W 2009 roku giełdowi pesymiści musieli pogodzić się z porażką. Wybraliśmy najciekawsze cytaty znanych osób
Rok 2009, pomimo nie najlepszego początku, to jednak jeden z większych rynków byka w historii. Rajd indeksów rozpoczął się na fali rosnących wskaźników wyprzedzających, ale wkrótce nadchodziły coraz lepsze twarde dane makro. Zakończył się okres recesji w USA i strefie euro. Polska przeszła przez globalny kryzys nie tylko suchą stopą, ale do tego na gapę — bez kosztów uruchamiania programów stymulacyjnych. Frustracja rynkowych pesymistów musi być duża, bo trwające od lutego wzrosty indeksów na GPW nie były przerywane większymi korektami. Tymczasem wielu specjalistów wieszczyło już od wiosny nie tylko głębokie korekty wzrostów, ale nawet testowanie czy pogłębianie dotychczasowego dna notowań.
Trudno znaleźć dziś zatwardziałych pesymistów, którzy spodziewaliby się powrotu indeksów do lutowo-marcowych dołków. Być może zrozumieli wreszcie, że giełda wycenia przyszłość, a nie teraźniejszość czy przeszłość. Pokaźne zyski realizują jednak inni. Ci, którzy nie poddali się emocjom i zawierzyli zasadzie, że kiedy wokół widać szczyt pesymizmu i pikujące indeksy, wtedy najbardziej opłaca się kupować.
Warto jednak zauważyć, że posłuchanie trafnych, choć nieco przedwczesnych, rad optymistów sprzed roku oznaczało kilka miesięcy stresu i śledzenia wciąż topniejących aktywów. Ale ostatecznie opłaciło się. W połowie grudnia 2008 r. znany inwestor Roman Karkosik mówił na naszych łamach, że kupuje akcje, bo "teraz jest świetny moment na inwestycje i jeśli ktoś ma dzisiaj pieniądze, może budować przyszłą fortunę". Ogólnie nie pomylił się. Pomimo załamania z początku roku, WIG jest teraz blisko 50 proc. wyżej niż przed rokiem, a kursy wielu spółek urosły o kilkaset procent.
Co przyniesie 2010 rok? "Czeka nas efekt stycznia" — przewidywał kilkanaście dni temu Andrzej Knigawka, szef analityków w ING Securities. "Hossa powróci wiosną" — stwierdził kilka dni temu Robert Parker, wiceszef Credit Suisse AM. Czy tak będzie? Trzeba uzbroić się w cierpliwość.
George Soros, znany inwestor: Zawsze bardzo mnie irytowało, że wiedząc tyle na temat rynku, nigdy nie byłem w stanie go zrozumieć. Jako hipotezę roboczą zawsze lepiej więc przyjąć, że rynek się myli.
15 stycznia
Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI: Nie da się ukryć, że akcje są tanie. Są wszelkie powody, by wierzyć, że kursy odbiją od dna.
28 stycznia
Jarosław Niedzielewski, szef departamentu zarządzania aktywami DWS TFI: Nasza prognoza dla rynku akcji na 2009 r. to duża zmienność, ale na koniec roku jest szansa, by WIG wyszedł na zero lub niewielki plus.
28 stycznia
Barry Knapp, strateg inwestycyjny w Barclays: Jeszcze w pierwszym kwartale 2009 roku SP 500 spadnie do 750 pkt, najniższego poziomu od 11 lat.
30 stycznia
Michał Marczak, szef działu analiz DI BRE Banku: Jeszcze w pierwszym półroczu WIG20 wzrośnie powyżej 2 000 pkt.
3 lutego
Warren Buffett, znany inwestor: Kryzys toczy się według najgorszego scenariusza, jaki przewidywałem. Będzie jednak dobrze. Mamy najlepszą gospodarczą machinę, która kiedykolwiek powstała na świecie.
9 marca
Alan Greenspan, były szef Fed: Rynki akcji na świecie zbliżają się do punktu zwrotnego.
2 kwietnia
Maciej Bombol, ówczesny wiceprezes Millennium TFI, teraz w ING TFI: Powrócimy do testowania dołków z połowy lutego.
17 kwietnia
Wojciech Olszewski, zarządzający w OFE Polsat: Największe wzrosty na GPW są dopiero przed nami.
29 kwietnia
Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI: Rynki zbyt optymistycznie podchodzą do rzeczywistości. Po tylu miesiącach wzrostów należy się głębsza korekta, rzędu 20 proc.
30 października
Henry Blodget, guru amerykańskich inwestorów: Im dłużej rynek byka trwa, tym bardziej "bycze" staje się nastawienie ludzi. Ta hossa może potrwać nawet 18 lat.
12 listopada
Aleksiej Kudrin, rosyjski minister finansów: Hossa to sprawka krótkoterminowych spekulantów. Widzimy przegrzanie giełd i walut krajów rozwijających się.
25 listopada
Adrian Boczkowski