Współpraca gospodarcza Polski z krajami skandynawskimi ucierpiała w wyniku kryzysu, ale już w 2011 r. obroty w handlu z nimi wróciły do wielkości przedkryzysowych.
Specyfika handlu z Północą
Kraje skandynawskie mają 7,2 proc. udziału w wartości polskiego eksportu i 5,8 proc. w wartości importu — wynika ze wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego za styczeń-wrzesień 2013 r. (licząc w zł).
Gdyby brać pod uwagę całą Skandynawię razem, to pod względem eksportu jest to drugi dla nas rynek za Niemcami i czwarty w imporcie, ustępujący miejsca Niemcom, Rosji i Chinom. Wśród państw skandynawskich głównymi odbiorcami polskich dóbr w tym okresie byli Szwedzi i Norwegowie. Wartość eksportu do Szwecji wyniosła 12,7 mld zł, a do Norwegii 12,1 mld zł. Podobnie jest w imporcie, tyle, że w ujęciu wartościowym więcej przywozimy z Norwegii (9 mld zł) niż ze Szwecji (8,8 mld zł).
— Struktura towarów w obrocie handlowym z krajami skandynawskimi nie zmieniła się znacząco przez lata. Niektóre firmy, w tym i skandynawskie, całą produkcję wytworzoną w Polsce wysyłają do kraju pochodzenia lub na inne europejskie rynki — mówi Carsten Nilsen, prezes Skandynawsko-Polskiej Izby Handlowej (SPIH).
Natomiast Lidia Puka z Polskiego Instytut Spraw Międzynarodowych zwraca uwagę na to, że zmiany w obrotach handlowych ze Skandynawią dotyczyły przenoszenia części produkcji lub outsourcingu niektórych usług do Polski.
Współpraca
— W wyniku spowolnienia gospodarczego wzrosło przyzwolenie społeczne na przenoszenie niektórych procesów poza Skandynawię. Polska w tym czasie stała się głównym przetwórcą ryb dla Norwegii, dlatego w tym segmencie przez ostatnie lata wzrosły nasze obroty handlowe. Jednak polskie firmy nie zawsze zdają sobie sprawę ze specyfiki tych rynków. W Danii jakość produktu utożsamiana jest z jego ceną, dlatego konkurencja cenowa nie do końca zdaje tam egzamin tak jak w Polsce — ocenia Lidia Puka.
SPIH w swoim raporcie przeanalizował wartość skandynawskich inwestycji w Polsce od 2000 do 2010 roku. W tym okresie kraje te zainwestowały u nas 9,48 mld euro, plasując się na piątej pozycji wśród inwestorów zagranicznych. Przez trzy ostatnie lata najwięcej w Polsce inwestowali Szwedzi. Według danych NBP w 2010 r. napływ kapitału z tego kraju do nas wyniósł 4,2 mld zł, w 2011 r. aż 10,7 mld zł, ale w 2012 r. odnotowano odpływ 3,7 mld zł (o tyle więcej pieniędzy przekazano od nas do Szwecji, niż trafiło stamtąd do nas). W przypadku pozostałych krajów skandynawskich liczby te nie przekraczają 1 mld zł (wyjątkiem jest 1,2 mld zł duńskich inwestycji w 2011 r.). PAIiIZ nie obserwuje jednak zmniejszenia zainteresowania szwedzkiego kapitału inwestycjami w Polsce. Na Polskę przypada niewielki odsetek skandynawskich inwestycji zagranicznych. Według
Carstena Nilsena, wynika to częściowo z ostrożności przed nieznanym lub na tyle mało znanym, że nie podejmuje się ryzyka inwestycyjnego. Najbliżsi skandynawscy sąsiedzi, a także Stany Zjednoczone, Wielka Brytania lub Niemcy są już dla nich dobrze poznanymi i bezpiecznymi rynkami w porównaniu z Polską czy innymi krajami Europy Środkowej i Wschodniej.
— Globalne marki wywodzące się z krajów skandynawskich są obecne w Polsce, część od wielu lat. Ale dla średnich i małych firm wiedza o polskim rynku, prowadzeniu działalności i możliwościach inwestycyjnych jest bardzo cenna i wciąż w niewystarczającym stopniu dostępna. Działania promocyjno-informacyjne dotyczące Polski i jej atrakcyjności inwestycyjnej powinny brać pod uwagę także tych mniej spektakularnych inwestorów, ponieważ bliskość geograficzna nam sprzyja — uważa Carsten Nilsen.
Według Lidii Puki przeszkodą jest też nasze prawo.
— Polskie przepisy nie zawsze są dla firm ze Skandynawii do końca przejrzyste. Z tego powodu tracimy część ich inwestycji na rzecz Czech czy Słowacji. Skandynawów zachęcają przede wszystkim niższe koszty pracy w Polsce. Przeszkodą jest natomaist brak wiedzy o Polsce. To rezultat wieloletnich zaniedbań w relacjach z krajami Północy i we wzajemnej znajomości. To się powoli zmienia. Pomagają takie inicjatywy jak chociażby unijna strategia dla regionu Morza Bałtyckiego, gdzie — co warto odnotować — wśród 15 filarów Polska jest koordynatorem np. w rozwoju technologicznym (wspólnie ze Szwecją) — podkreśla Lidia Puka.