Po południu za euro inwestorzy płacili 3,6450 zł (3,6365 zł rano) wobec 3,6410 zł w poniedziałek na zamknięciu. Dolar kosztował 2,4923 zł (2,4875 zł rano), podczas gdy w poniedziałek płacono za niego 2,5035 zł. Kurs euro do dolara osiągnął poziom 1,4609 (1,4545 USD za euro w poniedziałek).
"Zmiany kursu złotego nie były duże. Euro/złoty oscylował w paśmie 3,6350-3,6550. Na początku mieliśmy lekkie osłabienie polskiej waluty, nie było ku temu istotnego powodu. W drugiej części dnia, po danych o deficycie, złoty lekko się umocnił, wróciły poziomy z poniedziałku. Dolar/złoty był poniżej 2,50" - powiedział Damian Rosiński z Capital Management.
Dane o bilansie płatniczym okazały się lepsze od prognoz. NBP podał, że deficyt w obrotach bieżących we wrześniu wyniósł 681 mln euro wobec deficytu 618 mln euro w sierpniu i wobec 924 mln euro deficytu oczekiwanego przez analityków.
Zdaniem Rosińskiego, złoty powinien się w środę umocnić i "nie powinien przekroczyć przedziału 3,61-3,66 za euro".
"Inflacja powinna pozytywnie wpłynąć na polska walutę, gdyż wzrosną oczekiwania na dalsze podwyżki stóp procentowych. Powraca apetyt na ryzyko, wzrastają giełdy, szczególnie polska. Ogólnie globalne czynniki będą tu znaczące" - dodał Rosiński.
We wtorek spadły natomiast ceny obligacji.
Popołudniowy popyt nie zdołał zrekompensować porannego spadku cen polskich
papierów. W efekcie dochodowość papierów dwuletnich OK0709 wyniosła 5,75 proc.
(5,70 proc. w poniedziałek), pięcioletnich PS0412 - 5,86 proc. (5,84 proc. dzień
wcześniej), a dziesięcioletnich DS1017 - 5,65 proc. (5,63 proc. w
poniedziałek).