"Zrób to sam" przenika do kuchni

Przetwórcy próbują ugryźć nową modę, żeby na niej zarobić. Na razie jednak jest nieokiełznana

Wygodniccy entuzjaści jedzenia” — to jeden z najważniejszych trendów w branży spożywczej wskazanych przez firmę badawczą Innova Market Insights. Składa się na niego wiele pomniejszych, nieraz wykluczających się, przynajmniej pozornie, kierunków.

REAKCJA:
Zobacz więcej

REAKCJA:

Obrane i pokrojone warzywa, odważone składniki do wypieków i przepisy na obiad zamiast nachalnej reklamy produktów — tak spożywcy odpowiedzieli na modę na gotowanie. Fotolia

Rośnie popularność gotowania w domu, a „zrób to sam” (ang. do-it-yourself — DIY) to określenie kojarzone już nie tylko ze sklepami dla majsterkowiczów. Zainteresowanie nim dodatkowo nakręcają blogi o gotowaniu i programy telewizyjne.

Pichcenie w domu jest postrzegane jako modne, przyjemne i pozwalające rozwinąć się towarzysko, a do tego zdrowe — również dla kieszeni. Gotowanie od zera powinno przynajmniej odrobinę zepsuć biznes firmom spożywczym, żyjącym ze sprzedaży produktów przetworzonych — wraz ze wzrostem wartości dodanej rosną marże, i odwrotnie. Producenci postawili sobie jednak za punkt honoru, by ze słabości uczynić siłę.

Efekt? Dzięki temu, że gotujących cechuje również zamiłowanie do wygody, powstają całe kategorie produktów.

— Nie sposób stwierdzić, jak duży jest obecnie rynek produktów, które są odpowiedzią na nowy trend, bo zmiany przebiegają w poprzek wszelkich klasyfikacji. Branża bada, jak przekuć modę na innowacje produktowe — mówi Agnieszka Górnicka, prezes firmy badawczej Inquiry. Przykładów nie brakuje.

— Choćby oczyszczone i obrane warzywa czy mieszanki sałat, wystarczające na jedną lub dwie porcje, które już na dobre zagościły na sklepowych półkach — wyjaśnia Agnieszka Górnicka. Kolejny przejaw mody to gotowe mieszanki do wypieku chleba, oczywiście w zaciszu domowym.

Na zachodnich rynkach pojawia się coraz więcej podobnych zestawów — odmierzonych w odpowiednich proporcjach półproduktów, przygotowanych do zrobienia posiłku. To jednak tylko jeden z wielu aspektów biznesu DIY. Innym jest marketing produktów ukryty w przepisach. W newsletterach sieci handlowych zamiast oferty wprost pojawiają się receptury, a w tle — potrzebne składniki.

Podobnie postępują np. producenci przypraw, którzy walczą o wygodnickich klientów gotowymi mieszankami przeznaczonymi do konkretnych mięs, rodzajów kuchni czy potraw.

— To nowa odsłona zjawiska znanego od wieków — wymieniania się przepisami. Gazety, które je publikowały, były popularne na długo przed pojawieniem się internetu i mediów społecznościowych — mówi Agnieszka Górnicka. Zaznacza jednak, że trend „zrób to sam”, połączony z zamiłowaniem do wygody, widoczny jest głównie w wielkich miastach. — Największe koncerny obmyślają produkty odpowiadające tej modzie, ale na razie trudno mówić o biznesie na wielką skalę — dodaje prezes Inquiry. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / "Zrób to sam" przenika do kuchni