10 kroków poprawnego czytania ISO 9001:2000

Ryszard Jaskólski*
opublikowano: 2002-09-17 00:00

Naturalną konsekwencją zaproponowanego przeze mnie przed dwoma tygodniami wprowadzenia w normie ISO 9001:2000 w miejsce słowa „jakość,” słowa „organizacja” jest potrzeba zdefiniowania poprawnej interpretacji kolejnego rozdziału normy pt. „Przedstawiciel kierownictwa”.

Ten temat budzi kontrowersje przy każdej próbie interpretacji normy. Są to naturalne reakcje ludzi na próby komentowania ich dotychczasowego sposobu pracy. Wiem z doświadczenia, że grono tzw. przedstawicieli kierownictwa odpowiedzialnych za jakość, a zajmujących różne stanowiska, od specjalistów ds. jakości, poprzez pełnomocników ds. jakości, na dyrektorach ds. jakości skończywszy, charakteryzuje się zróżnicowanym pojmowaniem swojej roli w organizacji. Można tu mówić o pewnych standardach zachowań wyrażonych:

- wszystko za nich zrobiłem, wszystkie dokumenty i zasady to efekt mojej pracy

- muszę im wszystko podać jak na patelni, bo nie mają ochoty wesprzeć mnie we wdrażaniu normy

- oni nigdy nie zrozumieją, czym jest norma i nie mam zamiaru im tego kolejny raz wykładać

- jestem jedynym, który rozumie, o co w tym wszystkim chodzi

- beze mnie nie otrzymaliby certyfikatu

- muszę wprowadzić bardziej restrykcyjne zasady nadzoru nad przestrzeganiem wymagań normy

- każdy audyt kontrolny to moja ciężka praca, aby nie utracić certyfikatu

- zawsze będę im potrzebny

- muszę zwiększyć moje zasoby (kadra jakościowa), bo jest coraz więcej pracy z tą jakością

- oni tworzą jakość, a ja jestem tylko wsparciem dla nich

- jestem serwisem dla organizacji, czyli organizacja jest moim klientem

- mój czas się kończy – organizacja już mnie nie potrzebuje – jakość stała się normalnością.

Tylko niewielka grupa przedstawicieli kierownictwa odpowiedzialnych za jakość będzie w stanie zmienić nagle swoją postawę z pozycji dyktatora jakości na kogoś w rodzaju podpowiadacza i informatora, skupiającego w swoich rękach jedynie wiedzę o rozwoju systemu jakości — swego rodzaju historyka czasu minionego. Bo pora na zejście ze sceny, sztuka pt. zarządzanie jakością się kończy. Nadchodzi czas zarządzania sprawnością wewnętrzną, kiedy nie ma już miejsca na osobne, pięknie przystrojone w zasady, procedury i reguły ścieżki jakości.

Systemowe zarządzanie organizacją wymaga innych kompetencji i odpowiedzialności. Nie można tego zlecić wyznaczonemu członkowi kadry kierowniczej. Wniosek z interpretacji tego rozdziału normy jest jeden – ten rozdział nie ma racji bytu!

*OPENavigators