Złote czasy przed wołowiną

Popyt na mięso wysokiej jakości zwiększa się szybciej niż produkcja. Ceny rosną, ale nie stanowią przeszkody dla konsumentów

— Cieszą nas plany eksportowe dużych zakładów, które przekonują, że nasza wołowina będzie wygrywać z argentyńską, ale prawdziwy boom na polskie mięso już mamy. Tu w kraju. I nie nadążamy za popytem — tak Mariusz Białek, właściciel gospodarstwa rolnego w okolicach Miłakowa, duży hodowca bydła rasy Hereford, komentuje plany Pini Beef. W czwartek pisaliśmy, że należąca do Włocha Romano Piniego spółka chce ubić w tym roku w Końskowoli 200 tys. sztuk bydła, a do czerwonego mięsa z Polski przekonać Europę — również poprzez sieć własnych restauracji. — To rynek masowy, my się skupiamy na niszy, czyli rasach mięsnych [w odróżnieniu od mlecznych i mieszanych — red.]. Pogłowie bydła w Polsce to około 6 mln sztuk, czysto rasowe to jakieś 50 tys. sztuk — szacuje Mariusz Białek.

Wiele kampanii i programów rolnych skupiało się na pobudzeniu produkcji mleka, więc wielu rolników zdecydowało się na hodowlę bydła mlecznego. Tymczasem produkcja bydła mięsnego jest ciekawą i opłacalną niszą. Ceny wołowiny z górnej półki stale rosną.
Zobacz więcej

LICZNI I NIELICZNI:

Wiele kampanii i programów rolnych skupiało się na pobudzeniu produkcji mleka, więc wielu rolników zdecydowało się na hodowlę bydła mlecznego. Tymczasem produkcja bydła mięsnego jest ciekawą i opłacalną niszą. Ceny wołowiny z górnej półki stale rosną. Bloomberg

Jego zdaniem, pogłowie czysto rasowe przeżywa teraz w Polsce ogromny rozkwit. — Z jednej strony restauratorzy w dużych miastach poszukują surowców wysokiej jakości z rodzimej hodowli i czynią z tego wyróżnik konkurencyjny. Mamy też fenomen burgerowni, które chcą wyróżnić się szczególnym mięsem. Z drugiej strony konsumenci podróżują po świecie, kosztują steków, a po powrocie chcą dobrze zjeść — opowiada Mariusz Białek. Ten trend, jego zdaniem, przybiera na sile od dwóch lat.

A ponieważ ilość bydła jest ograniczona, stawka za nie rośnie. — Rok temu tzw. cena poubojowa wynosiła średnio 10-11 zł za kg, a obecnie to 13-15 zł. Hodowcy zwiększają oczywiście liczbę sztuk w stadach, ale muszą minąć 2-3 lata, żeby się to przełożyło na faktyczną podaż, zaś popyt cały czas rośnie — twierdzi Mariusz Białek.

Obalony stereotyp

Powszechnie za barierę w spożyciu wołowiny uznawana jest jej cena. Jednak Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego (PZPBM), uważa, że to tylko pozory.

— Z przeprowadzonych przez nas badań wynika, że konsument jest gotowy zapłacić nawet 100 proc. więcej za wołowinę z najwyższej półki niż za masową — mówi Jerzy Wierzbicki. W Polsce, jak podaje Mariusz Białek, działa około 1,5 tys. hodowców ras mięsnych. Większość, bo około 70 proc., stanowirasa limousine, 20 proc. należy do rasy hereford.

— Obecna sytuacja zachęca do rozpoczynania hodowli. W Polsce mamy duże zasoby niewykorzystanych pastwisk, a wołowina kulinarna może być bardzo ciekawą niszą dla polskiego rolnika. Rezerwy konsumpcji są tutaj jeszcze bardzo duże, więc jestem spokojny o popyt na rynku przez najbliższe lata — mówi Mariusz Białek.

Przykład z TV

Statystyczny Polak zjadł w zeszłym roku 1,6 kg wołowiny. W tym roku ma zjeść o 0,1 kg więcej. Jaki udział w tych danych ma wołowina kulinarna najwyżej półki? Nie wiadomo.

— Spodziewamy się, że Polak będzie jadł lepiej, choć niekoniecznie dużo więcej. Wołowina przez lata traciła ze względu na niską jakość. Konsument, który zniechęcił się do tego mięsa, nie chciał po nie ponownie sięgać. Teraz przekonują go do tego popularne programy kulinarne, które wypromowały kucharzy, a ci edukują, jak kupować i przyrządzać — uważa Mariusz Białek.

Zdaniem Jerzego Wierzbickiego, największym zadaniem dla branży jest stworzenie marek i systemów jakości, do których Polacy będą mieli zaufanie. — Jeśli wołowina, którą kupują w sklepie, nie jest soczysta i krucha, to klient się zraża i trudno oczekiwać, żeby było inaczej. W USA mięso oznaczane jest według siedmiu klas jakości, a tylko trzy z nich oznaczają jakość jedzenia, reszta kierowana jest do przemysłu przetwórczego — mówi prezes PZPBM. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu