Rada Polityki Pieniężnej poważnie bierze pod uwagę mandat konstytucyjny i chce, aby ludzie, którzy ustalają w gospodarce ceny i płace, kierowali się przekonaniem, że rada będzie działać tak, aby inflacja była maksymalnie bliska poziomowi celu (inflacyjnego) — stwierdził Leszek Balcerowicz, prezes NBP, szef RPP. Wypowiedź, oczywiście, nie dziwi, ale gdyby RPP udało się trafić w ustalany przez siebie cel inflacyjny (2,5 proc.) — stałoby się tak po raz pierwszy w jej historii. Temu, jak rozumiemy, służyło podniesienie o 50 pkt bazowych stóp procentowych dwa tygodnie temu.
Ale prawdziwy egzamin dojrzałości dopiero przed „dziesięcioma gniewnymi ludźmi”. Nowa RPP, którą powszechnie uważało się w chwili jej powoływania za bardziej „gołębią” od poprzedniej, już dała dowód, że takie etykietowanie nie ma sensu. Najpierw zmieniła politykę z neutralnej na restrykcyjną, a później, nieoczekiwanie, podniosła stopy, dając zaskakującą nadzieję, że rada przestała działać ex post, a zaczyna działać — chociaż częściowo — ex ante.
Co więc rada powinna zrobić na najbliższym posiedzeniu? Skoro 100 proc. ankietowanych przez nas ekonomistów jest przekonanych, że stopy procentowe wzrosną w wakacje, to może winna te stopy pozostawić bez zmian. Tym bardziej że wiele innych wskaźników i czynników czyni jej decyzję znacznie mniej jednoznaczną.