Złoty podąża w ślad za zagranicą

Marek Nienałtowski
opublikowano: 2003-05-14 00:00

Wtorkowa sesja na krajowym rynku walutowym, podobnie jak kilka ostatnich, przebiegła bez większych zmian wartości naszej waluty i pod dyktando wzrostu kursu EUR/USD. Cena dolara ulegała wahaniom w zakresie 3,7550-3,7805 zł, a cena euro poruszała się w przedziale 4,3055- -4,3550 zł.

Inwestorzy czekają na publikowane dziś po południu dane o kwietniowej inflacji. Analitycy oczekują, że wskaźnik CPI spadł do rekordowo niskiego poziomu w historii — 0,3 proc. z 0,6 proc. w marcu. Wczoraj rynek nie zareagował więc ani na podanie przez resort finansów informacji o tym, że dług publiczny wyniósł na koniec 2002 r. 47,6 proc. PKB wobec 41,6 proc. na koniec 2001 r., ani na obawy, które wyraził minister gospodarki, pracy i polityki społecznej. Jerzy Hausner stwierdził, że Program Naprawy Finansów Publicznych Grzegorza Kołodki może nie doprowadzić do ożywienia gospodarki. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,7600 zł, a euro na 4,3370 zł. Rynek złotego w dalszym ciągu powinien się poruszać w ślad za kursem EUR/USD. Większe zmiany wartości naszej waluty możliwe są jedynie w przypadku, gdyby dane o inflacji znacząco odbiegły od oczekiwań. Zakładając dalszy wzrost kursu EUR/USD na rynku międzynarodowym, można się pokusić o sprzedaż dolarów przy cenie 3,7600-3,7800 zł.

W Azji na początku wtorkowej sesji notowania amerykańskiej waluty do jena spadły z 117,53 do 116,37. Kurs USD/JPY zniżkował po tym, jak sekretarz skarbu USA w ujawnionym tego dnia wywiadzie podkreślił, że Japonia i Europa nie powinny winić słabego dolara za kłopoty gospodarcze oraz dodał, że dewaluacja jena i euro nie jest drogą do pobudzenia wzrostu w długim terminie. John Snow podkreślił, że interwencji na rynku powinno być jak najmniej oraz że ceny walut powinny być ustalane przez rynek. Pewien wpływ na deprecjację „zielonego” miały również przeprowadzone w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego zamachy bombowe w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej, za które może być odpowiedzialna Al-Kaida. Później cena dolara wzrosła w okolice poziomu 117,30. Rynek uważa, że było to wynikiem przeprowadzenia przez Bank of Japan ponownej interwencji. Szef resortu finansów Japonii Masajuro Shiokawa po raz kolejny podkreślił, że zmiany na rynku walutowym w okresie ostatnich dwóch tygodni były zbyt duże.

W Europie w trakcie wtorkowej sesji azjatyckiej notowania europejskiej waluty do dolara zniżkowały do poziomu 1,1466 z 1,1623 dzień wcześniej. Kurs EUR/USD, który w poniedziałek był najwyższy od 22 stycznia 1999 r., spadł po tym, jak inwestorzy postanowili zrealizować zyski z długich pozycji we wspólnej walucie. Nad ranem czasu polskiego rynek zareagował chwilowym wzrostem ceny euro do dolara do 1,1560 na ujawnienie treści wywiadu udzielonego przez sekretarza skarbu USA. Później jednak kurs EUR/USD powrócił do poziomu 1,1470. Podczas kolejnych godzin handlu cena euro do dolara wzrosła do 1,1555. Euro znalazło wsparcie we wzroście optymizmu wśród ankietowanych przez instytut ZEW analityków i ekspertów co do perspektywy rozwoju niemieckiej gospodarki. Indeks je obrazujący wzrósł w maju do 18,7 pkt z 18,4 pkt w kwietniu.

Ciosem dla dolara były za to dane z USA o bilansie handlowym. Analitycy prognozowali, że w marcu deficyt wyniesie 40,8 mld USD wobec 40,3 mld USD w lutym. Ostatecznie okazało się, że w marcu deficyt powiększył się aż do 43,46 mld USD z 40,37 mld USD po korekcie w lutym. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1535 USD.

Pomimo obserwowanej obecnie korekty spadkowej kursu EUR/USD trend na rynku eurodolara pozostaje w dalszym ciągu wzrostowy. Wydaje się, że cena wspólnej waluty w najbliższym okresie może dalej zwyżkować i po pokonaniu technicznych oporów przy 1,1625 i 1,1640 ruszyć w kierunku poziomu 1,1750/60.