Swoboda gospodarcza
Pod względem warunków prowadzenia biznesu Polska ciągnie się w ogonie państw UE. A tak mało trzeba, aby to zmienić.
Spadek. Z raportu Banku Światowego „Doing Business 2006” wynika, że w Polsce firmy mają trudne życie. Pod względem łatwości prowadzenia biznesu nasz kraj zajmuje dopiero 54. miejsce (w 2004 r. 45.). Ustawa o swobodzie gospodarczej nie stała się konstytucją gospodarczą. Miała znacznie przyspieszyć zakładanie firm, odbiurokratyzować gospodarkę, ograniczyć czas trwania i liczbę kontroli. Niestety, organy kontrolne nadal „trzepią firmy”. Założenie firmy w Polsce trwa co najmniej 30 dni (w Anglii najwyżej kilka), wpis do hipoteki — prawie 200 dni, pozwolenie na budowę magazynu — 322 dni. Zgroza!
Zadania. Firma powinna skupić się na prowadzeniu biznesu, a nie marnowaniu czasu na pokonywaniu kolejnych barier biurokratycznych. Trzeba urzeczywistnić ideę „jednego okienka”, w którym można załatwić wszystkie formalności. Ciągle mamy za dużo koncesji i rozmaitych zezwoleń. Z grubsza szacując jest ich kilkadziesiąt. Należy zdecydowanie powalczyć z tą reglamentacją. Jeżeli jeszcze uda się ograniczyć liczbę i czas trwania kontroli w firmach oraz wszechwładzę urzędników, to będziemy mogli powiedzieć, że Polska administracja dba o przedsiębiorców.
Okiem eksperta
Skończyć z bezkarnością
Na pierwszym miejscu zadań nowego rządu postawiłbym walkę z bezkarnością urzędników. Liczę, że jeśli PO będzie współrządzić, to powróci do ustawy o odpowiedzialności urzędników. Byłby to czytelny sygnał, że nowy rząd chce ukrócić władzę i bezkarność administracji, która w wielu przypadkach hamuje działalność gospodarczą.
Wojciech Błaszczyk wiceprezydent PKPP Lewiatan
Inwestycje Sądząc po obecnym wysypie inwestycji, wydawać by się mogło, że niewiele jest do zrobienia. To złudne. Czas skończyć z prowizorką.
Spadek. Spuścizna po obecnym rządzie to Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) działająca (nadzwyczaj dobrze!) bez umocowania prawnego. Prace nad odpowiednią ustawą trwają od trzech lat, a w maju padł trzeci już projekt. Na dodatek PAIIZ działa bez ważnego instrumentu — ustawy o wspieraniu dużych inwestycji, która przepadła w Sejmie dwukrotnie. Lewica twierdzi, że to zazdrosna opozycja. Przeciwnicy ustawy tłumaczą, że była zła. Rząd sobie poradził: w czerwcu wprowadził rozporządzenie o zachętach inwestycyjnych. Zwiększono wartość grantów za nowe miejsca pracy (pięciokrotnie!) oraz wysokość wsparcia z tytułu nowych inwestycji. Prowizorka się sprawdza, od lipca mamy wysyp inwestorów.
Zadania. Wiceminister ds. inwestycji będzie musiał przygotować nowy projekt ustawy o agencji. Silnej, wspierającej inwestorów (może także polskich?) oraz eksporterów, odpowiedzialnej za promocję Polski (dziś zajmuje się tym kilkanaście organizacji w stylu „każdy sobie rzepkę skrobie”). Zważywszy, że to zadanie nie powiodło się już kilku wiceministrom, może się nie udać kolejnemu. Musi też powstać substytut obecnego rozporządzenia o zachętach inwestycyjnych. Chociaż obecne się sprawdza, to jednak każdy z programów wieloletnich musi być notyfikowany przez Komisję Europejską. Potrzebna jest dobra ustawa.
Okiem eksperta
Dajcie nam szansę
O wielkości inwestycji zagranicznych decyduje w głównej mierze atrakcyjność systemowa kraju — dostępność wykwalifikowanych i tanich pracowników, wysokość podatków, infrastruktura, sprawność urzędów. Wyzwaniem pozostaje skuteczność PAIIZ — jest to instytucja niedofinansowana, mająca problemy w zatrudnianiu i przede wszystkim utrzymaniu dobrych pracowników, za mało przeznaczająca na reklamę Polski w zagranicznych mediach. Słabo działa większość regionalnych placówek PAIIZ.
Nie da się zbudować agencji pozwalającej w pełni wykorzystać atrakcyjność Polski bez odpowiedniego budżetu.
Michał Olszewski ekspert PKPP
Bezrobocie Przez ostatnie cztery lata bez pracy było około 3 mln. Bez determinacji nowego rządu, na istotną poprawę długo trzeba będzie czekać.
Spadek. Gdy we wrześniu 2001 r. lewica przejmowała władzę, bezrobociem dotkniętych było 2,920 mln osób. Po czterech latach, w końcu sierpnia 2005 r., liczba bezrobotnych wynosiła 2,783 mln osób. Od kilku miesięcy obserwujemy bardzo powolną poprawę — bezrobocie spada z miesiąca na miesiąc o 0,1 pkt proc. To dobry kierunek, lecz tempo zmian nie może zadowalać. W kwestii bezrobocia nadal pozostajemy niekwestionowanym liderem Europy.
Zadania. Bezrobocie było jednym z głównych punktów tegorocznej kampanii wyborczej. Pomysły bywały różne — głównie obniżanie podatków czy czasowe ulgi na nowo tworzone miejsca pracy. Czyli de facto te same od lat. Tymczasem recepta jest jedna: należy zdecydowanie obniżyć pozapłacowe koszty pracy, które przekraczają 80 proc. płacy netto. Tylko wtedy możliwe będzie trwałe zredukowanie bezrobocia i wykorzystanie blisko 3-milionowego potencjału ludzkiego. Jeśli rządowi brakuje odwagi — niech spojrzy na Słowację, która postanowiła zredukować koszty do 20 proc. płacy netto.
Nasi politycy zdają sobie sprawę z takiej konieczności, jednak żadna partia nie odważyła się na zdecydowane działania. Czy tym razem będzie inaczej? Wątpliwe. Tym bardziej że opodatkowanie pracy daje sektorowi finansów publicznych blisko 1/3 dochodów.
Okiem eksperta
Słowackim tropem
Spadek bezrobocia rzędu 1 pkt proc. rocznie jest oczywiście niewystarczający. W tym samym czasie Słowacji udało się ograniczyć stopę bezrobocia o 3 pkt proc. Pomogły w tym ostrzejsze niż u nas bodźce zachęcające do podejmowania pracy. Uzależniono np. udzielanie pomocy społecznej dla niepracujących od tego, czy zdecydują się pracować co najmniej 10 godzin tygodniowo. Nowy rząd powinien postawić na działania aktywizacyjne.
Maciej Grabowski Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową