Zagraniczni inwestorzy są bardzo rozczarowani

Anna Borys
opublikowano: 06-02-2009, 00:00

Michael Heise, główny

Michael Heise, główny

ekonomista niemieckiej

grupy finansowo-

-ubezpieczeniowej Allianz,

mówi o przyszłości złotego,

GPW∑ i polskiej gospodarki.

"Puls Biznesu": W Szanghaju indeks giełdowy wzrósł od listopada o 45 proc. Czy to jakiś sygnał?

Michael Heise: To sygnał stabilizacji. Trudno powiedzieć, czy po takim silnym wzroście nie będzie 20-procentowej korekty, ale przebicie starego dna jest już mało prawdopodobne. Chiny mają szansę lżej przeżyć recesję. Tamtejszy rząd ma kapitał i wolę, żeby chronić gospodarkę.

Dlatego chce wydać 13 proc. chińskiego PKB na inwestycje. Niektórzy nawet uważają, że to za dużo. Warto też pamiętać, że tam nie ma problemu z kredytami, więc przedsiębiorcy nie są dławieni brakiem gotówki.

W Polsce jednak indeksy giełdowe wciąż szukają dna bessy. Jeszcze gorzej ze złotym, który leci na łeb na szyję. Ostatnio polska waluta jest najsłabsza na świecie. Co się dzieje?

W połowie zeszłego roku złoty był bardzo silny. Polska miała być silnikiem napędowym Europy Wschodniej. Wielu inwestorów wierzyło, że z globalnego kryzysu wyjdzie obronną ręką. Tak się jednak nie dzieje. Polska gospodarka zaczęła silnie hamować. Inwestorzy są bardzo rozczarowani. Silnie wzrosło ryzyko. Dlatego złoty się deprecjonuje.

Niektórzy giełdowi inwestorzy w Polsce tracą nadzieję, że zagraniczni inwestorzy wrócą nad Wisłę?

Wrócą, gdy zmieni się sytuacja. Bardzo ważny jest kurs złotego. Zagraniczni inwestorzy mieli rację, że uciekali z Polski. Oni tracili przecież podwójnie. Z powodu spadków na giełdzie i osłabienia się złotego. Dużo także zależy od ich skłonności do ryzyka, która jest bardzo mała. Dlatego gracze stronią od rynków wschodzących. Trzeba poczekać, aż giełdy się trochę ustabilizują. Wtedy inwestorzy zdecydują, że złoty jest już bardzo tani i papiery skarbowe, które oferują 7-8 proc. zysku rocznie, staną się atrakcyjną inwestycją. To będzie sygnał także do powrotu na warszawski parkiet.

Kiedy to nastąpi?

Pewnie szybciej, niż się wszyscy spodziewają. Jednak nie w najbliższych tygodniach. Na razie złoty stacza się po równi pochyłej. I jeszcze będzie spadał. Dno powinien znaleźć w tym półroczu. Wraz z umocnieniem waluty w górę powinny pójść indeksy giełdowe.

Kiedy polska gospodarka zacznie wracać do zdrowia?

Indeksy giełdowe zawsze wyprzedzają dane z realnej gospodarki. Jednak na poprawę wskaźników makroekonomicznych trzeba będzie poczekać do początku przyszłego roku. Wcześniej, już w trzecim kwartale tego roku, lepsze dane pokażą kraje Europy Zachodniej.

Może już czas wracać na parkiet?

Na giełdzie w Warszawie jest wiele spółek, które można kupić po okazyjnych cenach. Inwestorów przed zakupami powstrzymuje jednak nadal wysokie ryzyko. Zatem to jest dobry moment, żeby powoli powracać do inwestowania w akcje.

Pytanie, na co postawić? Może na najbardziej przecenione banki?

Nie, na banki jest jeszcze za wcześnie. Warto poszukać spółek związanych z konsumpcją. Chodzi o firmy, które oferują produkty posiadające wartość emocjonalną, na przykład związane z kulturą czy edukacją. Jeżeli chodzi o spółki przemysłowe, to można o nich pomyśleć za jakiś czas. Trzeba poczekać na lepsze wskaźniki makroekonomiczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu