Z sukcesorami łatwiej rozwinąć biznes

opublikowano: 16-01-2019, 22:00

Gdyby nie współpraca międzypokoleniowa, mała piekarnia Nowakowskich nie stałaby się dużą firmą o międzynarodowym zasięgu

Od małej piekarenki na dole kamienicy do przedsiębiorstwa zatrudniającego ponad 350 osób, z automatyczną produkcją ok. 240 ton pieczywa na dobę — tak w dużym skrócie można określić rozwój istniejącej od niemal wieku firmy Nowel.

Firma Nowel w ciągu ostatnich kilku lat przeszła duży skok
rozwojowy. To, że obecnie w zarządzie zasiadają dwa pokolenia, sprzyja jej. —
Forsujemy swoje pomysły na rozwój firmy, ale szanujemy też decyzje naszej mamy
— mówią Karolina i Michał Zajezierscy, sukcesorzy firmy Nowel.
Zobacz więcej

MIĘDZY- POKOLENIOWO:

Firma Nowel w ciągu ostatnich kilku lat przeszła duży skok rozwojowy. To, że obecnie w zarządzie zasiadają dwa pokolenia, sprzyja jej. — Forsujemy swoje pomysły na rozwój firmy, ale szanujemy też decyzje naszej mamy — mówią Karolina i Michał Zajezierscy, sukcesorzy firmy Nowel. Fot. ARC

Szybki rozwój

Firma wiele zawdzięcza współpracy dwóch pokoleń. Właśnie jest o krok od trzeciej zmiany pokoleniowej. Do zarządzania przedsiębiorstwem kilka lat temu włączyło się rodzeństwo, Karolina i Michał Zajezierscy, dzieci obecnej prezes Elżbiety Zajezierskiej. Piekarnię w 1925 r. założył jej dziadek, Antoni Nowakowski, a potem przejął jego syn, Stanisław Nowakowski. Jednak do lat 90. pozostawała niewielkim przedsiębiorstwem o lokalnym charakterze. Przez ostatnie lata udało jej się jednak zrobić duży skok rozwojowy. W ciągu czterech lat firma podwoiła obroty, do 160 mln zł rocznie, postawiła trzy linie produkcyjne, otworzyła się na kilku kluczowych klientów i nowe rynki oraz zdecydowała się na pozyskanie zewnętrznego finansowania.

— Wszystko dzięki odważnej decyzji naszej mamy o tym, że rezygnujemy ze świeżego pieczywa na rzecz mrożonego — mówi Karolina Zajezierska.

Jej zdaniem to jedna z nielicznych kobiet, która stoi na czele biznesu w tej branży. Mimo wielu obowiązków rodzinnych udało jej się rozwinąć małą piekarnię w międzynarodowy biznes.

— Mama ma duże doświadczenie w zarządzaniu firmą, budowane latami, ale jednocześnie pozostała otwarta na nowości, dzięki którym spółka nie przeoczyła dobrego momentu na zmiany. One pozwoliły jej nie tylko przetrwać, lecz także stać się dużą spółką o zasięgu międzynarodowym — tłumaczy Michał Zajezierski.

Razem z siostrą, jako młode pokolenie, forsują swoje pomysły na rozwój biznesu. Udało im się przekonać mamę m.in. do nawiązania współpracy z funduszem, dzięki czemu spółka mogła zainwestować w rozwój nowych linii produkcyjnych. Rozwijają także sprzedaż zagraniczną.

— Już 30 proc. naszej sprzedaży trafia poza Polskę. Mamy odważne plany ruszenia za granicę szerzej, bo widzimy, że nasze pieczywo jest dobrze odbierane, nawet na bardzo odległych rynkach. Np. w Stanach Zjednoczonych pozycjonuje się jako pieczywo premium — mówi Karolina Zajezierska.

Przetarte szlaki

To wszystko pokazuje, że w przypadku firmy Nowel funkcjonowanie w zarządzie dwóch pokoleń, zamiast powodować silne tarcia, bardzo sprzyja rozwojowi biznesu. Warto przypomnieć, że firma ma już spore doświadczenie w sukcesji. Zdaniem Karoliny Zajezierskiej, największym problemem w tym zakresie w Polsce jest właśnie to, że w większości firm ten proces będzie odbywał się po raz pierwszy.

— Pewne trudności, z którymi dzisiaj zmagają się firmy przekazujące swój biznes w ręce dzieci, wydarzyły się u nas na wcześniejszych etapach. Mamy przetarte szlaki. Przeszliśmy nie tylko dwie sukcesje, lecz także różne ustroje społeczne i gospodarcze, więc biznes miał już okazję sprawdzić się nie tylko w różnych rękach, ale i warunkach. Mamy więcej doświadczenia i pokory. Szanujemy decyzje naszej mamy, a ona jest otwarta na nasze spojrzenie — tłumaczy Karolina Zajezierska.

— Pierwsza zmiana pokoleniowa jest najtrudniejsza, bo biznes na początku lat 90-tych zakładały zwykle bardzo silne osobowości. Ich siła tak samo oddziałuje na rodzinę, jak na firmę — zgadza się z nią dr Adrianna Lewandowska, prezes Instytutu Biznesu Rodzinnego, która sama jest siódmym pokoleniem w swojej firmie rodzinnej.

Do tego sukcesorzy nie zawsze są odpowiednio przygotowani do wzięcia odpowiedzialności za rodzinną firmę.

— W ciągu ostatnich 25 lat Polska rozwijała się bardzo szybko. Aby za tym nadążyć, założyciele musieli dużo pracować i nie zawsze wystarczało im czasu dla rodziny. Niestety, w niektórych przypadkach wyglądało to tak, że wynagradzali to dzieciom dobrami materialnymi. W efekcie nie zostały one przygotowane do ciężkiej pracy, ponieważ nikt tego od nich nie wymagał — mówi Karolina Zajezierska.

Dodaje, że w rodzinie Nowakowskich poprzeczka zawsze była zawieszona wysoko.

— Mama miała wobec nas wysokie oczekiwania. Zawsze wiedzieliśmy, że samo nazwisko nie gwarantuje dla nas miejsca w biznesie. Musieliśmy się uczyć, żeby zdobyć odpowiednie wykształcenie, a podczas wakacji pracowaliśmy w piekarni. Natomiast kiedy już na poważnie dołączyliśmy do firmy, zaczynaliśmy od najniższych stanowisk — wspomina Michał Zajezierski.

Prezent

Najmłodsi sukcesorzy firmy Nowel, Karolina i Michał Zajezierscy, mimo długiej rodzinnej tradycji w biznesie, nie byli przekonani, według jakiego planu mają kontynuować ten projekt. Skończyli studia na różnych kierunkach, a potem pracowali w zewnętrznych firmach — Michał jako prawnik w kancelarii, a Karolina jako dziennikarz. Ostatecznie odnaleźli się jednak w rodzinnej piekarni — i nie żałują.

— Trudno nam zrozumieć, dlaczego tak mało osób chce kontynuować dorobek pokoleń. Firma to kapitał, który dostaliśmy w prezencie, dzięki temu, że nasi przodkowie ciężko pracowali. Mamy szansę kontynuowania projektu, który sprawdził się na rynku i funkcjonuje na nim z powodzeniem od wielu lat. Szkoda z tego nie skorzystać — tłumaczy Karolina Zajezierska.

Oboje przyznają jednak, że nie jest to proste zadanie. Nawet w trzecim pokoleniu.

— Jesteśmy rodziną i z tego powodu pracownicy oceniają nas bardzo uważnie. Mamy też trudne zadanie zbudowania sobie autorytetu wśród wielu osób, które z firmą związane są od lat i pamiętają nas jako małe dzieci. Ponadto to duża odpowiedzialność kontynuować biznes, który ma prawie 100-letnią tradycję, tak, żeby rozwijać go z duchem czasu, ale jednocześnie nie zmarnować dorobku przodków — mówi Michał Zajezierski.

Kontrahenci doceniają

Dwóm pokoleniom, które mają różne spojrzenia na prowadzenie biznesu, czasem nie jest łatwo się dogadać. Minusem kontynuowania rodzinnej firmy jest również to, że wymaga ono pracy 24 godziny na dobę.

— Od własnego biznesu nigdy się nie odpoczywa. Rozmawiamy o firmie nawet przy rodzinnym stole — mówi Karolina Zajezierska.

Zaznacza, że kiedy pracuje się w zewnętrznej spółce, to w przypadku niepowodzenia łatwo zmienić pracę. W rodzinnym biznesie nie ma takiej możliwości.

Są jednak także plusy.

— Motywuje nas świadomość, że wszystko, co robimy, robimy dla siebie. Ponadto nie startujemy od zera. Cieszymy się także dużo większą odpowiedzialnością w rodzinnej firmie, niż ludzie na podobnych stanowiskach w zewnętrznych korporacjach. Każdy pomysł można szybko zrealizować — mówi Karolina Zajezierska.

Ponadto, mając taką tradycję, zupełnie inaczej rozmawia się z kontrahentami.

— Oni zdają sobie sprawę z tego, że firmie rodzinnej nie zależy na szybkich zyskach, tylko myśli długoterminowo i mądrzej wydaje pieniądze — zaznacza Michał Zajezierski. Formalnie proces sukcesji w Nowelu jeszcze się nie dokonał.

— Wiemy już, kto i na jakim stanowisku będzie zasiadał w przyszłości. Rządy obejmie Michał, a ja będę działać w dziedzinie sprzedaży. Jednak decyzję o ostatecznym przekazaniu firmy w nasze ręce pozostawiamy mamie. Do tego czasu będziemy pracować razem — mówi Karolina Zajezierska. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy