10 mln aut dało Toyocie koronę

Toyota cieszy się ze słupków sprzedaży, a Volkswagen odlicza dni do deadline’u wyznaczonego przez udziałowców

Globalna sprzedaż koncernu Toyota Motor wprawdzie spadła w zeszłym roku o 0,8 proc., do 10,15 mln sztuk, ale nie pozbawiło to jednak japońskiego giganta, po raz czwarty z rzędu, korony największego producenta aut na świecie. Pomogły tarapaty głównego rywala. Jeszcze w pierwszym półroczu Volkswagen dumnie zasiadał w fotelu lidera i wydawało się, że po kilku latach dominacji Toyoty zepchnie Japończyków na drugą pozycję. We wrześniu wybuchł jednak skandal związany z manipulacjami przy pomiarze spalin, który zachwiał nie tylko budowaną przez dziesiątki lat reputacją niemieckiej marki, ale przełożył się także na zainteresowanie klientów w końcu roku.

Sprzedaż Volkswagena spadła o 2 proc., do 9,9 mln sztuk. Trzecie miejsce na globalnym podium zajął amerykański General Motors, który dostarczył na rynek o 0,2 proc. więcej aut niż rok wcześniej i zamknął rok wynikiem 9,8 mln sztuk. Toyota jest więc nie tylko światowym liderem, ale jako jedyna przekroczyła w ostatnim roku poziom 10 mln sprzedanych samochodów.

— Po wielkiej wpadce Volkswagena hegemonia Toyoty nie zostanie prawdopodobnie podważona przez następnych kilka lat — uważa Zhou Jincheng, analityk firmy badawczej Fourin.

Zdobycie korony topowego producenta aut na świecie po raz piąty z rzędu może ułatwić Toyocie dokupienie brakujących udziałów w firmie Daihatsu, co wzmocniłoby jej pozycję na rynkach wschodzących. Koncern zyska dzięki temu także całkowitą kontrolę nad czołowym producentem małych aut w Japonii i kompaktowych pojazdów na takich rynkach, jak Indonezja i Malezja. Motoryzacyjny gigant rozwija też ofertę swoich perełek, czyli marek Toyota i Lexus.

Nie byłoby jednak sukcesu Toyoty, gdyby w tarapaty nie wpadł Volkswagen. Niemcy muszą wprowadzić poprawki w milionach samochodów na całym świecie, a także wyjaśnić akcjonariuszom, jak doszło do skandalu, który nadszarpnął wizerunek marki. Kilka dni temu premier Dolnej Saksonii, która jest drugim pod względem wielkości udziałowcem Volkswagena, dał kierownictwu trzy miesiące na przygotowanie pełnego sprawozdania, dającego wgląd w to, jakie były korzenie afery.

— W interesie Volkswagena jest zapewnienie pełnego wyjaśnienia tego skandalu — powiedział Stephan Weil, premier Dolnej Saksonii, która posiada 20 proc. udziałów w motoryzacyjnym potentacie. Zapewnił jednocześnie, że land jest z Volkswagenem na dobre i na złe. To ważna deklaracja, bo najlepszym przykładem tego, że w branży motoryzacyjnej bywa różnie, jest sama Toyota, która w ostatnich latach też wzywała do warsztatów swoje samochody z powodu konieczności wprowadzenia poprawek. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu