Zawierucha w Turcji to szansa dla inwestorów?

Rozmawiała: Jagoda Fryc
opublikowano: 2013-06-03 15:38

Wyprzedaż w Stambule przybiera na sile. Główny indeks traci już 8,5 proc. i jest najniżej od lutego. To reakcja na nasilające się zamieszki w tym kraju. Czy klienci popularnych w Polsce funduszy akcji tureckich powinni pomyśleć o ewakuacji?

Czytaj także: Wielka wyprzedaż w Turcji

Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI (Fot: Marek Wiśniewski,
Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI (Fot: Marek Wiśniewski, "Puls Biznesu")
None
None

-  Jaki wpływ na stambulską giełdę będą miały utrzymujące się antyrządowe zamieszki w Turcji?
Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investments TFI: Trudno w tym momencie przewidzieć skalę oraz długość trwania protestów antyrządowych w Turcji. Tamtejszy rynek finansowy znalazł się pod silną presją – osłabia się turecka waluta, tracą też obligacje i akcje. Ewentualny rozwój i przebieg protestów będzie w dużej mierze zależeć od tureckiego rządu, od sposobu komunikacji z protestującymi i od stanowczości podjętych działań. Dotychczasowe zdecydowane działania rządu zaogniły sytuację.
Indeksy akcji tureckich znajdują się około 15 procent poniżej tegorocznych szczytów. I choć sama korekta na tak silnie rosnącym w ostatnich kwartałach rynku jest czymś normalnym, wręcz oczekiwanym, to niepokoi jej siła i dynamika. W kontekście najbliższej przyszłości kluczowe będą nastroje w społeczeństwie tureckim.

- Jaki wpływ na gospodarkę turecką mają autorytarne rządy premiera Recepa Erdogana ?
-  Rządząca obecnie partia AKP (Partia Sprawiedliwości i Rozwoju) wygrała wybory parlamentarne w Turcji dwa razy z rzędu. Na przyszły rok zaplanowane są kolejne wybory i to AKP wciąż pozostaje faworytem w wyścigu po władzę. Do tej pory partia prezentowała umiarkowanie konserwatywne poglądy, co spotykało się z akceptacją wyborców. Rząd AKP zbierał również pozytywne oceny za sposób prowadzenia polityki gospodarczej. W ciągu ostatnich 11 lat przeprowadzono szereg reform, wspierano proces urbanizacji, obniżono inflację do akceptowalnych poziomów, a turecka gospodarka rosła w ponadprzeciętnym tempie. Odzwierciedleniem tych działań było przyznanie ratingów inwestycyjnych przez dwie agencje ratingowe: Moody’s i Fitch.  Dotychczasowy wpływ rządów premiera Erdogana na turecką gospodarkę należy więc ocenić pozytywnie.

-  Czy islamizacja Turcji jest zagrożeniem dla stabilności polityczno-gospodarczej kraju?

-  Turcja jest dużym i zróżnicowanym krajem, zamieszkałym przez prawie 80 mln osób. Jak w każdej demokracji, ludność jest zróżnicowana pod względem światopoglądu, poglądów religijnych oraz społeczno-gospodarczych. Różnice te są widoczne pomiędzy mieszkańcami dużych miast i terenów wiejskich, między ludnością ze wschodniej Turcji, a tą z części zachodniej. Nie dziwi więc, że pojawiają się również głosy opowiadające się za islamizacją Turcji.
Islamizacja państwa tureckiego, jeśli rzeczywiście nastąpi, może być odbierana i oceniana przez inwestorów zagranicznych negatywnie. Nie sądzę jednak, aby zagroziłoby to stabilności kraju. Warto zwrócić uwagę chociażby na dotychczasowe, spektakularne osiągnięcia partii AKP na gruncie gospodarczym, czy skuteczne działania na rzecz rozwoju rynku kapitałowego w Turcji. Co więcej, turecki rząd nie zamierza zmieniać obranego przed laty kursu i jest bardzo mocno nastawiony na dalszy, dynamiczny rozwój gospodarki – to bardzo wyraźny, pozytywny sygnał dla zagranicznych inwestorów. Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, obecną sytuację w Turcji traktuję jako tymczasową i uważam za raczej za szansę inwestycyjną dla inwestorów, którzy planują obecność w Turcji w dłuższym terminie.