Można by długo o roli jednostek w historii. Także gospodarczej i polskiej. Grabski, Kwiatkowski, Balcerowicz... A w mikroskali — na pewno także Józef Grzegorz Kurek. Że na wyrost?
Do Mszczonowa z Warszawy trasą na Katowice — czyli „gierkówką” — jedzie się szybko: droga z Janek do zjazdu na obwodnicę prowadzącą do centrum miasta zabiera 25 minut.
Tę miejscowość (6 tys. mieszkańców) z pozoru nic nie wyróżnia. Nic, z wyjątkiem tego, że właśnie tu w wydzielonej strefie przemysłowej, zachodnie firmy zainwestowały już prawie 800 mln USD.
Długodystansowiec
Kilkanaście lat temu Mszczonów miał, owszem, rzemieślnicze tradycje, ale za to nie miał ani metra kanalizacji. Woda w kranach pojawiała się wtedy, gdy ludzie szli spać.
— Rezultat? Ciągłe awarie sieci. Z tego powodu pierwsze dwa lata pracy wspominam jak koszmar... — opowiada Józef Grzegorz Kurek, burmistrz Mszczonowa, zarządzający miastem nieprzerwanie od ponad 17 lat.
Na początku lat 80. został naczelnikiem w oddalonej od Mszczonowa o 15 km Żabiej Woli. Z sukcesami budował tam gminną infrastrukturę. „Sprawny” — zawyrokował ówczesny wojewoda i powołał go na podobne stanowisko w Mszczonowie.
— Dużo jeździłem po Europie i obserwowałem, jak żyją ludzie... Marzyłem, że podobne warunki uda się stworzyć również u nas — Kurek opowiada, jak uczyć się poprzez przykłady.
Okazja nadarzyła się na początku lat 90., gdy samorządy uzyskały autonomię i instrument — czyli własny budżet.
— Wiedzieliśmy, że gmina nie wyżyje z rolnictwa. Zaczęliśmy kombinować, skąd zdobyć pieniądze na inwestycje. Ambitnie: postanowiliśmy, że ściągniemy duży kapitał. Wydzieliliśmy 300-hektarowy obszar pod specjalną strefę przemysłową i zaczęliśmy budować infrastrukturę — opowiada burmistrz.
Atuty? Przede wszystkim lokalizacja: Mszczonów leży 40 km od Warszawy i 90 km od Łodzi, przy głównej trasie Warszawa–Katowice, na międzynarodowym szlaku TIR-ów. Tu krzyżują się również dwie trasy kolejowe: Centralna Magistrala Kolejowa i linia towarowa wschód–zachód (Słubice–Terespol).
Praca na markę
W 1994 roku burmistrz razem z pracownikami ruszył w Polskę, by szukać inwestorów.
— Byliśmy wszędzie — reklamowaliśmy się na targach, zostawialiśmy oferty w ambasadach i wysyłaliśmy je za granicę... Czasami płaciliśmy frycowe, ale wszystko robiliśmy sami — mówi.
Pierwszym zagranicznym inwestorem zainteresowanym Mszczonowem był FM Logistics. Na początku lat 90. szukał lokalizacji dla swoich centrów logistyczno-dystrybucyjnych, ale z lokalnych urzędników nikt nie miał czasu. Z wyjątkiem burmistrza Mszczonowa.
Francuzi zainwestowali w jego gminie ponad 50 mln euro. I ściągnęli inne firmy.
Fakt, niektórzy samorządowcy na początku zaspali, ale już w 1996 roku zaostrzyła się konkurencja.
— Doszliśmy do wniosku, że bez dewelopera inwestycyjnego nie damy sobie rady. Firma ma wolną rękę w negocjacjach, a gmina — nie, bo wiąże ją przetarg — mówi burmistrz.
Miasto pozyskało firmę Europa Distribution Center (EDC). Brytyjski deweloper inwestycyjny działa w Mszczonowie od 9 lat i jest twórcą kompleksu przemysłowego Europa Park. Firma kupiła już niemal 150 ha, na których stworzyła największe zintegrowane centrum logistyczno-magazynowe w Polsce.
— Gdy rozpoczynaliśmy inwestycje w Mszczonowie, w Polsce nie było jeszcze dużych centrów logistycznych. Dlaczego w Mszczonowie? Zdecydowała przede wszystkim minimalizacja ryzyka. Podjęliśmy decyzję szybko, bo mieliśmy kompetentnego partnera. I tak jest do dziś — ocenia Paweł Piasecki z Europa Distribution Center.
— O inwestycji naszej firmy w Mszczonowie przesądziły względy praktyczne, bardzo sprawna obsługa administracyjna i — przede wszystkim — doskonała lokalizacja — powtarza Michał Jakubowski, prezes Knauf Pack. Lecz jednocześnie dodaje:
— Ale takich miejsc jak Mszczonów w Polsce przybywa. Miasteczku rośnie konkurencja. Bardzo szanuję burmistrza i uważam, że to osobowość dużego formatu — co nie oznacza jednak, że wszystko mu się udaje. W Mszczonowie nie ma na przykład ulg podatkowych dla inwestorów.
Dziś w specjalnej dzielnicy przemysłowej — we wschodniej części miasta — działa 11 dużych firm zagranicznych.: Poza francuskim FM Logistic — z którego usług korzystają m.in. Procter & Gamble, Nestle, Panasonic, Michelin, Adidas — obecni są również: holenderski DSM (producent witamin dla zwierząt), amerykańsko-australijsko-afrykański Mondi (wytwórca opakowań tekturowych), francusko-niemiecka Mostva (transport i dystrybucja samochodów różnych marek), duński Maersk (światowy potentat w logistyce). A także Fiege, Auchan, belgijski Ergon — producent struno-betonów, japoński YKK (wytwórca suwaków), duński JYSK (wyposażenie domów i mieszkań) i firma Discount Plus.
W 1998 roku zaczęła pod Mszczonowem powstawać druga, południowa dzielnica przemysłowa, w której najpoważniejszymi inwestorami są niemiecko-francuski producent styropianu i opakowań styropianowych KNAUF oraz SOLE — polski dystrybutor materiałów kamieniarskich.
W największych przedsiębiorstwach strefy przemysłowej pracuje w sumie ponad 2 tys. osób — z Mszczonowa i okolic.
— To Grzegorz Kurek jest głównym architektem sukcesu. Każdy inwestor miał wszystko podane na tacy, przygotowane grunty i szybką ścieżkę inwestycyjną — chwali wojewoda mazowiecki Leszek Mizieliński.
— Inwestor zagraniczny w Mszczonowie ma równorzędnego partnera. To miasto solidnie pracuje na swoją markę — podobnego zdania jest też starosta żyrardowski Stanisław Niewiadomski.
Solanka pod stopami
Codziennie rano przed przyjazdem do pracy burmistrz Kurek robi POM, czyli powolny objazd Mszczonowa. Po co?
— Muszę wiedzieć, co się dzieje w mieście. Aby nikt mnie nie zaskoczył — tłumaczy.
Podczas jednej z takich podróży dowiedział się, że mszczonowska ziemia kryje skarb: gorące źródła geotermalne. W płytszych warstwach skalnych tkwi słodka woda o temperaturze 40 stopni Głębiej jest prawie wrząca solanka.
— Starszy człowiek wspomniał, że w latach 60. prowadzono wiercenia w poszukiwaniu ropy. Natrafiono wtedy na źródła gorącej wody. Ówczesne władze nie zainteresowały się odwiertami. Spytałem naszego geologa... A on — jak gdyby nigdy nic — wyciągnął badania z szuflady. Nie wierzyłem własnym oczom! W Mszczonowie są olbrzymie pokłady wody geotermalnej! — opowiada burmistrz.
Zaintrygowany zadzwonił do eksperta, który przeprowadzał badania.
— Usłyszałem, że czeka na takiego fantastę jak ja! Powiedział mi, że niebawem przyjeżdżają Duńczycy i szukają gminy z takimi źródłami. Zaprosiłem ich do nas — wspomina.
Duńscy eksperci przygotowali dla Mszczonowa szczegółowe plany wykorzystania źródeł: do ogrzewania domów lub szklarni. Od 1999 r. w wielu mieszkaniach ciepło jest dzięki podziemnym wodom dostarczanym przez spółkę Geotermia Mazowiecka.
— Inwestycja kosztowała prawie 11 mln zł. Ale my wydaliśmy tylko milion czterysta... Reszta to dotacja — chwali się burmistrz.
Jego marzeniem jest budowa w Mszczonowie aquaparku. Przyciągnąłby przecież warszawiaków i łodzian — a z czasem i turyści na pewno chcieliby pomoczyć się w wodzie, która ma właściwości lecznicze.
— Chcemy, aby Mszczonów był nie tylko miejscem pracy, ale i godnym miejscem do mieszkania. Po pracy szefowie firm też muszą coś robić. Dlaczego nie mieliby się tu również bawić? — zastanawia się burmistrz.
Wykorzystując modę na przenoszenie się ze stolicy do małych miast, Kurek chce też rozwijać w Mszczonowie budownictwo jednorodzinne. Sąsiedztwo strefy przemysłowej w ogóle mu w tym nie przeszkadza.
— Mamy tak zabezpieczone tereny, że nie będzie z tym problemu. Rozwiniemy też usługi, ale na pewno nie hipermarkety. Bo chcemy zachować rzemieślniczy charakter miasta i istniejące tu małe sklepiki — zapewnia burmistrz.
Jak Erding
Mszczonów ma bliźniacze miasto, bawarskie Erding — też wykorzystujące słodkie wody geotermalne. Niemiecki partner leży 40 km od Monachium, a więc podobnie jak Mszczonów od Warszawy.
Ale w Erding znajduje się międzynarodowe lotnisko. W Mszczonowie — nie. Jeszcze?
Szansa pojawiła się w zeszłym roku. Mszczonów wraz z Modlinem z siedmiu innych lokalizacji wytypowała międzyresortowa komisja byłego Ministerstwa Infrastruktury. Uznano, że oba miasta są faworytami dla lokalizacji drugiego międzynarodowego lotniska dla Polski. Modlin — jako najlepsza lokalizacja w grupie miast dysponujących starymi lotniskami wojskowymi, Mszczonów — w kategorii tzw. zielonych pól, gdzie lotnisko trzeba wybudować od podstaw. — Naszym największym atutem jest położenie. Znajdujemy się w samym środku aglomeracji warszawsko-łódzkiej (tzw. duo polis), zamieszkiwanej przez ponad 3 mln osób — przekonuje burmistrz.
W Mszczonowie, gdzie krzyżują się dwie główne trasy kolejowe, w przyszłości można też wybudować duże centrum kolejowe.
— Dzięki temu szybką koleją można byłoby w krótkim czasie dotrzeć z lotniska do stolicy lub Łodzi — snuje wizje burmistrz.
Co do komunikacji: od niedawna miasteczko ma obwodnicę, która pełni funkcję łącznika między trasami Warszawa–Katowice i krajową „50” (Sochaczew–Góra Kalwaria). Znajduje się również w pobliżu planowanej autostrady A-2 (wschód–zachód).
Jeżeli jej trasa przetnie warszawski Ursynów, znajdzie się 12 km od Mszczonowa. Gdy zwycięży wersja zakładająca przebieg przez Górę Kalwarię, przetnie miejscowość niemalże w centrum... Miasteczko ma również wolny obszar celny, stworzony przez Centrum Wolnocłowe Wschód–Zachód (dawne SPEDCARGO).
Zdaniem ekspertów, za lokalizacją lotniska w Mszczonowie przemawiają także warunki terenowe i klimatyczne. Gmina leży w najwyższym punkcie Niziny Mazowieckiej — o 100 m wyżej niż Warszawa. Obszar jest płaski, równy i piaszczysty. Nie ma dużych rzek i zbiorników wodnych ani rozległych kompleksów leśnych. W Mszczonowie rzadziej niż w niżej położonych miastach pada deszcz i śnieg, mniej jest też mgieł i oblodzeń.
— Nasza firma działa w Mszczonowie od początku lat 70. O naszej obecności tutaj nie przesądziła — jak w przypadku innych — lokalizacja, ale przede wszystkim bogate złoża iłów. Stąd się wzięła nasza kopalnia odkrywkowa Budy Mszczonowskie, z której wydobywamy surowiec do ciągłej produkcji. Jeżeli powstanie tu centralne lotnisko... Będzie to oznaczać dla nas ogromną szansę, na pewno większy ruch w interesie — spodziewa się Waldemar Rutkowski, prezes Keramzytu Mszczonów.
— Wybraliśmy to miasto, bo przekonało nas biznesowe podejście burmistrza Kurka. Przedsiębiorczy, kompetentny, efektywny. Bardzo szybko się rozwijamy, już wkrótce stworzymy kolejne 5 tys. miejsc pracy... Jeżeli burmistrzowi nie uda się przeforsować pod Mszczonowem lokalizacji centralnego lotniska, na pewno wymyśli inne, atrakcyjne przedsięwzięcia. I wtedy będziemy musieli stworzyć kolejne miejsca pracy. To wyzwanie, bo coraz trudniej dziś zdobyć odpowiednio wykwalifikowanych pracowników — trochę się „martwi” Piotr Gawron, dyrektor marketingu FM Logistic.
Realista, ale z wizją
— Z pomysłów burmistrza nikt się nie śmieje. Położenie Mszczonowa i jego warunki klimatyczne sprawiają, że plany budowy lotniska nie są mirażem — uważa wojewoda mazowiecki.
Decyzja lokalizacji lotniska jeszcze nie zapadła. Nie wiadomo też, jak długo trzeba będzie na nią czekać. Ostatnio Ministerstwo Infrastruktury zaakceptowało możliwość rozszerzenia dotychczasowych siedmiu lokalizacji o ewentualnie nowe punkty. A to oznacza przesunięcie decyzji w czasie... Na ostateczne rozstrzygnięcie czekają nie tylko mieszkańcy, dla których powstanie lotniska to gwarancja pracy na najbliższe kilkadziesiąt lat, ale także firmy, które wiążą z tym swoją przyszłość.
— Do decyzji wstrzymaliśmy się z uchwaleniem nowych planów. Nie chcemy wprowadzać zamieszania — mówi burmistrz.
A co będzie, jeśli jednak lotnisko w Mszczonowie nie powstanie? Burmistrz jest na to przygotowany:
— I tak będziemy się rozwijać. Mamy zarówno plan A, jak i plan B.
Nie martwi się o to również Paweł Piasecki z Europa Distribution Center:
— Wierzymy w sukces Mszczonowa. Nawet jeśli nie będzie tutaj lotniska.