Coraz więcej firm nie płaci faktur w terminie i coraz więcej odbiorców kredytuje się u dostawców. Dotarliśmy do danych Euler Hermes, jednego z największych na rynku ubezpieczycieli płatności, opisujących dyscyplinę płatniczą w wybranych branżach. Zdecydowanie najgorzej jest w budownictwie. W innych sektorach gospodarki odsetek opóźnionych faktur również rośnie, ale znacznie wolniej, a zmiany mają raczej charakter dostosowawczy do koniunktury. Budowlanka się chwieje Budownictwo znajduje się latem w szczycie hossy, tymczasem w lipcu aż 27 proc. wartości płatności nie zostało uregulowanych. To aż 780 mln zł — o 225 mln zł więcej niż przed rokiem. Euler Hermes zwraca uwagę, że zatory powstają nie tylko wskutek problemów płatniczych, lecz dlatego, że część odbiorców finansuje się,wykorzystując dostawców. Ubezpieczyciel przywołuje dane GUS o 20-procentowym wzroście produkcji budowlano-montażowej, którego część była finansowana z kredytu — najczęściej branego kosztem hurtowników materiałów budowlanych. Widać to po opóźnionych płatnościach (których nie otrzymali), sięgających 39 proc. wartości należności. Nierzetelność płatniczą w branży budowlanej potwierdzają dane wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet. — Lipiec okazał się najgorszym miesiącem w ostatnich trzech latach zarówno pod względem liczby zgłoszonych firm spóźniających się z płatnością, jak i ogólnej kwoty zadłużenia w branży budowlanej — mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet. Faktur na czas nie płaciło ponad 7 tys. firm — o 1,2 tys. więcej niż przed rokiem. Euler Hermes prognozuje, że kredytowanie się kosztem dostawców skończy się wzrostem liczby upadłości w budownictwie. Stal trzyma się mocniej W innych branżach przepływy płatności również hamują zatory, jednak nie są tak dławiące jak w budowlance. Niebezpieczny poziom osiągają w sektorze stalowym, choć Euler Hermes zwraca uwagę, że płatności regulowane są lepiej niż w budownictwie. — Krajowi producenci dosyć umiejętnie zarządzają podażą i nawet spory import wyrobów stalowych (zaspokajający ponad 60 proc. krajowego zużycia) nie doprowadził do istotnych spadków cen — mówi Tomasz Starus, dyrektor ds. oceny ryzyka w Euler Hermes. W letnim szczycie budowlanym w terminie nie została jednak zapłacona co czwarta faktura (wzrost o 1,5 proc. w stosunku do 2010 r.). Łączna wartość zaległości to 300 mln zł. Dość stabilnie zachowuje się branża spożywcza — jako całość, bo w poszczególnych podsektorach sytuacja jest zróżnicowana. — Widać słabe wahnięcie w dół: rok temu producenci nie otrzymali na czas 20 proc. wartości należności, a w sierpniu 2011 r. — 22 proc. — dodaje Tomasz Starus. W napojach posucha Euler Hermes w branży spożywczej monitoruje 9,5 tys. odbiorców, generujących 1,93 mld zł należności w skali miesiąca. Wartość opóźnionych płatności na rzecz producentów żywności wynosi niebagatelne 420 mln zł. Przykładem, że nie w całym sektorze dzieje się dobrze, mogą być producenci napojów. Zarówno 2010 r., jak i 2011 r. nie były dla nich udane. Mokre lato, łącznie z czerwcem, kiedy normalnie wypada szczyt koniunktury, sprawiły, że plany sprzedażowe w większości przypadków nie były zrealizowane, co przełożyło się na wskaźnik płynności finansowej. W czasie wakacji aż 25 proc. należności nie wpłynęło w terminie. Przed rokiem było zdecydowanie lepiej — odsetek opóźnionych faktur wyniósł 15 proc. W innym podsektorze branży spożywczej, czyli alkoholach, dyscyplina była już znacznie większa, i to mimo spadku popytu sygnalizowanego przez rynek. Przed rokiem 11 proc. należności miało opóźnienia, w 2011 r. — 13 proc. — Trzeba pamiętać o dużej koncentracji na rynku alkoholu: jest to rynek producentów i odbiorcy hurtowi nie mogą sobie pozwolić na pogorszenie płatności, bo możliwość zmiany dostawcy jest ograniczona — mówi Maciej Zięba, kierownik zespołu ds. rynków spożywczych w Euler Hermes. W poligrafii, gdzie konkurencja jest znacznie większa, opóźnienia sięgnęły 27 proc. wartości należności (wobec 24 proc. przed rokiem). Na jej tle znacznie lepiej prezentuje się sektor RTV/AGD, w którym odsetek niezapłaconych na czas faktur wyniósł w ujęciu wartościowym 14 proc., choć również tu Euler Hermes odnotował spadek terminowości (z 11 proc. w ubiegłym roku). Branża już kilka lat temu poprawnie zareagowała na zmniejszony popyt. Dlatego producenci i dystrybutorzy byli dobrze przygotowani na spowolnienie: nie „przeładowywali” sieci dystrybucji, nie śrubowali jej planów sprzedażowych — podeszli dosyć realistycznie do sytuacji na rynku. Dzięki temu nie narosły duże zapasy i nie pojawiły się problemy finansowe u hurtowników. OKIEM EKSPERTA Trzeba zapobiegać MAŁGORZATA PERKUSZEWSKA product manager ds. finansowania handlu w Pekao Bank co do zasady nie skupuje i nie przyjmuje do finansowania wierzytelności wymagalnych. Tym zajmują się wyspecjalizowane firmy. Bank może pomóc w sytuacji, kiedy firma wystawia faktury z odroczonym terminem płatności i czekając na zapłatę, potrzebuje finansowania. Jest cała gama produktów finansowych: dla wystawcy faktury i odbiorcy (dyskonto wierzytelności z możliwością dodatkowego finansowania kontrahenta, a także finansowanie zobowiązań firmy), które usprawniają finansowanie i dają dostęp do gotówki. Dostawca może też przenieść na bank ryzyko niewypłacalności dłużnika poprzez realizację transakcji bez prawa regresu do zbywcy wierzytelności. Zwykle zabezpieczeniem dla wystawcy faktury jest cesja wierzytelności, która daje bankowi prawo dochodzenia roszczeń bezpośrednio od odbiorcy. Rośnie branża, rosną zatory Według Dariusza Blochera, prezesa Budimeksu, wzrost wartości zatorów płatniczych o 30-40 proc. nie jest niczym niepokojącym, bo o tyle wzrosły w ostatnim roku obroty branży. — Jednak sytuacja jest nadal trudna, marże są niskie, a inwestorzy nie chcą płacić szybciej — mówi prezes Budimeksu. Niektórych ekspertów statystyka zaskoczyła. — Opóźnienia płatności w tej branży występowały zwyczajowo, ale zazwyczaj na początku inwestycji. W środku lata prace są zwykle rozpędzone. Ta statystyka może sugerować, że inwestorzy zaczynają mieć problemy — mówi Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Skąd się wziął problem? — Problem dotyczy średnich i małych przedsiębiorstw budowlanych, które nie dysponują zapleczem finansowym i nie mają dostępu do kredytów, a w 2009 i 2010 r. podpisały dużo kontraktów na niskiej lub zerowej marży. W przyszłym roku powinno być lepiej, bo te kontrakty będą już wykonane — tłumaczy Jerzy Mirgos, dyrektor generalny spółki Mirbud. Dodaje, że nie spodziewa się fali bankructw, bo jak dotąd zarówno inwestorzy publiczni, jak i prywatni płacą w terminach.
Zatory płatnicze rosną, najbardziej w budowlance
Zdaniem ekspertów, to może oznaczać więcej bankructw w branży