Zyski są coraz niższe, ale chętnych nie brakuje

Agnieszka Janas
opublikowano: 24-03-2006, 00:00

Konkurencja wśród inwestorów sprawia, że w centrum zainteresowania znalazły się mniejsze miasta.

Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej nastąpił spadek stóp kapitalizacji inwestycji w nieruchomości komercyjne. Obecnie wynoszą one dla centrów handlowych i biurowców około 6 proc. rocznie. Tymczasem przed wejściem do UE sięgały 12 proc. To cena, którą zapłacili inwestorzy za wzrost poziomu bezpieczeństwa. Spadek nie spowodował jednak zmniejszenia zainteresowania.

— Po akcesji dużo funduszy inwestycyjnych weszło do Polski. To jednak nie odstrasza kolejnych. Można spodziewać się następnych transakcji. Prym wiodą centra handlowe — mówi Renata Kusznierska, dyrektor działu powierzchni handlowych DTZ.

Agenci nieruchomości mówią, że jeśli na rynku pojawi się dobry produkt, to krótka lista liczy nawet kilkanaście instytucji, z którymi negocjuje się zakup. W 2004-05 r. doszło do wielu spektakularnych transakcji portfelowych w sektorze handlowym (np. Meinl European Land kupił obiekty Foras Management) czy biurowców. Rok 2006 przyniósł m.in. informację o sprzedaży biurowca Metropolitan w Warszawie. Analitycy przewidują, że to dopiero początek.

— W Polsce jest jeszcze kilka znaczących obiektów, które mogą być przedmiotem transakcji. To głównie centra handlowe i biurowce. W tych sektorach jest bardzo dobrze rozwinięty system deweloperski oraz duża penetracja rynku przez inwestorów. W przypadku nowoczesnej powierzchni logistyczno-magazynowej oferta jest znacznie uboższa. Wiele z nich budowanych jest przez deweloperów powiązanych z funduszami. Stopy kapitalizacji wynoszą około 8 proc. rocznie — wymienia Aleksander Loster z działu rynków kapitałowych Cushman & Wakefield.

Kurczący się rynek nowych obiektów w dużych miastach nie zniechęca inwestorów.

— Szansą jest nie tylko rynek „pierwotny”, czyli transakcje na linii deweloper — inwestor, ale także coraz częściej pojawiające się umowy kupna — sprzedaży na rynku „wtórnym”, czyli inwestor — inwestor. Jeśli ktoś kupił obiekt np. w 2002 r., obecnie ma szanse dobrze go sprzedać — dodaje Aleksander Loster.

Szczególnie atrakcyjne mogą być obiekty handlowe w mniejszych miastach. W Polsce jest 40 miast powyżej 100 tys. mieszkańców.

— Często brakuje tam nowoczesnych obiektów. Jeśli zostaje zapisana w planach możliwość ich budowy, a deweloper zdobędzie finansowanie i pozwolenie na nią, od razu znajdują się chętni na zakup — ocenia Renata Kusznierska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu