Zagraniczne TFI zarabiają w Chinach

Jagoda Fryc
08-11-2011, 00:00

Fundusze zagraniczne inwestujące w Państwie Środka zarobiły średnio 23 proc. Najlepszy powiększył portfele klientów o 33,4 proc.

Nie tylko polscy zarządzający potrafili wykorzystać październikową hossę na giełdach. Z 446 produktów oferowanych w Polsce przez zagraniczne TFI aż 401 było w ubiegłym miesiącu na plusie. Najlepiej zarabiały fundusze inwestujące na chińskim parkiecie, które za sprawą zwyżkujących indeksów (Indeks Hang Seng wzrósł w październiku o 18,1 proc.) zarobiły średnio 23 proc.

JP Morgan liderem

W ofercie zagranicznych TFI znajduje się 13 produktów, które są związane z chińskim rynkiem. Wszystkie te fundusze w październiku osiągnęły rewelacyjne wyniki. Najlepszy, JF China, zarządzany przez JP Morgan AM zarobił aż 33,4 proc. W portfelu funduszu znajduje się 2,3 mld USD, które w minimum 67 proc. lokowane są w akcje i papiery wartościowe spółek, które mają siedzibę lub prowadzą znaczną część swojej działalności w Chinach. Zarządzający funduszem może inwestować w dowolnej walucie. Może też zabezpieczyć się przed ryzykiem walutowym instrumentami pochodnymi. Z prospektu informacyjnego wynika, że na koniec sierpnia w portfelu funduszu przeważały spółki z sektora finansowego, energetycznego, IT i produktów konsumpcyjnych. Największy udział w aktywach miał China Citic Bank (6,6 proc.), China Construction Bank (6,1 proc.) oraz China Oilfield (5,8 proc.). Bardzo dobre wyniki w październiku osiągnął również Allianz RCM China, który powiększył portfele klientów o ponad 28 proc. Fundusz inwestuje minimum 70 proc. w akcje spółek mających siedzibę w Chinach. Aktywa mogą być także inwestowane w certyfikaty prawa poboru na akcje, certyfikaty na indeksy akcyjne i kwity depozytowe reprezentujące akcje spółek. Zarządzający ma prawo otwierać depozyty i nabywać instrumenty rynku pieniężnego, przy czym ich wartość wraz z wartością posiadanych funduszy rynku pieniężnego nie może przekroczyć 15 proc. aktywów funduszu. Z marcowego sprawozdania finansowego wynika, że najwięcej, bo prawie 35 proc. portfela, ulokowano w akcje spółek z sektora finansowego. 17,3 proc. aktywów stanowiły spółki energetyczne, a 13,3 proc. to przemysł. Trzecie miejsce w październiku z wynikiem 27,1 proc. zajął fundusz JF Hong Kong zarządzany przez JP Morgan AM. Portfel funduszu jest wart 97,5 mln USD. Z danych na koniec sierpnia wynika, że dużą część aktywów stanowiły spółki z sektora finansowego (HSBC Holdings, China Construction Bank, AIA Group, Cheung Kong, Ping An Insurance, Industrial and Commercial Bank of China), telekomunikacyjnego(China Mobile) i paliwowego (CNOOC, China Petroleum and Chemical). Polskie TFI oferują 5 funduszy inwestujących na chińskim rynku. Jednak ich wyniki już tak nie imponują. W październiku najlepszy był Amplico Akcji Chińskich i Azjatyckich, który zarobił 9,9 proc. Nie jest to jednak czysty fundusz akcji chińskich. Aktywa (42,9 mln zł) inwestowane są w tytuły uczestnictwa trzech zagranicznych funduszy. W modelowym portfelu znajduje się 50 proc. PineBridge Greater China Equity Fund inwestującego w akcje chińskie, 25 proc. PineBridge Southeast Asia Equity Fund lokującego aktywa w akcje azjatyckie oraz 25 proc. PineBridge India Fund inwestującego na rynku akcji indyjskich.

Perspektywy są

Inwestowanie na chińskim parkiecie jest nieco bardziej skomplikowane niż w przypadku inwestycji na giełdach europejskich. — Akcje typu A, notowane w Szanghaju oraz Shenzhen w lokalnej walucie, przeznaczone są wyłącznie dla Chińczyków. Niektóre spółki emitują również akcje typu B, notowane są w dolarach amerykańskich i przeznaczone dla obcokrajowców. Rynek ten stał się jednak mało płynny, a przez to mniej popularny. Z kolei akcje typu H notowane w Hongkongu i kwotowane w dolarach hongkońskich. W ostatnich latach duże spółki coraz chętniej wprowadzają akcje na giełdy amerykańskie (obecnie znajduje się tam około 70 spółek). Ten wariant wydaje się najprostszy z perspektywy europejskiego inwestora — mówi Paweł Mielcarek, analityk Xeliona. Najłatwiejszą formą inwestowania w Chinach jest zakup jednostek uczestnictwa funduszy akcji chińskich. Należy jednak wziąć pod uwagę, że z tego typu inwestycją wiąże się spore ryzyko. Z funduszy zagranicznych większość wyceniana jest w walucie obcej, co daje możliwość dodatkowego zysku, ale wiąże się z ryzykiem kursowym. Dodatkowo w przypadku produktów zagranicznych TFI próg wejścia jest zdecydowanie wyższy. Pierwsza wpłata może wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Mimo to fundusze akcji chińskich mogą być bardzo konkurencyjnym instrumentem, szczególnie w długim horyzoncie. — Chińska gospodarka jest drugą na świecie i od dłuższego czasu rozwija się w średnim tempie 10 proc. rocznie, co jest nie do osiągnięcia w innych dużych krajach. Chiny to silny kraj, pozbawiony ryzyka politycznego. Nadal jednak się rozwija, co oznacza większą zmienność rynków — mówi Piotr Rogowski, specjalista ING TFI. Głównym problemem, z jakim borykają się Chiny, jest wysoka inflacja. — Długoterminowo perspektywy tego rynku wyglądają jednak bardzo atrakcyjnie. Inwestycje na tym rynku mogą stanowić dobry element dywersyfikacji portfela inwestycyjnego — dodaje Piotr Rogowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zagraniczne TFI zarabiają w Chinach