Zanim było Google

Karol Jedliński
opublikowano: 2009-02-20 00:00

W dobie internetu modne jest pisanie właśnie o nim, a nie o mediach starej daty. Zbigniew Bajka należy do pokolenia, które z drukiem, listem poleconym czy z początkami telewizji miało dłużej do czynienia. W Polsce jest trochę tak: z jednej strony na wsi pytają, co to ten "internat", a z drugiej, młokosy nie łapią, cóż to telegraf. Bajka, uznany medioznawca, ma o tzw. tradycyjnych mediach niemałą wiedzę. Jego "Historia mediów" sięga czasów bardzo dawnych (niemal tuż po dinozaurach), ale też tych bliższych. Choćby takich, gdy szaleni bracia Brett w połowie XIX w. kładli na dnie kanału La Manche kilometry miedzianego przewodu, łącząc Anglię z Francją. Tylko po to, aby po trzech dniach rybak zerwał kabel kotwicą. Najwięcej, co uzasadnione, jest o prasie drukowanej, ku pamięci. Zanim wkrótce wchłonie ją internet, którego historię napiszą dzisiejsi nastolatkowie.