Zagraniczne rynki rządzą krajowymi inwestorami
Pierwszą odsłonę maja na warszawskiej giełdzie inwestorzy mają za sobą. Duża przewaga którejś ze stron rynku (popytu lub podaży) w trakcie dogrywki lub w popołudniowej części sesji podczas notowań ciągłych nie była wystarczająco silnym wyznacznikiem dla decyzji podejmowanych przez inwestorów w dniu następnym. Rozwój wydarzeń na pojedynczej sesji na GPW zdeterminowany był przez informacje dochodzące z najbardziej rozwiniętych rynków finansowych, zwłaszcza tych napływających z Nowego Jorku. Dlatego też można stwierdzić, że w skróconym z uwagi na przerwę świąteczną tygodniu giełdowym nie było większych niespodzianek, które mogłyby w dużym stopniu zaskoczyć uczestników rynku operujących w Warszawie.
WCZEŚNIEJ bardzo długo WIG zmagał się z barierą 15 tys. punktów. Po jej pokonaniu rynek znalazł się na poziomie o jedno piętro wyżej. Wydaje się, że wykluczając możliwość zajścia nadzwyczajnych okoliczności (np. niekontrolowanego rozwoju wydarzeń w Jugosławii), okrągła granica indeksu będzie stanowiła istotną linię wsparcia dla ewentualnych spadków. Za takim scenariuszem przemawia charakterystyka ostatnich notowań. Wzrost rynku potwierdzony zostaje każdorazowo przez większą wartość obrotów w porównaniu z wcześniejszą sesją. Z kolei notowania korekcyjne odznaczają się mniejszą ilością zawieranych transakcji. Oznacza to, że rynek nie jest wystraszony, a podaż nie ujawnia się żywiołowo.
WYDAJE SIĘ, że sytuacja z którą mamy ostatnio do czynienia (oglądanie się, co zrobią inwestorzy na zachodnich rynkach) przynajmniej w poniedziałek może ustąpić miejsca na rzecz najświeższych danych na temat kondycji naszej gospodarki. W piątek najnowszą porcję danych ekonomicznych opublikował NBP. Wynika z nich, że deficyt handlowy w marcu wzrósł do ponad 900 mln dolarów wobec 783 mln w lutym. W całym pierwszym kwartale był jednak mniejszy niż rok wcześniej. W ciągu ostatnich kilku dni zaobserwować można było zdecydowaną poprawę klimatu inwestycyjnego w Moskwie czy w Budapeszcie. Sugeruje to, że rynki wschodzące do których zaliczana jest także Polska powoli odzyskują zaufanie poważnego kapitału. Jest to na pewno dobry prognostyk przed kolejnymi sesjami.