Nowy ranking atrakcyjności inwestycyjnej

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2013-05-08 07:15

Powstał nowy ranking atrakcyjności inwestycyjnej krajów. Polska o dziwo, znalazła się dosyć wysoko w tym zestawieniu, choć dała się wyprzedzić takim potęgom jak m.in. Burkina Faso czy Botswana.

Przed wieloma laty Amerykanie inwestowali około 90 proc. swoich pieniędzy na rodzimym rynku. Obecnie jednak, zarówno osoby fizyczne, jak i firmy, tak w Stanach Zjednoczonych, jak i w wielu innych krajach mają ogromne i kuszące możliwości zarabiania na całym świecie, pisze serwis foreignpolicy.

Czołowa 20-tka rankingu BPI (źródło: foreignpolicy)
Czołowa 20-tka rankingu BPI (źródło: foreignpolicy)
None
None

Wiążą się z tym dwa podstawowe pytania. Jak wysoką stopę zwrotu są w stanie osiągnąć i jak wiele z zysków są w stanie przywieźć do domu? Niestety wielu inwestorów, głównie goniących za szybkimi zyskami na rynkach wschodzących, nie przykuwa do nich zbyt dużej uwagi. A szkoda, gdyż korupcja, konflikty w tym polityczne, kryzysy mogą pochłonąć jeśli nie całość, to większą część zysków, zauważa foreignpolicy.

Opublikowany po raz pierwszy Bazowy Wskaźnik Rentowności (BPI) bierze te czynniki pod uwagę i sugeruje, gdzie inwestorzy tak naprawdę powinni lokować swoje ciężko zarobione pieniądze.

Inauguracyjna publikacja indeksu obejmuje 102 kraje na sześciu kontynentach.

Pokazuje on przykładowo, że choć Chiny znane są z szybkiego wzrostu gospodarczego, to jednak trudności w prowadzeniu tam działalności gospodarczej ograniczają znacznie możliwości i atrakcyjność, co skutkuje dopiero 21 miejscem w zestawieniu. Dla kontrastu – Chile, kraj z Ameryki Południowej z relatywnie niewielkim rynkiem i nie tak imponującą dynamiką wzrostu gospodarczego, oferuje bardzo przyjemny klimat do prowadzenia biznesu, co czyni go atrakcyjnym miejscem do inwestowania. Stąd, wysoka, 8-ma pozycja w rankingu.

Jak podkreśla foreignpolicy, na czele zestawienia plasują się państwa, które mają też od lat topowe pozycje w rankingach Doing Business opracowywanym przez Bank Światowy czy Global Competitiveness Report, tworzony przez Światowe Forum Ekonomiczne. Chodzi o Hongkong i Singapur. Warto jednak zwrócić uwagę na wysokie notowania krajów z Afryki. Aż trzy z nich: Botswana, Rwanda i Ghana, znalazły się w pierwszej 10-tce indeksu BPI.

Jedynym krajem z tzw. Grupy Bric w czołówce zestawienia są Indie. Z kolei Rosja i Brazylia są w ogonie tego peletonu.

Relatywnie wysoką pozycję w zestawieniu uzyskała Polska, która uplasowała się na 18 miejscu. Udało się nam wyprzedzić m.in. Chiny, Czechy czy USA. Czy to jednak aż taki powód do dumy, jeśli przez nami znalazło się wiele krajów, które powszechnie uważamy za „co najmniej” trzeci świat jak choćby Rwanda, Uganda czy Burkina Faso. Wskaźnik BPI dla Polski wyniósł 1,09 podczas gdy dla lidera zestawienia Hongkongu 1,23. Ostatnia Wenezuela osiągnęła rezultat na poziomie 0,64. Niewiele lepiej zaprezentowały się Rosja (98 pozycja z wynikiem 0,84), Włochy (96 pozycja – 0,86) i Grecja (94 pozycja – 0,86).

Jak podają twórcy rankingu, pod uwagę brane były przede wszystkim trzy podstawowe czynniki, które wpływają na ostateczny sukces inwestycji zagranicznych. Są to: wzrost wartości aktywów, ochrona (zachowanie) tej wartości, oraz łatwość wytransferowania zysków ze sprzedaży aktywów do „domu”. Sporządzony ranking obejmuje pięcioletnią perspektywę inwestycyjną.