Za darmowy rachunek płacisz kartą

Eugeniusz Twaróg
03-08-2011, 00:00

Politycy chcą obniżki opłat od płatności kartowych, z których banki finansują wojnę na konta osobiste.

Mamy prawie najwyższe prowizje w UE

Politycy chcą obniżki opłat od płatności kartowych, z których banki finansują wojnę na konta osobiste.

Zanosi się na dogrywkę w rozgrywce między bankami i handlowcami, w której stawką jest obniżenie stawek interchange, czyli prowizji od każdej transakcji kartowej. Obecny wynik to 1:0. W ubiegłym tygodniu Sejm przegłosował ustawę o usługach płatniczych. Organizacje sieci detalicznych, głównie Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHiD), zrzeszająca hipermarkety, chciały wprowadzić do niej poprawkę, która dawałaby sprzedawcy prawo stosowania tzw. surcharge, czyli przerzucania na klienta kosztów transakcji kartowej.

— Od lat zabiegamy o obniżenie interchange. Surcharge jest jedynie narzędziem do obniżenia bardzo wysokich prowizji od transakcji kartowych, które wynoszą minimum 1,6 proc. Za granicą — 0,2 proc. — mówi Andrzej Faliński, dyrektor generalny POHiD.

Lobbing częściowo przyniósł skutek.

— Wydawało się nam, że metodami ustawodawczymi będzie można ograniczyć wysokość prowizji, poprzez wprowadzenie surcharge. Nie zostały jednak rozpoznane skutki działania ustawy. Powstrzymała nas też negatywna opinia NBP — mówi Kazimierz Kleina, przewodniczący senackiej komisji budżetu i finansów publicznych.

Na tym senatorowie nie poprzestali. Przygotowali list, który zostanie wysłany do Ministerstwa Finansów, NBP, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) i Związku Banków Polskich. Pytają w nim, dlaczego interchange jest tak wysoki i w jaki sposób można go obniżyć.

Zmowa cenowa

A jeszcze do niedawna wydawało się, że interchange jest nie do ruszenia. Przynajmniej przez kilka lat. Wysokość stawki ustalana jest w ramach gry rynkowej, choć jest to trochę gra pozorów. Po pierwsze bierze w niej udział tylko dwóch graczy: Visa i Mastercard. Obydwaj kontrolują 98 proc. rynku kartowego. Na dodatek pierwszy z nich od kilku lat ma związane ręce. O ile Mastercard jest spółką, to Visa działa w formie organizacji zrzeszającej banki, w której decyzje zapadają kolegialnie. Ten sposób procedowania się zemścił. W połowie minionej dekady POHiD zaskarżył w UOKiK sposób ustalania wysokości prowizji przez banki. Regulator nałożył na nie 168 mln zł kary, stwierdzając, że działały w ramach niedozwolonego porozumienia. Banki odwołały się do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ostateczne rozstrzygnięcie sporu przewidywane jest dopiero w przyszłym roku.

— Do tego czasu Visa nie chce ruszać stawek interchange — czyli także ich obniżać — żeby nie zostać oskarżoną o zmowę cenową — mówi prezes jednego z banków.

Mastercard też ma swoje problemy z interchange, ale nie w Polsce, tylko na poziomie Komisji Europejskiej, która również walczy o obniżenie tych stawek.

Stały przychód

Visa nie bardzo może obniżyć interchange, a Mastercard nie chce, bo nie ma w tym interesu — na opłacie nie zarabia ani złotówki. Zarabiają jego klienci. Wysokość prowizji ustalają organizacje kartowe, jednak opłatą dzielą się genci rozliczeniowi, czyli firmy obsługujące terminale płatnicze (biorą 30 proc. należności) oraz banki. A jest to niemała kwota. Według danych NBP, w 2010 r. wartość transakcji bezgotówkowych w Polsce wyniosła prawie 90 mld zł. Z tego około 1,5 proc. (stawki są różne w zależności od rodzaju karty oraz organizacji) trafiło w ramach interchange do banków (około 1,35 mld zł). Nikt łatwo z takich pieniędzy nie zrezygnuje. Szczególnie że z tego źródła banki w części finansują koszty wojny na rachunki osobiste.

— Mamy konta za zero złotych i darmowe karty. Banki tracą przychody z opłat za prowadzenie rachunków i użytkowanie karty. Opłata interchange zapewnia w miarę regularne wpływy i pokrywa część kosztów związanych z nowymi ofertami — mówi przedstawiciel jednego z banków.

W większości banków klient dostaje darmowe konto, pod warunkiem że używa karty płatniczej. Od poniedziałku w mBanku obowiązuje nowy regulamin, zgodnie z którym użytkownik karty zwolniony jest z miesięcznej opłaty, jeśli ureguluje nią rachunek o wartości minimum 100 zł. Interchange od tej kwoty wynosi około 1,5 zł. Opłata za kartę, jeśli nie jest używana — 2 zł.

Zamiast ręki rynku

Na ostatnim posiedzeniu senatorowie zobowiązali Ministerstwo Finansów do podjęcia działań w celu obniżenia interchange i wypracowania koncepcji, jak z wysokimi stawkami sobie poradzić. Zapowiedzieli, że jeśli resort sprawą się nie zajmie, podejmą kroki w kierunku ustawowego rozwiązania problemu. Przykład Australii pokazuje jednak, że niełatwo odgórnie uregulować sprawę interchange. W 2003 r. tamtejszy bank centralny nakazał zmniejszenie tej opłaty z 0,9 proc. do 0,5 proc. W efekcie banki ograniczyły wydawanie kart z programami lojalnościowymi, zaostrzyły ich kryteria, skróciły okresy bezodsetkowe i podniosły koszty używania kart.

Więcej na temat nowych możliwości wykorzystania innowacyjnych usług płatniczych dowiecie się Państwo podczas Warsztatów PŁATNOŚCI MOBILNE I ZBLIŻENIOWE, które odbędą się 22-23.09.2011 r. w Hotelu Polonia Palace w Warszawie

konferencje.pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Za darmowy rachunek płacisz kartą