Budowlana grupa, kierowana przez Marka Michałowskiego, już dawno nie zakończyła kwartału tak dużym zyskiem netto. Można jednak kręcić nosem nad jego jakością, a także zaskakującym spadkiem przychodów. Reakcja inwestorów na piątkowej sesji (lekki spadek kursu) była więc jak najbardziej prawidłowa.
W czwartym kwartale skonsolidowana sprzedaż Budimeksu spadła o 17,3
proc., do 753,5 mln zł. Zysk operacyjny wyniósł 16,3 mln zł, wobec 1,2 mln zł
straty rok wcześniej. Zysk netto, przypisany akcjonariuszom jednostki
dominującej, skoczył z ledwie 0,9 mln zł do 17,9 mln zł. To najwyższy zarobek na
czysto spółki od III kwartału 2003 r.
Spadek przychodów spółka tłumaczy selektywnym podejściem do kontraktów i
koncentrowaniem się na segmentach o wyższej rentowności. Jaki przyniosło to
rezultat? Marża zysku brutto ze sprzedaży w czwartym kwartale wyniosła 3 proc.,
wobec 2 proc. przed rokiem. W całym roku wskaźnik ten podniósł się z 4,1 do 4,8
proc. Na razie więc wielkiej poprawy nie ma. I nie wiadomo, czy rzeczywiście
spółce uda się na dobre pozbyć etykietki tej, która ma wyjątkowego pecha do
nierentownych kontraktów. Zaledwie kilka dni temu „PB” pisał, że firma zależna
Budimeksu (Budimex-Dromex) może mieć problem z zyskiem z umowy na budowę
obwodnicy Wyszkowa. Tymczasem właśnie segment drogowy miał być tym, który
pozwoli spółce wyjść na prostą. Czas pokaże.
Na zysk operacyjny w czwartym kwartale pozytywnie wpłynęło dodatnie saldo
pozostałej działalności (przed rokiem było ujemne i sięgało 11,2 mln zł), a
także zysk z pochodnych instrumentów finansowych, zabezpieczających ryzyko
kursowe. W całym 2007 r. pozycja ta dołożyła do zysku operacyjnego aż 41,7 mln
zł (rok wcześniej 23,1 mln zł), a w samej końcówce roku 26,9 mln zł, w tym aż
23,2 mln zł do wyniku segmentu budowlanego. Gdyby nie to, wynik byłby ujemny.
Taki był zresztą w całym roku (-7 mln zł), a przychody z podstawowej
działalności nie pokryły kosztów bezpośrednich i pośrednich. Dodatni wynik
operacyjny Budimeksu to zasługa części deweloperskiej, która dołożyła do EBIT
45,4 mln zł.
Jeśli więc rozbierzemy zysk netto spółki na czynniki pierwsze, okaże się,
że w czwartym kwartale bardzo pozytywnie wpłynęło na niego wykorzystanie strat
podatkowych z ubiegłych okresów. Stąd, choć zysk brutto w końcówce roku wyniósł
8,26 mln zł, to zysk netto — aż 17,9 mln zł. Dzięki temu cały rok udało się
zamknąć nad kreską. Przy przychodach 3,07 mld zł (+1 proc.) EBIT wyniósł 28,0
mln zł (+182 proc.), a zysk netto 15,06 mln zł (+286 proc.).