Zamek, który w książce Brama Stokera zamieszkiwał wampir-arystokrata w rzeczywistości najpierw był krzyżacką twierdzą, potem królewskim zamkiem, wreszcie trafił w ręce rumuńskiej rodziny królewskiej. Jego ostatnią właścicielką była księżniczka Ileana z dynastii Hohenzollernów, zamieszkująca go podczas wojny ze swymi dziećmi i według źródeł prowadząca tam szpital wojskowy. Zamek w 1947 r. został jej odebrany, a księżniczka skazana na wygnanie ostatecznie osiadła w USA i po dwóch rozwodach została prawosławną mniszką.

Jej żyjące dzieci odzyskały zamek na mocy specjalnej ustawy restytucyjnej przyjętej przez rząd rumuński w 2005 r. Zarządzaniem zajął się głównie syn Dominik Habsburg, który przekształcił nieruchomość w pierwsze prywatne muzeum w Rumunii i dobrze prosperującą atrakcję turystyczną. Rocznie odwiedza go 560 tys. osób, z których każda płaci za bilet między 2,5 a 6 EUR.
Ponieważ jednak i on i jego siostry są już w nobliwym wieku (każdy po 70.) i "nie są w stanie przekształcić go w status, na jaki zasługuje", zlecił wystawienie zamku do sprzedaży nowojorskiej firmie prawniczej Herzfeld & Rubin.
Według relacji brytyjskiego "The Telegraph" firma zaoferowała zamek z prawem pierwokupu najpierw rządowi rumuńskiemu żądając kwoty 47 mln GBP. Skoro jednak władze nie skorzystały z oferty, właściciele wystawiają teraz nieruchomość na otwarty rynek, zaznaczając, że są otwarci na wszystkie sensowne propozycje.
- Rodzina Habsburg zrobiła już dużo dla tego miejsca, ale od nowego właściciela oczekują kroku dalej: przekształcenia Branu w cel wypraw i miejsce pozwalające zatrzymać się tu na kilka dni - mówił na konferencji Mark Meyer reprezentujący Herzfeld & Rubin.
Przyznał, że już teraz nieruchomość generuje "przyzwoity zysk", ale "we właściwych rękach ma potencjał generować dochód, jaki tylko chcemy sobie wyobrazić".
Spadkobiercy liczą, że nowy właściciel wykorzysta nie tylko wątek Drakuli w przyciąganiu gości, ale też doceni piękno i historię zamku samego w sobie.
