Na naszym rynku już poniedziałkowa sesja zapowiadała możliwość wystąpienia przeceny. Utworzyła się bowiem na wykresach dziennych WIG20 formacja objęcia bessy, a koniec tygodnia wykreślił podobną formację również w ujęciu tygodniowym i miesięcznym. Wtorkowe notowania to wyraźne potwierdzenie przejścia rynku w fazę korekty. Utworzyła się pierwsza luka bessy oraz nastąpiło przełamanie linii szyi (styczniowy dołek) formacji RGR. Środa nie przyniosła poprawy, a wręcz przeciwnie, indeks największych spółek opuścił kilkumiesięczny kanał wzrostowy. Otwarcie rynku kolejnego dnia zapowiadało odreagowanie spadków, jednak popołudniu podaż znowu była górą. Ostatni dzień tygodnia również bez przełomu, dobry początek, ale wyraźnie brakuje siły naszym bykom. Najbliższe bardzo ważne wsparcie dla WIG20 to okolice 3150. Ten poziom ma potrójne znaczenie - lokalny dołek ze stycznia, zasięg formacji RGR, 200-sesyjna średnia krocząca. O powrocie popytu na warszawski parkiet można by powiedzieć dopiero po zasłonięciu drugiej luki z połowy tego tygodnia popartym dużymi obrotami.
Stany Zjednoczone
Sesyjny tydzień na parkietach był bardzo nerwowy.
Możliwym jest, że czas, który wyleczy rany przedłuży się przynajmniej do końca
przyszłego tygodnia.
W dniu dzisiejszym kontrakty na pn-amerykańskie indeksy
nie wyglądają dobrze, sugerując wciąż bojaźliwe nastroje inwestorów. Rynek
potrzebuje dobrych danych i silnej woli byków by odzyskać moc na tak już
wysokich poziomach indeksów. Rynek na pewno nie potrzebuje źle zinterpretowanych
prognoz i niejasnych komentarzy. Dlatego pisząc to liczę, iż pozornie mało
istotny wskaźnik (ISM index), mierzący aktywność w sektorze wytwórczym, będzie
miał wpływ na zachowanie nadziei inwestorów w nadchodzących tygodniach. Wszak
zachowanie tego wskaźnika przerosło oczekiwania wszystkich analityków i z
wartością 52,3 pkt, przeczy bliskiej perspektywie recesji gospodarki USA. Dobrym
prognostykiem niech będzie też indeks zaufania konsumentów The Conference Board.
Z wartością 112.5 również przekroczył on zarówno prognozę jak i wartość
styczniową (110,2). Jeśli analogicznie zachowa się oczekiwany dzisiaj na
publikację indeks zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan, będzie można
myśleć pozytywnie o nadchodzących tygodniach. Wszelkie dane z rynku USA, które
nie były zbyt optymistyczne (m.in. sprzedaż nowych domów, czy nowo
zarejestrowani bezrobotni) pomijam, gdyż kumulacja negatywnych sygnałów może
tylko pogorszyć wrażenie, a nie musi bezpośrednio wpływać na sam
rynek.
Japonia, Chiny,
IndiePoczątek tygodnia na giełdzie w Tokyo zakończył
się niewielkim wzrostem indeksu Nikkei 225 o 0.15%, ustalając szczyty
nieosiągalne od blisko siedmiu lat. Dużą w tym rolę odegrały rosnące ceny
surowców oraz wiadomość o możliwości zwiększenia przez Citigroup swoich udziałów
w akcjonariacie Nikko Cordial Corp. Przez resztę tygodnia było już tylko gorzej,
a główny indeks stracił przez kolejne sesje aż 5.58%. W środku tygodnia taniały
przede wszystkim spóki z sektora bankowego: Sumitomo Mitsui, Mitsubishi UFJ,
Mizuho i branży nieruchomości: Mitsubishi Estate, Mitsui Fudosan. Impulsem dla
podaży były głównie wieści o gwałtownym załamaniu się giełdy w Chinach i
wypowiedz Greenspana o pojawieniu się recesji pod koniec roku w USA. Dwa
ostatnie notowania na japońskim parkiecie z uwagi na dość wyraźne umocnienie się
yena w ostatnich dniach, charakteryzowały się przeceną akcji głównych
eksporterów- Toyota, Sony Corp.
Po tygodniowej przerwie notowań
giełdowych w Chinach spowodowanej obchodami Nowego Roku, głodni wrażeń
inwestorzy wrócili na parkiet w Shanghaiu. Podczas poniedziałkowej sesji, indeks
SCI wzrósł o 1.41 %, przekraczając tym samym rekordowy poziom 3000 pkt.. Kolejna
sesja, którą można śmiało nazwać czarnym wtorkiem na giełdzie, to bardzo duża
przecena większości spółek, a indeks spadł o 8.84%. Ostatni raz taką jednodniową
wyprzedaż mogliśmy doświadczyć dziesięć lat temu. Jedną z przyczyn takiego stanu
rzeczy jest prawdopodobieństwo podjęcia przez władze kroków zmierzających do
wprowadzenia nowego organu kontroli ograniczającego aktywność spekulacyjną na
giełdzie i eliminującego nielegalny obrót papierami wartościowymi. W środę
inwestorom jedynie połowicznie udało się odrobić duże straty z poprzedniej
sesji, a indeks wzrósł o 3.94%. Ostatnie dwa dni na giełdzie cechowała huśtawka
nastrojów. Z jednej strony taniały walory spółek bankowych zaś z drugiej
obserwowaliśmy zwiększony popyt na akcje sektora nieruchomości i ubezpieczeń.
Giełda w Shanghaiu charakteryzowała się w tym tygodniu dużą zmiennością, a
indeks SCI zakończył notowania spadkiem o 5.17 %.
Na giełdzie w Bombaju
ten tydzień również stał pod znakiem walki popytu z podażą. Zapoczątkowany w
pierwszym tygodniu lutego sygnał sprzedaży, wydaje się być do dnia dzisiejszego
aktualny. Rozważany w zeszłym tygodniu projekt nałożenia podatku VAT w wysokości
5% na wyroby tytoniowe, który ma obowiązywać od 1 kwietnia, jest już kwestią
raczej przesądzoną. Wpływa to niekorzystnie przede wszystkim na notowania
największego producenta tytoniu firmę ITC. W środku tygodnia pozytywny klimat
stworzył się wokół spółki Tata Steel Ltd. lidera w sektorze stalowym, na wieść o
zakupie przez tę firmę brytyjskiego konkurenta Corus Group Plc. Koniec tygodnia
na giełdzie był pod dyktando sprzedających. Wśród przecenionych walorów znalazło
się większość spółek głównego indeksu BSE 30 na czele z firmami z sektora
bankowego i komunikacji. Indeks w ciągu tygodnia obniżył się o 5.51%.
Europa Zachodnia
W minionym tygodniu wydarzenia w Europie Zachodniej
determinowane były zachowaniem rynków światowych, poczynając od Chin i USA.
Byliśmy świadkami znacznej kilkuprocentowej korekty, zmalało znaczenie
napływających wyników spółek oraz innych czynników fundamentalnych. Tylko w
poniedziałek zanotowano wzrosty, we wtorek nastąpiła gwałtowna przecena,
kontynuowana w dalszej części tygodnia.
Wtorek zapoczątkowany został nagłą
korektą na parkiecie w Chinach, co spowodowało największe spadki od 4,5 roku.
Sytuacji nie udało się poprawić w kolejnych 2 dniach, pomimo odbicia na giełdzie
Szanghaju. Największe spadki na rynkach europejskich były udziałem sektora
bankowego i wydobywczego (szczególnie spółek mających udziały na rynku
chińskim). W środę sytuacja nadal była zła.
Czwartkowy początek sesji na
rynkach europejskich nie zapowiadał późniejszego pogorszenia nastrojów. Indeksy
otworzyły się w pobliżu swoich kursów odniesienia i przez połowę sesji
zachowywały się stabilnie. Dopiero po południu zanotowały duże spadki, w miarę
jak zbliżało się otwarcie sesji w USA, a kontrakty terminowe na amerykańskie
indeksy zapowiadały otwarcie o 2% poniżej środowych zamknięć.
Największe
spadki dotknęły sektor ubezpieczeniowy, inwestorzy obawiali się, że globalne
spadki zaszkodzą portfelom spółek ubezpieczeniowych. Wyłamał się tylko
szwajcarski ubezpieczyciel Swiss RE, który zyskał 3,4% dzięki podwojeniu zysku w
ubiegłym roku oraz ogłoszeniu wartego niemal 5 mld dolarów skupu własnych akcji.
W dół spadały też ceny akcji spółek telekomunikacyjnych, na czele z Deutsche
Telekom. Zniżkował on po informacjach, że spółka zanotowała spadek zysków w 2006
roku o 43%, a w ostatnim kwartale zanotowała stratę. Była to cena za
przeprowadzenie zwolnień grupowych oraz utratę pół miliona klientów tradycyjnej
telefonii
Piątek na giełdach Eurolandu był dosyć nerwowy i cechował się dużą
zmiennością nastrojów, lepiej zachowywała się giełda brytyjska, gorzej francuska
i niemiecka. W przyszłym tygodniu inwestorom zalecałbym dużą ostrożność. Rynki
Europy Zachodniej nadal będą podążać za niepewnie zachowującym się rynkiem
amerykańskim.
Europa Rynki Wschodzące
Początek tygodnia na europejskich rynkach
wschodzących nie zapowiadał spadków. Wszystkie giełdy regionu zanotowały
wzrosty. Rosyjski RTS i czeski PX50 osiągnęły rekordowy pułap punktów,
odpowiednio 1921 (RTS) i 1726 (PX 50). Wzrost cen akcji wywołany był w dużej
mierze wzrostami cen surowców.
Kolejne dni przyniosły jednak diametralne
odwrócenie sytuacji na rynku. Negatywna wypowiedź Alana Greenspana, który
wyraził obawy o stan gospodarki amerykańskiej, jak również sygnały rządu
chińskiego, który nosi się z zamiarem wprowadzenia prawa ograniczającego obrót
akcjami wywołał przecenę na wszystkich giełdach świata, w tym na europejskich
rynkach wschodzących. Wtorek, środa i czwartek przyniosły kilkuprocentowe
spadki. Najwięcej stracił turecki ISE 100 (9,48% w trzy dni), najmniejsze straty
odnotowała giełda węgierska (4,40%).
Piątek uspokoił pesymistyczne nastroje.
Giełdy nie podążały już w jednym (spadkowym) kierunku. Największy, ponad dwu
procentowy wzrost miał miejsce w Turcji, pozostałe giełdy regionu krążyły wokół
"zera".
Surowce
Korekta na giełdach światowych miała również swoje
odzwierciedlenie na rynkach surowców.
Ropa naftowa wzrosła w ubiegłym
tygodniu o 2% i był to jedyny surowiec, dla którego mijający tydzień okazał się
wzrostowy. Obecnie cena ropy waha się w okolicy 62 dol. za baryłkę i w
najbliższej przyszłości powinniśmy mieć do czynienia z testowaniem technicznego
oporu 64 dol. za baryłkę. Wiadomością ostatnich dni jest kupno przez PGNiG 15%
udziałów w licencjach zawierających złoża w Norwegii za łączną kwotę 360 mln
dolarów. Od dawna mówi się o potrzebie dywersyfikacji dostaw energii, więc
transakcja ta na pewno pozytywnie wpłynie na bezpieczeństwo energetyczne
Polski.
Mijający tydzień na rynku miedzi stał pod znakiem wyprzedaży a cena
tego surowca spadła o 2,5%. Powodem zniżki jest realizacja zysków z ostatnich 3
tygodni, ale należy tu pamiętać o dość niepewnej sytuacji na giełdzie w Chinach,
największego na świecie konsumenta tego surowca.
Cena złota spadła w
porównaniu z poprzednim tygodniem o 5% i obecnie oscyluje w okolicy 650 dol. za
uncję. Niepewna sytuacja na rynkach międzynarodowych była sygnałem do wyprzedaży
tego kruszcu, a obecna korekta jest konsekwencją systematycznych wzrostów z
ostatnich 2 miesięcy. Według banku inwestycyjnego UBS cena złota osiągnie w
ciągu miesiąca poziom 700 dol., a w ciągu 3 następnych dojdzie do poziomu 750
dol. za uncję. Realizacja takiego scenariusza oznaczałby przebicie szczytów z
maja ub. roku, a to dałoby sygnał do kolejnych wzrostów.
Waluty
Ten tydzień na rynku walutowym został zdominowany przez dolara. Po słabym początku spowodowanym napływającymi informacjami makro (1,3250), dolar zaczął od środy odrabiać straty (1,3140). W tym wypadku także ważna rolę odgrywały informacje napływające z amerykańskiego rynku. Z tą różnicą, że pomogły dolarowi pomimo ich negatywnego wydźwięku. Spadek PKB do poziomu 2,2% był o 0,2% większy niż przewidywali analitycy. Indeks produkcji w okręgu Chicago był mniejszy o 2,1 pkt. wobec prognozowanych 50 pkt. Słabo wypadły także dane z pierwotnego rynku nieruchomości. Te wszystkie informacje zostały uwzględnione w cenie dolara na poprzedniej sesji i nie skłoniły inwestorów do dalszej wyprzedaży tej waluty. W czwartek publikowane były kolejne dane z rynku amerykańskiego, które przyczyniły się do jeszcze większego umocnienia dolara. Większe od prognoz przychody Amerykanów oraz wzrost wskaźnika koniunktury ISM z 49,3 pkt. do 52,3 pkt. (wartość poniżej 50 pkt. oznacza, że gospodarka jest w recesji) w odczuciu inwestorów były istotniejsze niż negatywne dane z rynku budowlanego (wzrost wydatków budowlanych) czy większa ilość nowo rejestrowanych bezrobotnych. Dolar umocnił się do poziomu ok. 1,3170.
Na rynku krajowym mieliśmy do czynienia z osłabiającą się złotówką, tak względem dolara jak i euro. Największy wpływ w tym tygodniu na zachowanie się naszej waluty miała wtorkowa przecena na rynku akcji. Z danych makroekonomicznych trzeba odnotować decyzje RPP o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie (brak reakcji inwestorów) oraz niższe od zakładanego PKB (6,4% wobec prognozowanych 6,5%).
Raport przygotował zespół Doradców Finansowych
Xelion w składzie:
Jarosław Godyń, Tomasz Kacprzak, Michał Kurpiel, Jacek
Pacholczyk, Adam Piotrowski,Tomasz Ray-Ciemięga, Michał Serwatka, Piotr
Trzeciak, Paweł Zawistowski.