Zagadki prawa poboru

Kamil Zatoński
opublikowano: 10-07-2006, 00:00

Moda na emisje z prawem poboru nie mija. Dziś rozpoczynają się zapisy na akcje FAM-Techniki Odlewniczej, kończą się notowania praw poboru Fonu, tylko do jutra prawa mogą odsprzedawać ci inwestorzy, którzy nie chcą objąć walorów nowej emisji Biotonu. Wkrótce rozpoczną się oferty NFI Piast, Jupitera i Energomontażu Północ (gdzie znana jest większość parametrów emisji), akcje chcą też sprzedać Atlanta Poland, Skotan i Lubawa. W tych ostatnich przypadkach konkretów — z różnych powodów — jest jednak najmniej.

Inwestorzy powinni trzymać rękę na pulsie, zwłaszcza ci mniej doświadczeni, którzy po raz pierwszy spotykają się z tą formą oferty publicznej. Warto ją więc prześledzić krok po kroku. Pierwszym jest uchwała walnego zgromadzenia, decydująca o przeprowadzeniu emisji akcji z zachowaniem prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy. Oznacza to, że inwestorzy posiadający walory firmy na rachunku w określonym dniu (tzw. dniu ustalenia prawa poboru) będą mieli pierwszeństwo w nabyciu (często po preferencyjnej cenie) emitowanych papierów. Tu warto pamiętać o terminach rozliczenia w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych. Zasada T+3 oznacza, że prawo nabędą ci, którzy mieli akcje na rachunku trzy sesje przed ustaleniem przywileju. Jeśli więc np. dla FAM dzień ustalenia praw poboru wyznaczono na 7 lipca, to chcąc wziąć udział w nowej emisji, papiery należało nabyć najpóźniej na sesji 4 lipca. Oczywiście już następnego dnia można je było sprzedać, zachowując nabyte prawo.

W dniu ustalenia PP następuje korekta ceny akcji o teoretyczną wartość praw poboru. Nowy kurs odniesienia ustala co prawda GPW, ale warto wiedzieć, jak jest liczony. Od ceny z zamknięcia ostatniej sesji przed ustaleniem prawa odejmowana jest cena emisyjna nowych akcji, a następnie różnica ta dzielona jest przez sumę liczby jeden i liczby praw poboru, potrzebnych do objęcia jednej nowej akcji. Dla FAM od ceny zamknięcia z minionego wtorku (20,20 zł) odjęto więc 1,45 zł (to cena emisyjna), a następnie wynik podzielono przez 1+0,5 (bo dokładnie pół prawa poboru uprawnia do nabycia jednej akcji nowej emisji). Teoretyczna wartość praw poboru wyniosła więc 12,50 zł, a w konsekwencji — kurs odniesienia 7,70 zł.

Ta arytmetyka jest istotna dlatego, że wraz z odjęciem prawa poboru inwestorom na pewien czas obniża się wycena rachunku. Środki jednak nie znikają, ale są zamrożone w prawach poboru, których wartość do momentu ich wejścia do notowań (jeśli w ogóle to nastąpi, o czym poniżej) jest księgowana po wartości nominalnej akcji lub widnieją one jako warte zero. Inwestorzy mogą jednak samodzielnie liczyć ich teoretyczną wartość, która zmienia się wraz ze zmianą procentową kursu akcji. Jeśli więc przed odjęciem PP inwestor miał 1000 akcji Biotonu, wycenianych po kursie 4,92 zł na 4,92 tys. zł, to po korekcie będzie miał 1000 starych akcji wycenionych po kursie odniesienia 1,89 zł na 1,89 tys. zł i 1000 PP, wartych 3,03 tys. zł. W sumie więc stan rachunku będzie się zgadzał.

Teoria nie zawsze jednak odpowiada praktyce, bo zwykle prawa poboru notowane są z dyskontem wobec „książkowej” wartości. Widać to na przykładzie Biotonu — w piątek przy kursie 1,82 zł prawa poboru powinno być wyceniane po 2,92 zł, tymczasem handlowano nimi równolegle po 2,79 zł.

Co ważne: prawa poboru nie muszą być notowane, inwestorzy, którzy je nabyli, zostają więc niejako zmuszeni do objęcia walorów nowej emisji. Na taki krok zdecydował się wspomniany FAM, który wyznaczył jedynie dwa terminy zapisów na nowe akcje. Jeśli więc któryś z akcjonariuszy nie zdecyduje się na taki krok, de facto straci część zainwestowanych pieniędzy, bo na rachunku pozostaną mu jedynie akcje notowane po niższej cenie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu