Zasada „Sell in May” przestała się sprawdzać

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2014-04-25 00:00

Znana zasada inwestorów giełdowych, by posiadane akcje sprzedać w maju, w ostatnich latach przestała działać.

Spośród wielu maksym i przesądów giełdowych trudno znaleźć bardziej skuteczną niż ta, która radzi „Sell in May and go away”, czyli „Sprzedaj w maju i wyjdź z rynku”. Lepsze zachowanie notowań giełdowych w półroczu zimowym niż w półroczu letnim to od lat dobrze udokumentowane zjawisko. Jak podaje Stock Trader's Almanac, od roku 1950 Dow Jones rósł w okresie od maja do października przeciętnie o zaledwie 0,3 proc., podczas gdy w ciągu pozostałych sześciu miesięcy zyskiwał średnio aż 7,5 proc. Ta zadziwiająca prawidłowość działa także na polskim rynku.

W ciągu 23 lat istnienia warszawskiej giełdy ktoś, kto trzymałby akcje tylko zimą, a latem kapitał przechowywał na nieoprocentowanym rachunku, zarabiałby rocznie aż 29 proc. Odwrotna strategia, polegająca na trzymaniu akcji tylko od maja do października, przynosiłaby niespełna 10 proc. zysku rocznie, co nie pozwoliłoby nawet na pokrycie inflacji. Skąd może brać się tak zaskakująca długoterminowa skuteczność tak prostej reguły? W przypadku rynku amerykańskiego badacze wskazują na obniżone w czasie letnich wakacji obroty giełdowe oraz zwiększone napływy kapitału w miesiącach zimowych. „W okresie od jesieni do wiosny w ręce inwestorów trafiają duże pieniądze: nagrody roczne, wpłaty do pracowniczych funduszy emerytalnych, wypłaty dywidend i zwroty podatków. Kiedy latem te przepływy wysychają, nie ma wolnych środków, by kupować na dołkach, a to czyni rynek bardziej wrażliwym” — zauważa Sy Harding, wydawca newslettera Street Smart Report.

Czy to oznacza, że lepiej już teraz sprzedawać akcje? Niekoniecznie. Na szczęście dla inwestorów z warszawskiego parkietu, w ostatnich latach skuteczność reguły „Sell in May” mocno zmalała, a wręcz lepsza stała się odwrotna strategia. Zainwestowane 5 lat temu w portfel zbliżony do WIG 1 tys. zł przyniosłoby 517 zł zysku, gdyby akcje trzymać tylko w ciągu półrocza letniego. Inwestycje ograniczone tylko do okresu zimowego przyniosłyby zaledwie 181 zł zysku. Co więcej, optymizmem napawa fakt, że ostatnia zima nie dała inwestorom zarobić, a WIG od listopada spadł o 3,1 proc. Kiedy WIG w półroczu zimowym notował wynik zbliżony do zera, zwykle mocno rósł w następujących po nich miesiącach letnich. W historii warszawskiej giełdy w sześciu przypadkach, kiedy zimowe półrocze przyniosło zmianę WIG nieprzekraczającą 5 proc., indeks rósł od maja do października średnio o 20 proc.