Od 7 maja, kiedy to grupa Nordea poinformowała, że jesienią ogłosi wezwanie na akcje LG Petro Banku pod warunkiem jednak, że będzie to mogła zrobić po cenie nie wyższej niż 21 zł, niemal kompletnie ustał obrót walorami tej warszawskiej instytucji finansowej. Od tamtej pory właściciela zmieniło zaledwie 35,2 tys. akcji banku, czyli jedynie 0,16 proc. papierów notowanych na giełdzie. Wartość obrotu wyniosła w tym czasie 2,8 mln zł. Należy przy tym nadmienić, że ani razu kurs akcji nie przekroczył poziomu 20,5 zł, niemal cały czas oscylując wokół 20,3 zł.
W gronie akcjonariuszy spółki mamy do czynienia z ciekawą sytuacją. Udziałowcy zamiast windować kurs do góry liczą na to, że Nordea podda się presji i zaoferuje wyższą cenę. Właściciele pakietów akcji spokojnie pilnują kursu, by móc jesienią wyjść z inwestycji. W dodatku jeśli uda im się utrzymać kurs znacznie poniżej poziomu 21 zł, to skandynawski inwestor może ogłosić wezwanie na akcje LG Petro Banku nie w listopadzie, a wcześniej, w sierpniu lub wrześniu. By wezwanie po tej cenie mogło dojść do skutku, średni kurs akcji na warszawskiej giełdzie musi utrzymać się przez 6 miesięcy na poziomie równym lub niższym niż 21 zł.
Przejęcie LG Petro Banku przez nowego inwestora oznacza wejście do warszawskiego banku największej skandynawskiej grupy finansowej. Perspektywa ta może skłonić część drobnych udziałowców banku do pozostawienia w swym portfelu akcji emitenta i nieodpowiadanie na wezwanie inwestora. Jest to co prawda ciekawe rozwiązanie, jednak zatrzymanie walorów LG Petro Banku niesie ze sobą duże ryzyko. Bank potrzebuje bowiem silnego zastrzyku kapitału na rozwój. Spółka z powodu braku wolnych środków od ubiegłego roku popadła w stagnację i bardzo słabo się rozwija. Emitent wymaga silnej ręki i nowej strategii. Wejście inwestora nie jest przy tym równoznaczne z osiągnięciem przez bank w krótkim czasie satysfakcjonujących wyników finansowych.
Drobni udziałowcy powinni zdać sobie również sprawę z tego, że Skandynawowie będą dążyli do szybkiej fuzji LG Petro Banku z Nordea Bank Polska. Oznacza to, że pierwsza z tych spółek w sposób naturalny zniknie z giełdy. Akcjonariusze LG w zamian za swoje udziały dostaną akcje Nordei. Mógłby to być oczywiście argument przemawiający za trzymaniem walorów. Jednak po połączeniu nadal nie powstanie duży bank. Pod względem wysokości funduszy własnych zapewne będzie się plasował poza pierwszą piętnastką. Jego płynność rynkowa w dalszym ciągu będzie niewielka, co oznacza, że drobni udziałowcy nie będą mieli wpływu na działania spółki. W dodatku, jeśli Szwedzi nie osiągną w Polsce swoich celów — na razie ich zamiary pozostają tajemnicą — wówczas pozbędą się inwestycji. Na razie obserwatorzy naszego rynku są zgodni co do tego, że za 5 lat pozostanie na nim 5-6 grup finansowych oraz kilka banków niszowych. Pozostałe instytucje finansowe wraz ze spółkami zależnymi wystawione zostaną na sprzedaż. O strategii Szwedów w Polsce wiadomo na razie tyle, że do 2007 r. chcą mieć tu bank, który wejdzie do pierwszej piątki największych instytucji detalicznych.
Skandynawowie duże nadzieje wiążą także z rozwojem ubezpieczeń. Działalność tę rozwijają przez dwie spółki — Nordea Ubezpieczenia i Nordea Życie. Oba towarzystwa mają jak na razie niewielkie udziały w rynku. Grupę uzupełnia także niewielka spółka — Nordea Finance, zajmująca się leasingiem. Po fuzji banków, to ona najprawdopodobniej wchłonie LG Leasing.
Patrząc na obecne tempo rozwoju Nordea Bank Polska, realizacja planu wejścia do pierwszej detalicznej piątki oraz uzyskanie znaczącej pozycji na rynku finansowym wydają się bardzo odległe. Chyba że plan podparty zostanie zakupem przez inwestora strategicznego nie tylko LGP, ale i któregoś z największych polskich banków. O ile jednak obecnie żaden z podmiotów spełniających to kryterium nie jest wystawiony na sprzedaż, o tyle za rok czy dwa sytuacja może się zmienić. Bardziej realne jest więc, że Skandynawowie wycofają niepłynną spółkę z giełdy. Wówczas udziałowiec, który nie zdecyduje się w odpowiednim czasie na wyjście z inwestycji, może stać się właścicielem akcji niepublicznego banku, a to niemal zawsze rodzi problemy z szybkim zamknięciem inwestycji.