Komisja Europejska (KE) wierzy w PLL LOT. Urzędnicy z Brukseli uznali, że plan restrukturyzacji polskiego przewoźnika jest dobrze przemyślany i pozwoli mu trwale wyjść z finansowych kłopotów. Dlatego KE zaakceptowała pomoc publiczną, jaką polski rząd chce przekazać spółce — 804 mln zł.
![PRACA Z NOŻYCZKAMI: LOT, którym kieruje Sebastian Mikosz, został zmuszony do drastycznych oszczędności — m.in. redukcji personelu naziemnego o 35 proc., co obniżyło wydatki firmy o 45 mln zł rocznie. [FOT. WM]
PRACA Z NOŻYCZKAMI: LOT, którym kieruje Sebastian Mikosz, został zmuszony do drastycznych oszczędności — m.in. redukcji personelu naziemnego o 35 proc., co obniżyło wydatki firmy o 45 mln zł rocznie. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/17fddc44-1663-479a-97be-fb32193ab796/725f38a4-14fb-59c9-b2fb-75f541e585fe_w_830.jpg)
— LOT przygotował wiarygodny plan restrukturyzacji, który powinien doprowadzić do odzyskania rentowności w niedalekiej przyszłości — stwierdził Joaquin Almunia, komisarz UE do spraw konkurencji. LOT przez lata przynosił skarbowi państwa straty. W najtrudniejszych latach 2008-12 przewoźnik odnotował łącznie 1,499 mld zł straty netto. Plan restrukturyzacyjny sprawił jednak, że wyniki finansowe zaczęły się poprawiać i w 2013 r. linie ponownie wyszły nad kreskę, odnotowując 26 mln zł zysku netto. Jak przekonują władze spółki, ta poprawa nie była przypadkiem.
— Wstępne wyniki w pierwszej połowie 2014 r. są zgodne z założeniami i projekcjami planu restrukturyzacji. W dalszym ciągu pracujemy nad poprawą strony przychodowej i marżowej — podkreśla Sebastian Mikosz, prezes PLL LOT. Spółka dostała już połowę wsparcia (w 2012 r. skarb państwa przelał w formie pożyczki 400 mln zł). Resztę dostanie prawdopodobnie wkrótce.
— Oczekujemy od władz LOT dokończenia restrukturyzacji, a także m.in. utrzymania pozycji czołowego przewoźnika lotniczego w regionie, intensyfikacji prac nad wieloletnią strategią i poszukiwania inwestora strategicznego — stwierdził Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa. 804 mln zł dla LOT oznaczają, że Polacy zrobią „zrzutkę” na ratowanie narodowego przewoźnika po 21 zł od osoby.
Więcej już prawdopodobnie nie będzie trzeba dokładać, bo unijna zasada mówi, że ten sam podmiot może dostać pomoc publiczną tylko raz na 10 lat. Warto zaznaczyć, że nie tylko polski przewoźnik sięga do kieszeni podatników. W ostatnich dwóch latach pomoc publiczną przyznały swoim liniom także Słowenia, Łotwa, Malta i Czechy.