Zrównanie szans na rynku prawnym jest koniecznością

Michał Wysocki
opublikowano: 2001-06-05 00:00

Zrównanie szans na rynku prawnym jest koniecznością

Uprawnień do wykonywania w Polsce zawodu prawniczego nabywa się po zakończeniu odpowiedniej aplikacji — sędziowskiej, prokuratorskiej, notarialnej, adwokackiej lub radcowskiej. Jednak na wolnym rynku usług prawniczych funkcjonują tylko adwokaci i radcowie prawni. Podział między nimi stracił na ostrości od czasu nowelizacji ustaw regulujących prawa i obowiązki adwokatów oraz radców. Obecnie różnice sprowadzają się do obszarów prawa karnego i rodzinnego oraz koloru żabotów przy togach — adwokaci tradycyjnie mają zielone, a radcowie niebieskie.

W praktyce życia gospodarczego podział pomiędzy prawnikami przebiega na innych płaszczyznach niż jeszcze dziesięć lat temu. Epoka, w której adwokaci zajmowali się osobami fizycznymi, a radcowie obsługiwali jednostki gospodarki uspołecznionej — dawno już przeszła do historii. Dzisiaj głównym obszarem podmiotowym obsługi prawnej są przedsiębiorcy, nowym zaś zjawiskiem jest włączanie się do rynkowego wyścigu prawników spoza Polski. Klienci nie rozróżniają z której korporacji, a coraz częściej również, z jakiego kraju oni pochodzą. Wynagrodzenie prawników w okolicach 200 USD za godzinę nie jest już rzadkością, a zdarzają się stawki znacznie wyższe. Bardzo częstym zjawiskiem jest obecnie współpraca w jednej dużej firmie prawniczej adwokatów, radców oraz pracowników naukowych, obsługujących te same projekty.

Wolny rynek usług prawniczych w Polsce powinien stworzyć równe szanse dla wszystkich działających na nim podmiotów. Do zaostrzenia panującej na nim konkurencji niewątpliwie prowadzi globalizacja gospodarki. Coraz liczniej pojawiają się u nas duże zagraniczne firmy prawnicze. Działają one w systemie sieciowym, polegającym m.in. na tym, że klient prowadzący biznes w skali światowej obsługiwany jest we wszystkich krajach przez tę samą kancelarię. Dlatego oddziały wielkich korporacji usytuowane w Polsce najczęściej angażują prawników z firm, które pracują także dla ich central — w Nowym Jorku, Londynie etc. W ślad za taką strukturą idą budżety, znacznie wyższe od tych, z których mogliby korzystać polscy prawnicy.

Inne poważne zagrożenie dla polskich prawników związane jest z niedozwoloną im reklamą. Metoda często wykorzystywana przez prawników stowarzyszonych z wielkimi firmami doradczymi polega na legalnym reklamowaniu się tych właśnie firm — a przy okazji kancelarii lub prawników z nimi współpracujących. W tym zakresie zagraniczne firmy prawnicze kierują się mniej rygorystycznymi zasadami aniżeli adwokaci czy radcowie polscy. Kolejnym udogodnieniem preferującym prawników zagranicznych jest pozostawienie im możliwości wykonywania zawodu w firmach mających formę spó- łek kapitałowych, do czego nie mają prawa Polacy. Wiąże się to z ograniczeniem odpowiedzialności prawników z zagranicy do wysokości kapitału spółki, podczas gdy nasi za błąd w sztuce odpowiadają całym majątkiem osobistym.

Tych kilka przykładów nierównej pozycji polskich prawników w stosunku do ich zagranicznych kolegów w Polsce skłania do podjęcia sensownej i głębszej dyskusji. Postuluję zaniechanie korporacyjnych targów na temat wyższości adwokata nad radcą prawnym lub odwrotnie. Zamiast historycznych sporów, powinniśmy rzeczowo dyskutować nad rolą i miejscem polskiego prawnika na coraz bardziej otwartym rynku pracy. Tym bardziej iż w Sejmie odbyło się właśnie pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy — należącej do kategorii ustaw „unijnych” — o świadczeniu przez prawników zagranicznych (zarówno z UE, jak i spoza UE) pomocy prawnej w RP, w zakresie odpowiadającym uprawnieniom polskiego adwokata lub radcy prawnego.