Wszystko wskazuje na to, że Chiny powoli dojrzewają do decyzji o umocnieniu
juana. Z tonu spuścili również Amerykanie, którzy zmienili nieco formę swojego
nacisku. Otóż raport, który miał zostać opublikowany 15 kwietnia i w którym
Chiny mogły zostać nazwane manipulatorem waluty, ujrzy światło dzienne później.
Ponadto, Sekretarz Skarbu złożył wizytę w Chinach, gdzie rozmawiał z
wicepremierem. Potem, prezydent Państwa Środka na dwa dni przyleciał do Ameryki,
gdzie rozmawiał z Obamą. Przepychanki ustąpiły więc miejsca dyplomacji i można
się z tego powodu cieszyć, gdyż zażegnane zostało ryzyko niepotrzebnej wojny
handlowej.
W tym miejscu trzeba jednak podkreślić pewne kwestie – juan szybko
nie stanie się w pełni wymienialną walutą. Jego umocnienie z pewnością nie
będzie znaczne, a wpływ takiego ruchu na gospodarkę świata i USA jest bardzo
przeceniany. Politycy potrzebują jakiejś przyczyny, która winna jest wszelkiemu
złu. W USA słaby juan został wypromowany na takiego kozła ofiarnego. Wszelkie
znaki na niebie i ziemi wskazują jednak, że przeciętny obywatel nie zauważy
znacznej różnicy po ewentualnym umocnieniu chińskiej waluty. Również
nierównowaga globalna nie zostanie szybko usunięta – potrzeba na to lat i w
pełni wymienialnego juana, a nie miesięcy i ruch 5-procentowy na walucie.
Warto tutaj podkreślić, że czynione są już pewne kroki ku zwiększeniu roli
chińskiej waluty. Otóż, chiński bank centralny rozważa możliwość zezwolenia na
wolną wymianę juana na malezyjskiego ringgita, koreańskiego wona i rubla. Będą
to kolejne waluty po dolarze, euro, jenie, funcie i dolarze z Hong Kongu, na
które być może będzie można wymieniać juana. Proces doprowadzenia do pełnej
wymienialności więc się rozpoczął, ale będzie on wieloletni.
W tle
dyplomatycznych wydarzeń poznaliśmy kilka ciekawych danych. W marcu Chiny
odnotowały pierwszy od 6 lat deficyt handlowy i to o znacznej wartości (7,2 mld
USD). Był on skutkiem silnego importu (wysoki popyt konsumencki np. na
samochody) i wzrostu jego cen (przede wszystkim drożejące surowce). Co ciekawe,
w takim środowisku nadal wzrastały rezerwy walutowe (do 2,45 bln USD), co
oznacza, że obserwujemy silny napływ gorącego kapitału grającego pod
silniejszego juana.
W przypadku akcji wciąż mamy do czynienia z trendem bocznym w formie
trójkąta. Nie brakuje głosów niepoprawnych optymistów. Na szczególną uwagę
zasługuje rekomendacja Goldman Sachsa co do zakupu akcji notowanych w Hong
Kongu. Według najpotężniejszego banku inwestycyjnego na świecie mogą one do
końca roku zwiększyć swoją wartość o prawie 40 proc.!
ROSJA – Duch optymizmu w gospodarce
W ostatnim czasie płyną raczej optymistyczne głosy ze strony naszego
wschodniego sąsiada. Mowa o informacjach ekonomicznych. Minister Finansów mówi o
mniejszym deficycie w tym roku niż pierwotnie planowany (6 proc. PKB, a nie 6,8
proc.), ale niektóre ośrodki analityczne wskazują, że rząd Rosji może zadłużyć
się na jeszcze mniejszą kwotę. Będzie się to wiązało z mniejszymi potrzebami
pożyczkowi, a więc emisja euroobligacji nie będzie tak duża, jak to wstępnie
planowano. Ponadto Rosja chce więcej papierów dłużnych wyemitować na rynek
wewnętrzny, na którym widać podwyższoną aktywność zagranicznych graczy. Mówi się
też o emisjach zagranicznych, ale w rublach. Prawda jest taka, że popyt na
rosyjskie aktywa jest znaczny i jeżeli ktoś chce mieć w swoim portfelu rosyjskie
euroobligacje, to musi się spieszyć. Emisja będzie tylko w I półroczu i pewnie
na znacznie mniejszą kwotę niż wstępnie planowane 17,8 mld USD.
Innym
przejawem optymizmu są wyższe prognozy co do wzrostu PKB w tym roku. Morgan
Stanley przewiduje, że w tym roku gospodarka zwiększy się o 6,5 proc., a nie o
5,3 proc., czego oczekiwał wcześniej. II kwartał według Renaissance Capital to
wzrost aż o 8,3 proc. wobec pierwotnie zakładanych 7,9 proc. Dane zachęcające,
ale pamiętajmy o niskiej bazie z zeszłego roku. Zresztą według najnowszego PMI
(50,2 pkt.), który w marcu się nie zmienił, przemysł odradza się bardzo powoli.
Taka słabość może doprowadzić do dalszego spadku stóp procentowych, ale druga
połowa roku może stać już pod znakiem zacieśniania polityki pieniężnej.
Zwiększony optymizm doprowadził bowiem do prognoz mówiących o wzroście inflacji
pod koniec roku, a bank centralny powinien z nią walczyć.
Z innych informacji
warto wspomnieć o rozpoczętej w piątek budowie rurociągu Nord Stream, którym gaz
będzie dostarczany Europie Zachodniej z pominięciem Polski. Ponadto prezydent
Rosji Dimitri Miedwiediew chce zacieśnienia współpracy krajów BRIC. Mówił o
zwiększenia handlu we własnych walutach, co wpisuje się w zeszłoroczne apele
odnośnie zmniejszenia międzynarodowej roli dolara. Już 15 kwietnia rozpocznie
się drugi szczyt krajów BRIC. Rola ekonomiczna tych gospodarek zwiększa się,
więc są też zakusy na większą rolę polityczną.
Rynek przebił 1 600 punktów, czym pokonał ostatni szczyt. Widać wyraźnie, że
robimy ostatnią falę wzrostową przed większą korektą. Jaka może być długość tej
fali? W hossie liczą się wsparcia, a nie opory więc niezmiernie ciężko jest
prognozować.
INDIE – ogromny napływ kapitału
26 lutego rząd ogłosił nowy budżet, który miał na celu z jednej strony
wspomóc odradzającą się gospodarkę, ale z drugiej ograniczyć bardzo wysoki
deficyt. Widocznie bardzo się on spodobał inwestorom zagranicznym, gdyż po jego
publikacji praktycznie na wszystkich sesjach są oni kupującymi netto na rynku
giełdowym. Widać to wyraźnie na wykresie. Zresztą powodów do zakupów jest
znacznie więcej. PMI dla przemysłu (57,8 pkt w marcu) pokazuje wzrost tej gałęzi
gospodarki już od 12 miesięcy. Usługi rozwijają się od 11 miesięcy (marcowe PMI
na poziomie 58,1 pkt.). Realne dane też są dobre. W lutym produkcja przemysłowa
trzeci miesiąc z rzędu rozwijała się w tempie ponad 15-stu procent w relacji
rocznej. Oczywiście niska baza niezmiernie tutaj pomaga, ale faktem pozostaje
ożywienie w gospodarce.
Z innych informacji warto wspomnieć o przemilczanej
oficjalnej wizycie Sekretarza Skarbu USA w Indiach. Później poleciał on do Chin
i tylko o tym się mówi. Sama wizyta zbyt owocna i nadzwyczaj ciekawa nie była.
Widać było, że głównym zainteresowaniem amerykańskich oficjeli było zdobycie
rynków zbytu dla korporacji z USA. Rzeczywiście atrakcyjność rynku jest ogromna,
ale i do zrobienia jest bardzo dużo. Wspominał o tym znany ekonomista Nouriel
Roubini, który mówił o potrzebie ogromnych inwestycji w kapitał ludzki i
fizyczny. Bolączką Indii jest od lat słaba infrastruktura. Za to zaletą jest
rozwinięty popyt wewnętrzny i jego dominująca rola w tworzeniu PKB. W Chinach
eksport wciąż jest głównym motorem gospodarki. Na tym prostym przykładzie widać
jak bardzo oba kraje się różnią.
Na giełdzie to Indie są faworyzowane nad Chinami. Ustanowiony został nowy
szczyt trendu wzrostowego, a sam indeks zatrzymał się na poziomie
76,4-procentowego zniesienia całej bessy. Tutaj w okolicach 18 000 punktów
indeks może pobuksować w miejscu tak jak miało to miejsce na początku 2008 roku.
Nie można jednak wykluczyć ataku na szczyt wszechczasów.
BRAZYLIA – Istnieje groźba przegrzania gospodarki
Henrique Meirelles, prezes banku centralnego, po 9 miesiącach spekulacji, czy
zdecyduje się na odejście z banku i rozpoczęcie kariery politycznej, zdecydował
o pozostaniu na straży inflacji w największej gospodarce Ameryki Południowej. W
swoim ostatnim wywiadzie stwierdził, że gospodarka rozwija się wspaniale i
jedyna groźba jakiej teraz można się obawiać to możliwość przegrzania. Trzeba
się więc liczyć ze wzrostem stóp na najbliższym posiedzeniu. Kwestią otwartą
pozostaje jedynie skala zacieśnienia. To, że je zobaczymy, jest niemal
przesadzone, gdyż inflacja w marcu przekroczyła już 5 proc., podczas gdy celem
banku jest utrzymywanie jej poniżej 4,5 proc.
Sama gospodarka, jak mówi
prezes banku centralnego, rzeczywiście ma się wspaniale. Produkcja przemysłowa w
lutym wzrosła o 18,4 proc. r/r i 1,5 proc. m/m. Prognozy były bardziej
konserwatywne. PKB po spadku w zeszłym roku, ten może zakończyć wzrostem o nawet
6 proc., jak nie więcej. Ponadto pod względem sprzedaży samochodów Brazylia może
stać się czwartym rynkiem na świecie, czym wyprzedziłaby Niemcy.
Na rynku obserwowaliśmy nowy szczyt. Ustanowiono go jednak z niemałym trudem. Byków trochę straszy bliskość historycznego szczytu, ale jego przebicie jest bardzo realne. Ten kto kupił akcje na początku 2009 roku przy takich poziomach powinien poważnie rozważyć realizację przynajmniej części niemałego zysku.
Łukasz Bugaj
Analityk
Xelion. Doradcy
Finansowi