Zmienny jak złoty

Marek Rogalski
opublikowano: 2021-05-12 18:15

Wątek kredytów frankowych został po raz kolejny odłożony w czasie, co przyniosło we wtorek rajd ulgi na złotym. Polska waluta zyskała, ale w ograniczonym stopniu, bo na globalnych rynkach robi się coraz mniej pewnie.

W ostatnich dniach mocny zjazd w dół zaliczyły indeksy na Wall Street, a rentowności amerykańskich obligacji poszły mocniej w górę. Historycznie były to argumenty za wzrostem dolara i osłabieniem walut rynków wschodzących. Czy teraz będzie podobnie? Kluczem staje się coraz wyraźniejsza inflacja i kwestia jej interpretacji przez banki centralne. Tam, gdzie mamy pierwsze decyzje o ograniczaniu luźnej polityki monetarnej (Kanada, Wielka Brytania), tam lokalne waluty wyraźnie zyskują kosztem dolara. W efekcie rynki stają się bardziej wyczulone nawet na potencjalne zapowiedzi takich ruchów w najbliższych miesiącach (Czechy, Norwegia). Jest to też możliwe dzięki temu, że najważniejszy w tej układance amerykański Fed nadal uparcie trzyma się scenariusza zakładającego tylko przejściowe podbicie inflacji i tym samym brak konieczności podejmowania jakichkolwiek działań. Ale czy ma rację?

Zachowanie rynków pokazuje, że wielu inwestorów wciąż ma z tym problem i dolar może tracić tylko selektywnie. W przypadku złotego uwagę zwracają rekordowo ujemne realne stopy procentowe i nie jest to pozytywne, o ile nie przyjmiemy założenia, że Rada Polityki Pieniężnej się zreflektuje i zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych jeszcze w tym roku. Inaczej złoty pozostanie jednym z ostatnich wyborów globalnych inwestorów i pozostanie bardziej wrażliwy na globalne wahania ryzyka.