Zima oszczędza wydatków firmom transportowym

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2004-01-08 00:00

Przełom roku jest okresem wzmożonej pracy dla branży transportowej i operatorów logistycznych. Warunki atmosferyczne decydują o kosztach ich działalności.

Rok temu szacowaliśmy, że straty branży wywołane zimowymi ograniczeniami w ruchu samochodów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 12 t mogły wynieść nawet 1,5 mln EUR. Warto dodać, że straty te wywołał zakaz obowiązujący na terenie 10 województw zaledwie kilkadziesiąt godzin. W 2001 roku było jeszcze gorzej.

Bez zatorów

Co roku szczyt przewozowy przypada na IV kwartał. Dokładne daty uzależnione są jednak od specyfiki produkcji poszczególnych klientów.

— Ci, którzy produkują np. elektronikę użytkową czy też artykuły gospodarstwa domowego, odnotowują wzrost produkcji spowodowany zwiększonym popytem na te dobra w okresie przedświątecznym. Liczba samochodów przywożących komponenty do produkcji oraz wywożących produkty gotowe wzrasta od blisko 20 do nawet 100 proc. — twierdzi Grzegorz Bielowicki, prezes Vos Logistics Polska.

Tegoroczna zima jest wyjątkowo łaskawa. Jak zwykle, szybko wzrastała średnia dzienna ilość przewożonych przez kurierów przesyłek.

— Jednak dzięki temu, że, pogoda sprzyjała, a co za tym idzie Line-Haul (system przewozów nocnych) nie stracił na punktualności, średnia dzienna liczba przesyłek wzrosła w grudniu o 20 proc. w porównaniu z listopadem. Natomiast w porównaniu z grudniem 2002 r. — aż o 45 proc. — mówi Mirosław Leszczyński, dyrektor do spraw operacyjnych w Masterlink Express.

Tomasz Buraś, wiceprezes do spraw operacyjnych DHL Express/ Servisco, podkreśla, że w grudniu 2003 r. jego firma przewiozła ponad milion przesyłek, notując kilkunastoprocentowy przyrost w stosunku do grudnia 2002 r.

— Mimo że największe ilości przewoziliśmy w kraju, to najbardziej dynamiczny, kikudziesięcioprocentowy przyrost ilości przesyłek odnotowaliśmy w usługach międzynarodowych. Był on szczególnie widoczny w systemowym przewozie przesyłek niepełnosamochodowych. Przyczyną wzrostu jest m.in. rosnąca wymiana międzynarodowa — mówi Tomasz Buraś.

Pomoc z nieba

Niewątpliwie jednak, oprócz solidnego przygotowania sieci transportowej, w bezproblemowym świadczeniu usług dla klientów w okresie jesiennym (w tym i grudniu 2003) dopomogła aura.

— Dla firmy takiej jak DHL Express, działającej w dużym reżimie technologicznym i czasowym, gdzie każda minuta opóźnienia w przewozie między oddziałami firmy może oznaczać dodatkowe nakłady finansowe, warunki pogodowe są szczególnie istotne. Dla zobrazowania jak sprawnie funkcjonowała sieć krajowa — szczególnie jej szkielet, czyli przejazdy transportami liniowymi między sortowniami — podam, że średnie opóźnienie wyjazdu samochodu liniowego w grudniu 2003 wyniosło mniej niż 1 minutę, a średnie opóźnienie przyjazdu do docelowego oddziału poniżej 2 minut. Tak znikome opóźnienia, będące zasługą zarówno sprawnego funkcjonowania sortowni, jak i — nie ukrywam — sprzyjających warunków pogodowych, pozwoliły kurierom przeznaczyć więcej czasu na obsługę klientów — przekonuje Tomasz Buraś.

Prawdziwa zima

W Polsce raczej nie zdarzają się 3-metrowe zaspy czy mrozy poniżej 30 stopni C przez 5 miesięcy w roku. Jeśli już, to jest to kilka, zupełnie wyjątkowych dni w roku.

— Z prawdziwą zimą miewamy do czynienia, gdy podejmujemy się przewozów na Wschód, np. na rosyjską Syberię czy do Kazachstanu. Bywało, że miejsce przeznaczenia zostawało odcięte od świata i trzeba było poszukiwać alternatywnych rozwiązań. Na przykład duży transport leków (początkowo planowany jako samochodowy) do Ust-Kamienogorska w Kazachstanie dostarczaliśmy transportem lotniczym do Ałma Aty, a później koleją do odbiorcy. Nasze zimy to ledwie kilkunastostopniowe mrozy i umiarkowane opady śniegu. Sumując, poza wyjątkowymi sytuacjami, tłumaczenia spedytorów „… a bo zima, mróz, zamarzł diesel…” położyłbym na wspólnej półce z informacjami o zaskoczeniu drogowców przez zimę... w połowie stycznia — podkreśla Krzysztof Trześniewski, prezes Promexim/Frans Maas Polska.

Koniec roku to czas żniw w spedycji. Choć sezonowość nie jest już tak wyraźna, jak 6-8 lat temu, to nadal zauważalny jest wzrost przewozów pod koniec roku.

— Oczywiście, za wcześnie jeszcze na precyzyjną ocenę zjawiska w roku 2003. Dla nas końcówka roku była udana. Możemy sobie tylko życzyć jak najwięcej takich zim — dodaje Krzysztof Trześniewski.

Zdaniem większości transportowców, problemy z ruchem, które mogą występować w okresie zimowym, wcale nie muszą być związane z opadami śniegu czy mrozem.

— Zeszłej zimy najwięcej problemów powstawało tam, gdzie śnieg nawiewany był na drogi z pól. Ponieważ nikt nie pomyślał wcześniej o odpowiednim zabezpieczeniu dróg, zostaliśmy wyeliminowani z życia gospodarczego na parę godzin. Gdyby w tym roku pojawiły się duże opady, sytuacja by się powtórzyła — żali się jeden z przewoźników.