Przed miesiącem "Puls Biznesu" jako pierwszy informował, że Ministerstwo Finansów zamierza wstrząsnąć Bankiem Gospodarstwa Krajowego (BGK) - zamierza wyjąć bank spod ustawy kominowej, zmienić zarząd i sposób działania banku. Wojciech Kowalczyk, wiceminister finansów, na naszych łamach tłumaczył, że BGK wymaga zmian, bo obecnie nie wykorzystuje swojego potencjału. Wiceminister chciałby zmienić BGK w "bank rozwoju z prawdziwego zdarzenia". Według niego, ustawa kominowa nie pozwala na ściągnięcie do banku najlepszych specjalistów z rynku.

Te słowa wywołały poruszenie wśród związkowców BGK. W liście otwartym krytykują wiceministra Kowalczyka, że podważa kompetencje obecnego zarządu banku, a w dodatku nie informuje załogi o planowanych zmianach.
"Jest wysoce niepokojącym zjawiskiem, że pracownicy BGK dowiadują się o planowanej 'rewolucji' z mediów, że legalnie działające w BGK ustawowe przedstawicielstwa pracowników, nie są informowane o zamierzeniach wobec banku. Ministerstwo Finansów, Rada Nadzorcza BGK kierują czytelny przekaz do przyszłych beneficjentów zmian, ignorując zupełnie ogół pracowników BGK, którzy poniosą koszty i ciężary kolejnych zmian" - pisze Barbara Kramarz, przewodnicząca OPZZ w BGK.
Pyta też, na jakiej podstawie resort finansów rozpisał konkurs na prezesa BGK, skoro obecny prezes - Dariusz Daniluk - jest w trakcie swojej pięcioletniej kadencji.
"Nie zdarzyło się jeszcze w historii BGK, by publicznie podważać kompetencje pracowników naszego Banku, w tym kompetencje osób nim zarządzających. Takie działanie jest nie tylko niesmaczne i niesprawiedliwe dla pracowników – godzi także w dobrą reputację BGK. Wyrażamy głębokie oburzenie i samym pomysłem takiej 'rewolucji', i formą jej rozpoczęcia" - twierdzi Barbara Kramarz.
Przypomina też, że Wojciech Kowalczyk przed objęciem funkcji wiceministra pełnił funkcję wiceprezesa BGK.
"Czy wówczas nie był Pan wysokiej klasy specjalistą?" - pyta Barbara Kramarz.