Złoty nie daje jeszcze powodu do panikowania

Paweł Zielewski
opublikowano: 2002-05-13 00:00

Zdaniem Janusza Krzyżewskiego z Rady Polityki Pieniężnej, drastyczne cięcie stóp mogłoby osłabić złotego, ale ryzyko utraty zaufania inwestorów do polskiej waluty czyni ten krok nieopłacalnym. Interwencja NBP na rynku walutowym nie gwarantuje zarazem, że złoty osłabnie. Trzeba czekać.

- Joanna Wrześniewska (Polsat): Czy, według Pana, złoty jest za mocny?

- Janusz Krzyżewski (Rada Polityki Pieniężnej): Z punktu widzenia proporcji „jaka gospodarka, taki pieniądz”, złoty jest zbyt mocny. Z drugiej strony, jesteśmy w takiej sytuacji, w której naturalnym zjawiskiem jest kurs wzrostowy.

- Z czego wynika taka sytuacja?

- Nie ma żadnych wątpliwości, że złoty już stał się walutą stabilną. Przynajmniej w porównaniu z jego sytuacją sprzed lat. Podlega takim samym prawom jak każda inna dojrzała waluta.

- Na ile spekulacje na rynku walutowym mają wpływ na kurs złotego?

- To, co chciałby zrobić teraz Marek Belka, mogłoby spowodować panikę rynkową. Byłoby to w rezultacie kosztowne, ponieważ mogłoby się okazać, że mamy do czynienia z odbiciem inflacyjnym, realnym oddziaływaniem kursu walutowego na inflację. Spekulanci wycofaliby się na chwilę z rynku, ale po jakimś czasie na pewno by powrócili. Sądzę, że w takiej sytuacji nie należy się spodziewać skutecznych interwencji kursowych.

- Czy Pana nie niepokoi, że do rządowego chóru postulującego osłabienie polskiej waluty dołączył ostatnio prezydent Kwaśniewski, który częścią winy za wysoki kurs złotego obarczył Radę Polityki Pieniężnej?

- Zgadzam się, że RPP przyczyniła się do wysokiego kursu złotego przez konsekwentną politykę, który podpowiadała inwestorom, że warto inwestować w złotego, bo to stabilna waluta.

- Ale są też eksporterzy, o których powinniśmy dbać...

- Powinniśmy, toteż w sytuacji załamania kursu można by się pocieszać, że oni właśnie zarobią. Ale przypominam, że kiedy mieliśmy bardzo zły stan kursu walutowego w roku 2000, to był to akurat bardzo zły rok dla eksportu Polski i bilansu płatniczego. Wtedy nasze zdecydowane wejście z wysokimi stopami w sierpniu 2000 r. po części ocaliło cele inflacyjne i bilans płatniczy.

- Czy jednak należy teraz zrobić coś, by złotego osłabić?

- Można to zrobić tylko przez interwencję banku centralnego albo przez naprawdę drastyczną obniżkę stóp. Wątpię jednak, czy znalazłby się ktoś, kto zaryzykowałby całkowitą utratę zaufania inwestorów do polskiej waluty. Bo tym to grozi.