Zagranica? Nie, dziękuję

Marta Bellon
opublikowano: 2014-05-08 00:00

Firmy wciąż mają obawy przed rozpoczęciem działalności za granicą. Powstrzymuje ich brak pracowników, wiedzy i kontaktów.

Rozwój na własnym, dobrze znanym rynku dla wielu polskich przedsiębiorców wciąż wydaje się znacznie bezpieczniejszą opcją niż ekspansja zagraniczna. Tak wynika z najnowszego sondażu biznesowego przeprowadzonego przez firmę Regus, która przepytała ponad 20 tys. menedżerów wyższego szczebla i właścicieli firm z 95 krajów, w tym 163 zarządzających z Polski. 36 proc. polskich firm, które wzięły udział w ankiecie, chce rozwijać się na własnym rynku, a tylko 21 proc. przedsiębiorców planuje rozwój za granicą.

Od debiutu na rynkach zagranicznychpowstrzymuje ich cała lista problemów i trudności, z którymi trzeba się zmierzyć po podjęciu takiej decyzji. Najważniejsze przeszkody w zagranicznej ekspansji to według ankietowanych: problemy z zatrudnieniem najlepszych, wykwalifikowanych pracowników (82 proc. wskazań), brak kontaktów i wiedzy o lokalnych warunkach prowadzenia biznesu (75 proc.), brak informacji o rynku (62 proc.), problem z dostępem do elastycznej powierzchni biurowej (57 proc.) oraz konieczność zorganizowania logistyki i sieci dystrybucji (48 proc.).

Według Ruuda Doggena, dyrektora zarządzającego w firmie Regus, w ciągu ostatnich dwóch lat tendencje wyraźnie się odwróciły — firmy notują większy wzrost na krajowych rynkach niż w wyniku ekspansji za granicą.

— Niezależnie od tego, czy firma rozwija się na nowym rynku w rodzimym kraju czy za granicą, za jej sukces odpowiada kilka czynników. Musi mieć dostęp do wiarygodnych i aktualnych informacji o rynku, dostęp do sieci lokalizacji i wybór w zakresie siedziby — mówi Ruud Doggen. Zaznacza też, że firmy muszą mieć możliwość szybkiej ekspansji, ale też błyskawicznego odwrotu wtedy, gdy dostrzegą możliwości wzrostu w innym miejscu.