Warszawska policja zatrzymała 20-letniego pracownika pewnej firmy kurierskiej. Powód? Mężczyzna dostarczał przesyłki nie do adresatów, ale do… swojego mieszkania. 12 tys. razy.
Na policję zgłosili się szefowie kuriera, kiedy do firmy zaczęło docierać coraz więcej skarg od niezadowolonych klientów. Podejrzewano, że odpowiedzialny może być nowo przyjęty pracownik firmy.
— Młody mężczyzna miał limit przesyłek, które dostarczał w ciągu dnia. Za dodatkowe płacono mu ekstra. Z kontroli wynikało, że pobrał około 18 tys. listów — mówi Dorota Tietz z Komendy Stołecznej Policji.
Gdy zatrzymano kuriera, przypuszczenia jego szefów potwierdziły się. W mieszkaniu mężczyzny znaleziono 9 tysięcy listów, trzy tysiące zdążył już wyrzucić. Kurier przyznał się do winy. Tłumaczył, że rozniesienie dodatkowo pobranych przesyłek przekroczyło jego możliwości.
Dorota Tietz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji