Poniedziałek przyniósł kontynuację rozpoczętych w zeszłym tygodniu zniżek. Złoty stracił do euro i dolara, a przyczyn spadku można szukać we wzroście napięcia przed decyzją RPP, a także w sytuacji politycznej. Kurs euro rozpoczął dzień na poziomie 4,34 zł, dolar był wart 3,54 zł. Do godzin popołudniowych polska waluta traciła na wartości, cena euro sięgnęła 4,3770 zł, a dolara — 3,5670 zł. Później nastąpił spadek kursu dolara związany z sytuacją na rynku międzynarodowym.
Za dobrym nastawieniem do złotego na początku notowań mógł stać komentarz Jana Czekaja, członka RPP, uważanego za zwolennika łagodnej polityki pieniężnej. Stwierdził on, że z powodu nasilającej się presji inflacyjnej bank centralny nie może reagować inaczej niż podniesieniem stóp. Po południu na rynek dotarły raporty kilku banków. Zdecydowana większość analityków przewiduje na najbliższym posiedzeniu RPP wzrost stóp o 25 pkt, bądź utrzymanie ich bez zmian.
Wczorajsze osłabienie złotego mogło być również skutkiem piątkowej uchwały Sejmu, wzywającej rząd do likwidacji transzy akcji PKO BP przeznaczonej dla inwestorów zagranicznych. O godz. 16.20 dolar wyceniany był na 3,5460 zł, a euro na 4,3575 zł (odchylenie: –6,75 proc.). Notowania złotego w dalszym ciągu będą pod wpływem oczekiwań na decyzję RPP. Do tego czasu kurs EUR/PLN powinien przebywać w przedziale 4,32-4,38 zł.
Poniedziałek okazał się dniem umiarkowanej zmienności na rynku międzynarodowym. Waluta europejska rosła do 1,2280 USD przed południem. Potem dolar odrabiał straty i o godz. 14.00 euro było notowane blisko poziomu otwarcia. O godz. 16.00 na rynek napłynęły dane o sprzedaży nowych domów w USA. Nie pomogły dolarowi, który dalej spadał. O godz. 16.20 euro wyceniane było na 1,2288 USD. Rekordowo wysokie ceny ropy nie sprzyjają dolarowi. Euro powinno trzymać się przedziału 1,2240-1,2380 USD.