Biegli zbadali warunki połączenia Zachodniego i Progressu i doprowadzili do kosmetycznej zmiany.
Drobni akcjonariusze, którzy głośno protestowali w sprawie warunków fuzji NFI Progress i NFI Zachodni, dopięli swego. Parytet wymiany zbadał niezależny biegły sądowy. Okazało się, że w przypadku obu funduszy giełdowy rynek był bardzo efektywny, a zarząd opierając parytet na średnich kursach z 12 miesięcy nikogo nie skrzywdził. Z porównania kursów wyszedł parytet 0,43 akcji Progressu za akcję Zachodniego. Biegli porównali aktywa obu funduszy i zasugerowali tylko minimalną zmianę parytetu na 0,45.
— Oparcie parytetu na giełdowych kursach jest zasadne, ale biorąc pod uwagę specyfikę obu spółek trzeba było zbadać, czy inna metoda nie byłaby właściwsza. Wyceny ze sprawozdań nie oddają fundamentalnej wartości aktywów, dlatego głównym zadaniem była wycena rynkowa i porównanie składników portfela — mówi Mariusz Kuciński, prezes PKF Audyt.
Podstawowa różnica — wartość księgowa spółek z portfela Progressu m.in. Scanmedu i Kolbetu jest niższa od realnej wartości rynkowej. Z kolei nieruchomości w portfelach obu funduszy są księgowo warte więcej niż można by za nie dziś uzyskać. Wedle wyliczeń biegłych, wartość skorygowanych aktywów netto w Progressie wynosi 5,19 zł na akcję, a w Zachodnim 2,28 zł.
Zarządy funduszu do sugestii audytorów się przychyliły. Główny akcjonariusz, choć opinię biegłych ocenia za konserwatywną, nie zamierza się z nią kłócić.
— Nie ma mechanizmów do polemiki z wyceną biegłych rewidentów — mówi Maciej Wandzel, główny akcjonariusz i szef rady nadzorczej NFI Zachodni i NFI Progress.
Nowy parytet minimalnie zmienia siły w akcjonariacie po połączeniu. Po odliczeniu akcji własnych Progressu przeznaczonych do umorzenia Maciej Wandzel będzie kontrolował 40,8 proc., podczas gdy pierwotnie miało to być 40,3 proc. Zyskał też Maciej Zientara, któremu przypadnie 18 proc. zamiast 17,6 proc.