Nowy zarząd ZA Tarnów próbuje uratować firmę, która w ubiegłym roku przyniosła około 100 mln zł straty. Z nowym biznesplanem RN spółki miała się zapoznać 19 stycznia.
Sytuacja Zakładów Azotowych Tarnów, jednego z największych zakładów branży w Polsce, jest coraz gorsza. Nowy zarząd spółki próbuje uporządkować schedę, jaką zostawili jego poprzednicy. A spraw, które wymagają interwencji, jest niemało.
Najpilniejszą kwestią jest zabezpieczenie dostaw chlorku winylu — surowca do produkcji polichlorku winylu. Od początku grudnia 2001 r. instalacja PCW w Tarnowie nie pracuje. Trwają rozmowy z dostawcą surowca — z ukraińską Orianą, dotyczące renegocjacji dziesięcioletniej umowy. Zgodnie z tym kontraktem, Tarnów był zmuszony kupować na Ukrainie surowiec do produkcji PCW po bardzo wysokich cenach — wyższych niż te, jakie firma uzyskiwała za polichlorek. Nowe warunki są dużo bardziej korzystne.
To jednak nie wystarczy. Spółka musi zabezpieczyć odpowiednie ilości dostaw tego komponentu. Nieoficjalnie wiadomo, że chciałaby nawiązać współpracę z Anwilem. W 1999 r. między tymi firmami istniało porozumienie o kooperacji w segmencie PCW. Anwil miał produkować chlorek winylu, którego część miałaby podlegać polimeryzacji w Tarnowie. To w dużej mierze rozwiązałoby problemy surowcowe tej firmy. Tak się nie stało. Tarnów próbuje wrócić do rozmów o współpracy. Odbyło się już pierwsze spotkanie, ale bez rezultatu.
— Intensyfikujemy produkcję chlorku winylu z myślą o własnych potrzebach, nie o sprzedaży — ucina Krzysztof Kamiński, członek zarządu Anwilu.
Spółce z Tarnowa nie chodzi pewnie tylko o współpracę surowcową. Firma potrzebuje silnego wsparcia kapitałowego, a jej potencjalnym inwestorem mógłby zostać właśnie Anwil. Włocławska spółka nie jest tym chyba jednak zainteresowana.
— W Tarnowie nie ma już czego przejmować. Stara instalacja do produkcji PCW jest bardzo nierentowna, a nowa, rozpoczęta inwestycja w zakresie produkcji PCW nie spełnia kryteriów ekonomicznych. Zgodnie z nimi instalacja wytwarzająca ten produkt powinna mieć wydajność zaczynającą się od poziomu 300 tys. ton rocznie — mówi Kazimierz Kaczorowski, prezes Anwilu.
Tymczasem ZA Tarnów wytwarzają obecnie 70 tys. ton PCW rocznie. Nowa instalacja pozwoliłaby zwiększyć tę produkcję do 100 tys. ton.
Z drugiej strony, zdaniem ekspertów, do 2010 r. zapotrzebowanie na PCW w Europie Środkowej i Wschodniej oraz w Azji wzrośnie do 450-650 tys. ton rocznie. I tu jest szansa dla Tarnowa. Pod warunkiem jednak, że zdobędzie środki na budowę instalacji o wydajności zbliżonej do Anwilu.
A to będzie trudne. Nieoficjalnie wiadomo, że spółka zakończyła 2001 r. stratą wynoszącą blisko 100 mln zł przy przychodach wysokości 720 mln zł. Dla porównania, w 2000 r. zakłady zarobiły 17 mln zł przy przychodach 1,1 mld zł. Walkę o rynek wygra ten, kto ma bezpośredni dostęp do taniego surowca. Może się tym pochwalić jedynie Anwil, mający połączenie rurociągowe z PKN Orlen — największym dostawcą petrochemikaliów.
— Usytuowanie produkcji PCW we Włocławku ma sens. W ten sposób jednak przypieczętowano los przedsięwzięć w innych miejscach — mówi Kazimierz Kaczorowski.