Zagranica nam się marzy. Tylko trzeba mieć plan

ET
opublikowano: 2008-09-29 00:00

PKO BP ma zielone światło dla zagranicznych inwestycji. Najpierw jednak musi mieć plan, gdzie kupować, za ile i po co.

PKO BP ma zielone światło dla zagranicznych inwestycji. Najpierw jednak musi mieć plan, gdzie kupować, za ile i po co.

Oddział w Londynie i Kredobank, który okupuje ostatnie miejsce w trzeciej dziesiątce banków na Ukrainie — tak wygląda lista zagranicznych inwestycji PKO BP. To znacznie poniżej ambicji obecnego resortu skarbu, który od początku zachęca do rozwijania działalności za granicą.

W tym celu gotowy jest spieniężyć część pakietu z 51 proc. akcji, jakie posiada w banku, i dokapitalizować go. Pierwotnie mówiło się, że zastrzyk finansowy wyniesie około 2 mld zł. W piątek zarząd PKO BP spotkał się z ministrem skarbu, który zadeklarował, że rząd podtrzymuje chęć dalszej prywatyzacji banku. Żeby określić jej kierunek, potrzebna jest strategia banku, która powie, ile pieniędzy potrzeba na zagraniczną ekspansję. Dokument jeszcze jednak nie powstał. I wszystko wskazuje na to, że trzeba będzie na niego trochę zaczekać. Jak już pisaliśmy, w zarządzie banku nie ma zgody co do kierunków, w jakich ma podążać PKO BP. To pierwszy powód opóźnienia prac nad strategią. Drugi jest taki, że w banku trwa obecnie konkurs na jedno z kluczowych stanowisk — wiceprezesa do spraw korporacji, bez którego trudno sobie wyobrazić jakiekolwiek prace programowe. Zanim zostanie wybrany, upłynie trochę czasu. Zatem strategii można spodziewać się dopiero późną jesienią.

Na razie obowiązuje strategia poprzedniego zarządu, która zresztą ekspansji zagranicznej nie wyklucza. Opiera się jednak na założeniu, że bank nie ma co liczyć na ekstrafundusze na rozwój na innych rynkach, dlatego musi skoncentrować się tylko na rozwoju organicznym.