Zaległe składki to nie zawsze koszt

opublikowano: 13-02-2014, 00:00

Przedsiębiorca, który zawiera nieprawidłowe umowy, ponosi ryzyko gospodarcze — na własny koszt — przypomina fiskus w swojej wykładni.

Przyjęcie przez przedsiębiorcę na siebie ciężaru sfinansowania zaległych składek ubezpieczeniowych w części, którą powinni opłacić, nie jest działaniem, którego celem jest uzyskanie przychodów z prowadzonej działalności. Nie służy to też zachowaniu ani zabezpieczeniu źródeł przychodów przedsiębiorcy — podkreślił dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi w wydanej niedawno interpretacji indywidualnej. W konsekwencji takich składek nie można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów (IPTPB1/415-667/13-4/ MD). W interpretacji chodziło o zaległości, które powstały z powodu wcześniejszych nieprawidłowości związanych z klasyfikacją świadczeń na rzecz zleceniobiorców.

Zlecenie zamiast dzieła

Rozpatrywana sprawa dotyczy spółki jawnej, która w latach 2009-11 na wykonanie prac porządkowych zawierała umowy o dzieło z osobami niebędącymi jej pracownikami. Od takich umów nie ma obowiązku opłacania ubezpieczeń zdrowotnego i społecznych, spółka ich nie naliczała i nie odprowadzała, nie wnosiła też składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Odprowadzała jedynie do urzędu skarbowego podatek dochodowy od osób fizycznych w pełnej wysokości, tj. bez potrącania składki zdrowotnej. Zakład Ubezpieczeń Społecznych w wyniku kontroli przeprowadzonej w 2012 r. stwierdził, że wspomniane usługi odpowiadają umowom-zlecenia, a nie o dzieło. W konsekwencji spółka powinna opłacać składki ubezpieczeniowe. Sprawa trafiła do sądu. Ten w stosunku do niektórych umów o dzieło nakazał spółce dokonać korekt deklaracji rozliczeniowych ZUS, naliczyć i odprowadzić należne składki.

Darowane składki

Spółka wywiązała się z tego w czerwcu 2013 r. i wrześniu 2013 r., dopłacając także odsetki od zaległości. Opłaciła zarówno składki w części, której koszt zgodnie z prawem ponosi ona sama jako płatnik, jak i w części, która obciąża wprost zleceniobiorców (jest potrącana przez płatnika z ich wynagrodzeń). Spółka uznała, że zapłaci wszystko, bo to ona ponosi odpowiedzialność za obliczenie, pobranie oraz przekazanie składek do ZUS. Jednocześnie postanowiła, że nie będzie dochodzić zwrotu tych składek od zleceniobiorców, ponieważ ustalone wcześniej umowne kwoty netto zostały im wypłacone, a wszelkie pochodne do nich zostały obliczone i odprowadzone do właściwych urzędów skarbowych. Egzekwowanie kwot odpowiadających składkom nie byłoby zgodne z zawartymi umowami o dzieło (przekwalifikowanymi później na umowy-zlecenia), bo zawierają one kwoty netto wynagrodzenia (czyli do wypłaty) i stanowią część uposażenia zleceniobiorcy.

W koszty tylko część

W związku z takim postanowieniem spółka uznała, że cała wartość zaległych składek od przekwalifikowanych umów stanowi koszt uzyskania przychodów. Dla potwierdzenia wystąpiła w tej sprawie do łódzkiej Izby Skarbowej. Organ podatkowy zgodził się z nią jednak tylko w części. Stwierdził, że do kosztów podatkowych może ona zaliczyć składki jedynie w części, którą płatnik ma obowiązek finansować. Nie może tego zrobić z ich drugą częścią, którą powinni opłacić zleceniobiorcy.

Miałaby do tego prawo, gdyby zawarła z nimi właściwe umowy i od początku prawidłowo naliczała należne składki. Wydatki, które poniosła spółka, były konsekwencją błędnej kwalifikacji przez podatnika świadczeń na rzecz zleceniobiorców, a nie celowym działaniem nakierowanym na osiąganie przychodów. Zapłaciła ona także składki, których nie ma obowiązku finansować z własnych pieniędzy. Sytuacja ta jest niejako następstwem ryzyka gospodarczego, podjętego w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej — podkreślono w interpretacji podatkowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy