Zapowiada się dobry rok dla branży

MK
opublikowano: 04-01-2008, 00:00

Co przyniesie rok 2008 na rynku pracy, wynagrodzeń i szkoleń? Specjaliści prognozują.

Co przyniesie rok 2008 na rynku pracy, wynagrodzeń i szkoleń? Specjaliści prognozują.

Jeremi Mordasewicz

ekspert gospodarczy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan

- Możemy się spodziewać dalszego przyrostu miejsc pracy, choć w mniejszym stopniu niż w roku ubiegłym. Gdyby nie biurokracja, polskie firmy rozwijałyby się szybciej, a tym samym zwiększały zatrudnienie.

Ta kwestia akurat nie budzi kontrowersji, gorzej z emeryturami pomostowymi. Od lat apelujemy do kolejnych rządów o ograniczenie wcześniejszych emerytur. Zaledwie 29 proc. Polaków w wieku 55-64 lat jest czynnych zawodowo. W Irlandii ten odsetek wynosi 53, a w Estonii nawet 58. Młodzi emeryci kosztują polskich podatników 20 mld zł rocznie. Za tę kwotę można by uruchomić 200 tys. miejsc pracy.

Między bajki włóżmy twierdzenie, że ci, którzy szybciej kończą aktywność zawodową, zostawiają stanowiska pracy młodszym. Ich emerytury pochłaniają pieniądze, które mogłyby być przeznaczone na inwestycje i wzrost wynagrodzeń.

Marek Zuber

główny ekonomista Dexus Partners

- Co nam przyniesie rozpoczynający się rok? W sprawie wynagrodzeń — kontynuację trendu z ostatnich kilkunastu miesięcy. Szacuję, że wzrost zarobków wyniesie od 6 do 7 proc. Rosnące pensje nie spowodują jednak dramatycznych problemów w działalności naszych firm. Wynika to z rozwoju inwestycji, które pociągają za sobą wzrost wydajności.

Problem nie leży we wzroście płac, lecz w jego tempie. Kilka lat temu, mimo coraz lepszej kondycji polskich przedsiębiorstw, płace były zamrożone. Zmieniło się to radykalnie w 2007 r. w związku z emigracją zarobkową i kłopotami pracodawców z pozyskaniem siły roboczej. Z jednej strony, jak się nie cieszyć, że zarabiamy coraz więcej? Ale z drugiej — jeśli pewne procesy zachodzą w gospodarce zbyt szybko, grozi to destabilizacją. Nie da się przecież bezkarnie w dwa, trzy lata zasypać przepaści w płacach między Polską a Zachodem. W perspektywie długofalowej zmiany systematyczne i spokojne są korzystne dla wszystkich.

Wzrost płac można wyhamować, otwierając polski rynek pracy dla pracowników z Białorusi, Litwy i Ukrainy. Ale czy rząd zdecyduje się na import rąk do pracy?

Adam Wielebski

sales director North Region, Jobpilot Polska

- Jeszcze niedawno specjaliści masowo wyjeżdżali na Zachód, przez co przedsiębiorstwa miały coraz większe problemy kadrowe. Obecnie wielu fachowców wyraża chęć powrotu do kraju, a liczne badania pokazują, że absolwenci nie chcą emigrować. Szanse na dobrą pracę i płacę widzą w Polsce. W tym optymizmie utwierdzają ich liczne inwestycje zagraniczne oraz możliwość przebierania w ofertach zatrudnienia.

Rynek pracy ciągle będzie rynkiem pracownika. Oznacza to dalsze podwyższanie pensji przy jednoczesnym obniżaniu wymagań stawianych kandydatom. Firmy będą musiały się dwoić i troić, aby pozyskać odpowiednich ludzi. Nie wystarczy zamieszczenie ogłoszeń w internecie czy w coraz mniej popularnym kanale prasowym. Skuteczność rekrutacji zależy od działań wizerunkowych. Mówiąc prościej: firma musi mieć opinię dobrego pracodawcy.

Piotr Piasecki

prezes Polskiej Izby Firm Szkoleniowych

- Po pierwsze — firmy chcą inwestować w kapitał ludzki, a tzw. zarządzanie talentami to jedna z metod zatrzymania wartościowych pracowników. Ludzie, którzy mogą rozwijać się intelektualnie i zawodowo, są bardziej lojalni wobec swych pracodawców.

Po drugie — gdzie rośnie rola ludzi, tam rośnie też rola tych, którzy im przewodzą. Stąd zapotrzebowanie na warsztaty czy kursy, które mają rozwijać kompetencje liderskie. A uczestniczą w nich już nie tylko kierownicy wyższego i średniego szczebla, lecz także menedżerowie liniowi.

Po trzecie — Unia Europejska stawia na innowacyjność firm. Chodzi o to, by poprzez zmianę technologii, procesów czy usług uzyskać większą konkurencyjność. Oczywiście, nie osiągnie się tego bez nowej wiedzy i umiejętności.

Po czwarte — dawniej firmy działały reaktywnie, a więc zamawiały szkolenie, gdy trzeba było rozwiązać jakiś nagły problem. Obecnie zaczyna dominować podejście proaktywne, co oznacza, że firmy budują programy rozwoju pracowników. Ich nieodłącznym elementem są szkolenia — systematyczne, zaplanowane, zapewniające stały rozwój zarówno pracownikowi, jak i firmie.

Elżbieta Żurek

ekspert w zakresie szkoleń zawodowych

- Na wzrost liczby zleceń powinni się przygotować coachowie i mentorzy. Z indywidualnych sesji, zarezerwowanych dotąd dla top managerów, coraz częściej będą korzystać kierownicy niższych szczebli.

Poza tym działy personalne będą zacieśniały współpracę z firmami szkoleniowymi. Kiedyś HR-owcy zamawiali zajęcia, nie bardzo dociekając, czego tak naprawdę dotyczą. Teraz ich wymagania znacznie wzrosły. Negocjują ceny i pytają trenerów o referencje. Sprawdzają też, czy proponowane warsztaty albo kursy rzeczywiście przyniosą przedsiębiorstwu korzyść. Specjaliści od zasobów ludzkich coraz częściej proponują tematy i zagadnienia, które — ich zdaniem — warto poruszyć na zajęciach. Innymi słowy: nie chcą być wyłącznie tymi, którzy kupują usługę, lecz partnerami, z których opinią szkoleniowcy się liczą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu