Złoty poszedł w dół śladem rynków akcji

Kamil Zatoński
08-01-2009, 00:00

Optymizm wyparował tak szybko, jak się pojawił. Krajowa waluta wciąż jest bardzo podatna na duże wahania

Gdy wydawało się, że krajowa waluta pójdzie za ciosem i z nawiązką odrobi straty poniesione pod koniec ubiegłego roku, nastąpił zwrot. Pogorszenie nastrojów na światowych rynkach finansowych i wzrost kursu EUR/USD znów wypchnęły kurs euro powyżej 4 zł.

Każdy dzień na rynku walutowym dostarcza wielu emocji, bo zmiany są bardzo dynamiczne. We wtorek kurs EUR/PLN spadł o blisko 15 groszy. Wczoraj — po porannym umocnieniu do 3,89 zł — notowania wzrosły do 4,02 zł. Powody są dwa. Dalszy wzrost notowań złotego powstrzymały czynniki techniczne. Przy 3,89 zł za euro znajduje się 50-sesyjna średnia krocząca, która już dwukrotnie (we wrześniu i październiku) hamowała odreagowanie kursu rodzimej waluty. Drugi powód to spadki cen akcji na giełdach (w tym warszawskiej) i równoległy wzrost notowań euro do dolara po m.in. fatalnych informacjach z amerykańskiego rynku pracy. W grudniu w sektorze prywatnym posady straciło tam blisko 700 tys. osób, czyli o połowę więcej, niż prognozowano.

Dopóki indeksy zdecydowanie rosły, a dolar umacniał się do euro, zyskiwał także złoty. Noworoczny optymizm i zmniejszenie niechęci do ryzyka inwestycyjnego skłoniły część funduszy do zainteresowania się walutą, która pod koniec roku została mocno przeceniona. W opinii wielu ekspertów — nadmiernie, bo tak zdecydowanego ruchu nie uzasadniały fundamenty naszej gospodarki. Jak gwałtowne (i trudne do racjonalnego wyjaśnienia) było osłabienie złotego pod koniec roku, dobrze obrazuje porównanie zachowania krajowej waluty z węgierskim forintem. Przez dwa ostatnie tygodnie grudnia kurs EUR/PLN wzrósł o 5 proc., do blisko 4,20 zł, tymczasem kurs EUR/HUF pozostawał stabilny i wahał się w przedziale 264-267 HUF. Tendencje odwróciły się dopiero w poniedziałek i wtorek. Czy na długo?

"Złoty jest w długookresowym trendzie aprecjacyjnym. Osłabienie pod koniec roku było związane z odpływem kapitału z rynku akcji i obligacji. Kiedy kapitał portfelowy wróci, sytuacja może się zmienić. Wahania kursu są urokami płynnego kursu. Fundamenty gospodarki są dobre" — przekonywała wczoraj Katarzyna Zajdel-Kurowska, wiceminister finansów. Ta dość ogólna wypowiedź dobrze podsumowuje wydarzenia na rynku walutowym, gdzie zmiany są na tyle częste, że trudno odpowiedzialnie stwierdzić, że nastąpił przełom.

"Na rynkach prawdziwa wańka-wstańka. Nie tylko złoty tak się zachowuje, ale identycznie jest również na parze EUR/USD. Panuje duża zmienność, duża nerwowość. Zaufanie nie wróciło i na razie sytuacja jest niejasna" — powiedział PAP Robert Kęsicki z Kredyt Banku. Wczoraj o godz. 16.30 euro wyceniano na 4,00 zł, dolara na 2,93 zł, a za franka szwajcarskiego płacono 2,67 zł.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Złoty poszedł w dół śladem rynków akcji