Z danych Eurostatu wynika, że w dalszym ciągu w żadnym z krajów unijnych ceny ziemi nie rosną w takim tempie jak w Polsce. Ziemia zdrożała przez ostatnich 12 miesięcy średnio o 7 proc. i wciąż jest tańsza niż w innych państwach europejskich. W Polsce średnia cena hektara wynosi około 6 tys. EUR, podczas gdy w Holandii 49 tys., w Belgii 25 tys., a w Niemczech prawie 12 tys.



Nie zanosi się też na to, żeby wzrost został zahamowany, zwłaszcza że do otwarcia obrotu ziemią dla cudzoziemców pozostało zaledwie 2 lata, grunty coraz częściej kupowane są pod inwestycje i rośnie zyskowność działalności rolniczej, a dopłaty unijne kuszą. Poza tym ziemia rolna może dostarczać zysków również z dzierżawy.
Wciąż jest drożej
Wyliczenia cen przez Eurostat i inne instytucje są różne, ale wszystkie optymistyczne. Najskromniejsze przedstawiła Agencja Nieruchomości Rolnych. Grunty rolne sprzedawane przez nią podrożały w III kw. tego roku średnio o 648 zł za hektar, czyli o 3 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem i 6,8 proc. w skali roku. GUS wyliczył natomiast, że wzrost wynosił 1344 zł, czyli 5,5 proc. kwartalnie. Między tymi danymi mieszczą się wartości ziemi rolnej wynikające z indeksu stworzonego przez Lion’s Bank — zdaniem Bartosza Turka, ziemia podrożała w ciągu kwartału o 935 zł. Oznacza to, że wskaźnik wzrósł w skali roku o 10,9 proc.
Nie potwierdziły się więc prognozy o spadku atrakcyjności inwestowania w ziemię, które snuto po obniżce cen opublikowanych przez GUS w II kwartale. Nastawienia nie zmienią również dane za IV kwartał, nawet gdyby były gorsze — tradycyjnie zimą transakcji jest mniej.
— Zimą nie dziwią redukcje cen ofertowych nawet o 10-15 proc. w stosunku do jesieni, choć nie należy spodziewać się wysypu tego rodzaju ofert, ale jedynie pojedynczych okazji — potwierdza Radosław Brodaczewski, doradca Lion’s House.
Za gotówkę i na kredyt
Ziemia jest chętnie kupowana zarówno za gotówkę, jak i na kredyt. A z kredytówz dopłatą na zakup ziemi będzie można korzystać tylko do końca roku. Zainteresowanie więc rośnie. Spółdzielcza Grupa Bankowa wciąż udziela preferencyjnych kredytów z dopłatą Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, ale już zaczyna brakować jej pieniędzy. SGB-Bank do końca października udzielił prawie 3,7 tys. kredytów o wartości 828 mln zł, a BPS prawie 3,9 tys. za ponad 694 mln zł. Łatwiej jest zamkniętym funduszom inwestycyjnym, które zebrały pieniądze od inwestorów i nie muszą oglądać się na banki. Mają już w portfelach po kilkaset hektarów i zamierzają inwestować dalej. WI Inwestycje Rolne FIZ Aktywów
Nie potwierdziły się prognozy o spadku atrakcyjności inwestowania w ziemię, które snuto po obniżce cen opublikowanych przez GUS w II kwartale.
Niepublicznych ma w spółkach celowych 850 ha ziemi rolnej, a do końca roku chce kupić jeszcze 200 ha. Fundusz skupuje ziemię od rolników indywidualnych i dużych instytucji, nie gardzi też licytacjami komorniczymi. Interesuje go ta, która ma perspektywy produkcji rolnej i uzyskania dopłat, ale liczy się też atrakcyjność regionu i plany zagospodarowania. Od roku w ziemię inwestuje też FIZ AGRO Ziemskie, a grunty dzierżawi z prawem pierwokupu na 5-7 lat. Wiosną planuje kolejną emisję certyfikatów, będzie więc okazja do zainwestowania.
Inwestycja w dzierżawie
Pojawiają się też nowe oferty inwestycyjne. Ostatnią z nich jest program Dzierżawa Premium w firmie Briland. Jest to oferta długoterminowa — trwa 22 lata, ale jednocześnie daje regularny zastrzyk kapitału. Inwestycja opiera się na kupnie gruntu rolnego, dzierżawionego pod uprawy energetyczne na warunkach określonych przez firmę zajmującą się nimi. Rocznie zarabiać można od 3 do 10 proc. Po wygaśnięciu umowy ziemia może zostać sprzedana jako rolna. Zyska się więc również na wzroście jej wartości.
— Cena zakupu gruntu zazwyczaj zwraca się już po 10-15 latach — przekonuje Monika Raczkowska z Briland. Bezpieczeństwo inwestycji zapewnia podpisaniem przed aktem kupna ziemi umowy zabezpieczającej z firmą, która będzie dzierżawiła grunt.
— Jeśli nie dojdzie do zawarcia umowy dzierżawy, wypłaca ona odszkodowanie równe wartości gruntu — mówi Monika Raczkowska.
OKIEM EKSPERTA
Ceny jeszcze będą rosły
MONIKA RACZKOWSKA
Briland
Inwestycja w grunty rolne, jak każda inna, powinna być przede wszystkim przemyślana, zbadana i porównana z innymi ofertami konkurencyjnymi. Nadal warto jest inwestować w ziemię, jednak należy pamiętać, że sytuacja na rynku w ostatnich latach uległa zmianie. Wcześniej mogliśmy liczyć na to, że kupując jakikolwiek grunt, mamy gwarantowany wzrost cen z roku na rok. Obecnie, aby zarobić na gruncie rolnym, musimy dokładnie wiedzieć, czego szukamy. W Polsce są jeszcze niedoszacowane obszary, a więc takie, które dają perspektywę zysku w ciągu kilku lat. Mówimy tutaj głównie o przestrzeniach podmiejskich, ale położonych maksymalnie kilkanaście kilometrów od granicy dużego miasta. Szacunki mówią, że duże aglomeracje, takie jak Warszawa czy Trójmiasto, będą się jeszcze rozwijać i poszerzać granice.
Co więcej, tendencja „uciekania” z miast wciąż jest bardzo silna, co wpływa również na wzrost cen gruntów — obecnie tych położonych bezpośrednio przy granicy z miastem, a za kilka lat tych nieco dalej. Do tego dochodzi uwolnienie rynku dla obcokrajowców w 2016 r. Porównanie cen na zachodzie Europy z polskimi nasuwa prosty wniosek — tak samo jak stopa życiowa czy płace, ta wartość również będzie się stopniowo wyrównywać, co oznacza wzrost cen gruntów w Polsce.