U podłoża zmiany trendu legła jednak przede wszystkim chęć odkupienia przecenionych walorów, a nie poprawa czynników implikujących spadki na otwarciu tygodnia. Wręcz przeciwnie. Z gospodarki Eurolandu nadeszła kolejna zła informacja. Tym razem o spadku nowych zamówień w przemyśle. Znacząco wzrosło też ryzyko niewypłacalności Holandii mierzone wyceną CDS-ów. Z kolei po wtorkowym przetargu wzrosła, prawie dwukrotnie, rentowność hiszpańskiego długu opartego o papiery krótkoterminowe. Im bliżej było otwarcia handlu w USA, tym atmosfera gęstniała, a indeksy ponownie zeszły pod kreskę. Jednak dzięki publikacji danych za oceanem (choć nie we wszystkich przypadkach pozytywnych), doszło do ponownego wybicia wskaźników.
Ostatecznie wtorkowe notowania londyński indeks FTSE zakończył wzrostem o 0,78 proc. paryski CAC zyskał 2,29 proc. zaś frankfurcki DAX zwyżkował o 1,03 proc.
Mocno zwyżkowała wycena akcji TeliaSonera. Największa szwedzka spółka telekomunikacyjna poinformowała, że oczekuje otrzymania około 22 mld koron w postaci specjalnej dywidendy ze sprzedaży, niebezpośredniej pakietu udziałów w MegaFon firmie AF Telecom, należącej do rosyjskiego miliardera Alishera Usmanova.
Straty z poprzednich sesji odrabiały walory banku Nordea. Jedna z największych skandynawskich instytucji finansowych odnotowała 4,5-proc. wzrost zysku w pierwszym kwartale i zmniejszyła straty z tytułu złych kredytów. Udało się jej też przebić oczekiwania analityków.
Ponad 7 proc. zwyżkował kurs akcji Michelin. Francuski potentat oponiarski, drugi pod względem wielkości na świecie również pochwalił się wynikami kwartalnymi lepszymi od prognozowanych przez specjalistów.
Optymistyczna prognoza na drugi kwartał odnośnie przychodów wsparła we wtorek notowania papierów STMicroelectronics, wicelidera europejskiego rynku producentów układów scalonych. Inwestorzy wybaczyli tym samym spółce spadek przychodów w pierwszych trzech miesiącach roku.