Zamiast zbudować dom, zainwestowała w studio reformer pilatesu

Marta Prus
opublikowano: 2024-04-05 16:18

Podczas pracy w Dubaju odkryła pilates na reformerze – rodzaj treningów niezbyt jeszcze znanych w Polsce. Po powrocie do kraju założyła firmę Polka Pilates. Dzisiaj Kornelia Samanta prowadzi dwa studia, rozwija franczyzę w innych miastach i planuje nowy koncept.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Urodziła się w Polsce, ale dorastała w Szwecji. Przeprowadziła się tam jako nastolatka, ukończyła szkołę podstawową i liceum. Do Warszawy wróciła na studia – przez kilkanaście lat zaliczyła różne kierunki: od stosunków międzynarodowych przez dziennikarstwo i psychologię kliniczną po filozofię i historię sztuki. Potem studiowała zdalnie neuroscience, jednocześnie pracowała w Dubaju, gdzie dostała kontrakt w korporacji z branży FMCG, a następnie w agencji reklamowej, gdzie odpowiadała za e-commerce. Tam zetknęła się z reformerami.

– W studiu, w którym ćwiczyłam jogę, była niewielka sala z reformerami. Zainteresowałam się, co to za łóżka i do czego służą. Jedna z dziewczyn namówiła mnie, bym spróbowała. Tak się wkręciłam, że już nie wróciłam na jogę – wspomina Kornelia Samanta, założycielka Polka Pilates.

Coś nowego

Po powrocie do Polski w czerwcu 2020 r. chciała kontynuować zajęcia z reformer pilatesu, na które uczęszczała w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, jednak ku jej zaskoczeniu okazało się, że mimo dużej popularności w innych krajach, w Polsce można go praktykować tylko indywidualnie. Nie było studia, które oferowałoby zajęcia grupowe. W Warszawie otworzyła polski oddział firmy, w której pracowała w Dubaju, jednak nowo odkryty rodzaj aktywności fizycznej spodobał się jej tak bardzo, że za pieniądze, które zarobiła na kontraktach i miała przeznaczyć na budowę domu, otworzyła i wyposażyła studio.

– Polubiłam reformer pilates, bo był czymś innym. Uważam, że to idealna forma ćwiczeń. Pamiętam, jak wydawało mi się, że jestem w superformie, a po pierwszych zajęciach na reformerze miałam ogromne zakwasy. Byłam tym zafascynowana, bo zorientowałam się, że ćwiczenia uruchomiły zupełnie inne mięśnie niż używane na co dzień – mówi Kornelia Samanta.

W maju 2021 r. przy ulicy Koszykowej powstało pierwsze studio Polka Pilates. Właścicielka miała świadomość, że rozwijanie marki będzie trudnym zadaniem, ponieważ wiązało się koniecznością budowy świadomości istnienia pilatesu na reformerach. Ku jej zaskoczeniu biznes już po pół roku osiągnął płynność finansową. Wtedy podjęła decyzję, że w pełni się mu poświęci i odeszła z oddziału firmy reklamowej, który założyła. Dwa lata później, we wrześniu 2023 r., otworzyła kolejne studio przy ulicy Złotej.

– Sama byłam znudzona ćwiczeniami na macie i wiedziałam, że takich osób jak ja jest wiele, więc luka była spora. Owszem, jest jeszcze siłownia, ale moim zdaniem korzystają z niej ludzie bardziej skupieni na rzeźbieniu ciała, a ten rodzaj pilatesu proponuje coś zupełnie innego – jest fajną formą ruchu, która wpływa na dobre samopoczucie – mówi Kornelia Samanta.

Zakładając studio, nie chciała, by polegało tylko na pilatesie, ponieważ byłoby to zbyt monotonne. Bała się też, że jeden typ zajęć nie utrzyma biznesu. Chciała wprowadzić ćwiczenia, które wykorzystają reformery, ale będą czymś nowym. Dlatego w ofercie jej studia pojawiły się opatentowane treningi stworzone przez instruktorki, np. tabata na reformerach opracowana przez Annę Dolińską i balet na reformerach, który zaproponowała Agata Ziółkowska, artystka Polskiego Baletu Narodowego. Kornelia Samanta wymyśliła natomiast trening skupiony na pośladkach.

Franczyza i dalsze plany

Zestaw ćwiczeń pilates stworzył niemiecki fizjoterapeuta Joseph Pilates na początku XX w. Był chorowitym dzieckiem. Cierpiał z powodu astmy i krzywicy, a fizyczne ograniczenia pokonywał, uprawiając kulturystykę i gimnastykę. Własny system rozwijał aż do śmierci w 1967 r. Zaprojektował i zbudował też maszynę, którą dzisiaj nazywamy reformerem. To zresztą jedno z wielu urządzeń jego autorstwa, które ma pomóc ludziom w osiągnięciu lepszej sprawności fizycznej.

Różnicą między pilatesem na macie i na urządzeniu jest to, że reformer ma ułatwić wykonywanie ćwiczeń.

– Dużo osób myśli, że ćwiczenia na reformerze są trudniejsze, a tak naprawdę on w tych ćwiczeniach pomaga – twierdzi Kornelia Samanta.

Dzięki szybkiemu rozwojowi zarówno jej marki, jak i konceptu reformer pilatesu w Polsce zaczęła dostawać dużo pytań o franczyzę. Po namyśle przygotowała umowę z prawnikiem. Zależało jej, by znaleźć partnera biznesowego, który będzie prowadził franczyzę z pasją, nie potraktuje jej jako jednej z wielu inwestycji i źródeł zysku. Znalazła takich partnerów w Krakowie i Gdańsku, dzięki czemu prawdopodobnie jeszcze przed końcem tego roku zostaną tam otwarte lokale pod marką Polka Pilates. W przyszłości rozważa też wyjście za granicę ze swoją franczyzą, ponieważ dostaje już pytania z Hiszpanii, Danii i Szwecji.

– Kiedy tworzę markę, najpierw patrzę na nią jak klient. Nie podchodzę do tego biznesowo, wolę wydłużyć proces, jeśli dzięki temu będę mogła szczerze powiedzieć, że czuję się komfortowo z tym, jak zostało to zrobione, że jestem dumna i wiem, że wszystko jest na najwyższym poziomie. Wierzę, że to się bardziej opłaci, niż gdybym zrobiła to na skróty. Chcę przyciągnąć klientów z podobną do mojej energią, którzy to docenią – mówi Kornelia Samanta.

Otwiera też nowy lokal przy ulicy Mokotowskiej, w którym będzie pierwszy w Polsce koncept studia medytacyjnego połączonego z zajęciami na macie. Będą zawierały mniej sportu niż pilates, służąc wyciszeniu się w ruchu. Otwarcie planowane jest na 10 maja. Takie miejsce było jej marzeniem od wielu lat, długo jednak nie mogła znaleźć odpowiedniego lokalu, a to jest dla niej najważniejsze.

Zajęła się też produkcją własnego sprzętu do ćwiczeń.

– Chciałabym stworzyć reformery, które budżetowo będą dostępniejsze, ponieważ aktualnie to bardzo drogi sprzęt i na bardzo wysokich marżach. Chcę go ulepszyć, biorąc pod uwagę własne doświadczenia, a także obrandować Polką Pilates i stworzyć własną kolorystykę – planuje Kornelia Samanta.

W najbliższym czasie wybiera się do Chin w celu przetestowania prototypu maszyny.

W perspektywie lat marzy, by jej firma była obecna w każdym mieście w Polsce i o powstaniu dużej społeczności nauczycielek i nauczycieli, którzy razem będą jeździli na warsztaty. Chciałaby też nawiązać współpracę z szkołami, by umożliwić dzieciom zapoznanie się z tym rodzajem ćwiczeń.

Chęć pomocy

Kiedy pracowała w Dubaju, była częścią drużyny, która zajmowała się ratowaniem porzuconych kociąt. Zabierała je do domu i opiekowała się nimi do 12. tygodnia życia, a następnie starała się o ich adopcję w Europie, zazwyczaj w Holandii lub Anglii. Rok temu we współpracy z marką Warsaw Saints stworzyła skarpetki z napisami związanymi z pilatesem, a cały dochód z ich sprzedaży wspiera Fundację Kundelek. Udało się już zebrać około 30 tys. zł, część pieniędzy została już wykorzystana przez fundację do budowy kociarni.

– Wpadłam na pomysł produkcji skarpetek i stwierdziłam, że zysk z nich chciałabym przeznaczyć na wsparcie miejsca, które tego potrzebuje. Poprosiłam na swoim Instagramie o polecenie małej organizacji i wybór padł na Fundację Kundelek – wyjaśnia Kornelia Samanta.

Wolny czas przeznacza na opiekę nad 1,5-rocznym synkiem, lektury z dziedziny psychologii klinicznej i na odpoczynek. Lubi też podróżować do Włoch i południowej Francji, gdzie chciałaby kiedyś kupić nieruchomość. Rozważa również przeprowadzkę do jednego z tych miejsc w dalszej przyszłości.

– Dla mnie ważne jest dobre serce. Marzę, by kiedyś móc założyć fundację, która walczyłaby z przemocą wobec dzieci i pomagała im, a także edukowała społeczeństwo, jak reagować i na co zwracać uwagę. Wiem, że wymaga to dużo pracy i zmian w prawie, ale chciałabym się i temu poświęcić, bo to dla mnie niezwykle ważne – podsumowuje Kornelia Samanta.