Wśród analityków znów przeważają optymiści. Ale przed miesiącem nawet najwięksi pesymiści nie spodziewali się tak słabego złotego.
Według analityków ankietowanych przez "PB" pod koniec stycznia za euro trzeba będzie zapłacić 4,05 zł, za dolara 3,02 zł, a za franka szwajcarskiego 2,69 zł.
— Na początku roku awersja inwestorów do ryzyka powina słabnąć. Wierzą oni, że determinacja rządów i banków centralnych największych krajów w walce z kryzysem finansowym i widmem recesji przyniesie efekty. Dlatego też w styczniu złoty powinien się wzmacniać — mówi Marcin R. Kiepas, analityk XTB.
Jego zdaniem kurs euro znów wróci poniżej 4 zł. Podobnie typuje Ernest Pytlarczyk z BRE Banku, lider naszego zestawienia, który uważa jednak, że nieco bardziej optymistyczne prognozy dla złotego wynikają przede wszystkim z technicznej korekty grudniowego — w dużym stopniu spekulacyjnego — osłabienia złotego.
Najgorszy miesiąc
Dynamika zmian w grudniu zaskoczyła analityków, którzy niemal w komplecie mocno przestrzelili z prognozami. Największa pesymistka, Maja Goettig z Banku BPH typowała kurs 4,01 zł za euro na koniec roku. Tymczasem w sylwestra za wspólną walutę płacono 4,15 zł. Mediana oczekiwań dwunastu ekonomistów rozminęła się z rzeczywistością aż o 24 grosze. Tak źle w historii ankiety "PB" jeszcze nie było.
Analitycy biją się w piersi, a na swoje usprawiedliwienie mówią, że rynek walutowy wciąż jest bardzo płytki i przez to podatny na spektakularne spekulacyjne wystrzały. Silne osłabienie złotego w ostatnich dniach 2008 r. specjaliści tłumaczą głównie też zamieszaniem związanym z opcjami walutowymi. Wpływ tego ostatniego czynnika na kurs złotego trudno oszacować. Według ekonomistów nie sposób ocenić, ile w tym psychologii, a ile rzeczywistych przepływów kapitałowych. Pewne jest natomiast, że także w następnych miesiącach rozliczanie kolejnych serii opcji będzie ciągnąć złotego w dół.
Czekając na Obamę
Na razie jednak na pierwszy plan wysuwają się oczekiwania inwestorów związane z bliskim rozpoczęciem rządów przez administrację Baracka Obamy, nowego prezydenta USA.
— Widać oczekiwanie na działania nowego prezydenta, który wkrótce zintensyfikuje prace nad nowymi programami mającymi wesprzeć gospodarkę. W ostatnich dniach rynek jest bardzo czuły na wieści zza oceanu, a wiele wskazuje na to, że będą one pozytywne dla amerykańskiej waluty — uważa Marcin Mróz, ekonomista Fortis Bank Polska.
Było to już widoczne wczoraj, kiedy dolar gwałtownie umocnił się do euro, przez co złoty stracił do amerykańskiej waluty, a po chwilowym wahaniu słabł również wobec euro i franka szwajcarskiego.
— Rynek jest żądny radykalnych zmian związanych z odejściem George’a Busha. Chodzi o nowy plan gospodarczy, dzięki któremu amerykańska gospodarka szybciej wyjdzie z recesji, jak również zmiany w polityce zagranicznej USA, która przez ostatnie lata negatywnie wpływała na amerykańską walutę — uważają specjaliści TMS.
Ich zdaniem nadzieje na "nowe" przyczynią się w krótkim okresie do wzrostu kursu dolara. Dodatkowo do odpływu kapitału od euro przyczynią się obniżki stóp w strefie euro i słabsze dane makroekonomiczne, zwłaszcza z gospodarki niemieckiej.
Także w Polsce można oczekiwać słabych danych i kolejnej obniżki stóp procentowych, ale ekonomiści są podzieleni w ocenie wpływu tego drugiego czynnika na wartość złotego.
RANKING
1
2
Marcin Mróz, Fortis Bank Polska
3
Jarosław Janecki, Société Générale
4
Piotr Bielski (na zdjęciu), Piotr Bujak, BZ WBK
5
Mateusz Szczurek, ING Bank
Ranking sporządzono na podstawie typowań analityków w ostatnich 12 miesiącach. Im mniejsze łączne odchylenie prognoz od rzeczywistych kursów, tym wyższa pozycja w klasyfikacji.
Kamil Zatoński
Po osłabieniu w grudniu krajowa waluta powinna odrobić część strat