Pracownicy spółek chemicznych torpedują rządową strategię naprawy branży, domagając się m.in. utrzymania płac.
Losy sektora wielkiej syntezy chemicznej (WSCh) znalazły się obecnie w rękach związków zawodowych. Od ich poparcia zależy, czy program dla sektora, przygotowany przez Naftę Polską (NP), trafi wreszcie pod dzisiejsze obrady Rady Ministrów.
Strona związkowa domaga się utrzymania zatrudnienia w sektorze oraz gwarancji zachowania średniej pensji na dotychczasowym poziomie. Tymczasem rządowa strategia zakłada jej redukcję o 40 proc.
Związkowcy chcą także zagwarantowania przez rząd korzystnego poziomu cen gazu dla chemii ciężkiej, a także utworzenia — co szczególnie interesujące — czterech ośrodków konsolidacyjnych: w Tarnowie, Puławach, Policach i Kędzierzynie. To oznaczałoby zachowanie obecnego status quo.
— Strona związkowa nie przyjmuje do wiadomości, że bez restrukturyzacji miejsca pracy tak czy inaczej znikną — żali się przedstawiciel zarządu jednej ze spółek chemicznych.
Nieoficjalnie wiadomo, że Tadeusz Soroka, wiceminister skarbu, zaproponował, że po przyjęciu strategii przez rząd, wynikające z niej programy szczegółowe będą konsultowane ze związkami. To jednak nie wystarcza. Związkowcy nie zgadzają się na plany wyodrębnienia ze struktur zakładów bardziej rentownej produkcji. Podkreślają oni słabe, finansowe podstawy rządowego programu dla WSCh. Tymczasem utrzymanie płynności finansowej branży i budowa wytwórni melaminy w Puławach mają pochłonąć 880 mln zł.
Pieniądze mają pochodzić m.in. ze środków Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), Nafty Polskiej oraz od ewentualnych inwestorów.
— Takich środków ARP nie ma. Pozostaje NP, ale aby dokapitalizować chemię, będzie musiała zastawić część aktywów. Potencjalnie w grę wchodzą walory Grupy Lotos lub Orlenu. To może jednak źle wpłynąć na przykład na notowania Orlenu. Pozostaje więc inwestor — twierdzi nasz anonimowy informator.
Być może dlatego niedawno w rządowej strategii dla chemii pojawił się zapis dający zarządom większą swobodę co do kształtowania losów spółek. Tak czy inaczej strategię musi zaaprobować rząd. I raczej nie zrobi tego wbrew woli strony społecznej. Do chwili zamknięcia numeru nie był znany wynik rozmów. Powinny go przynieść dzisiejsze obrady Rady Ministrów.