12 zł i ani grosza mniej

20-01-2016, 22:00

Rząd szykuje kolejny bat na tzw. śmieciówki. Z góry ustalił stawki płacowe za zlecenia, a inspekcji pracy daje narzędzia do ich kontroli

12 zł za godzinę dla zleceniobiorcy albo kara. Taki wybór czeka pracodawcę, który zatrudnia na umowy-zlecenia. To nie założenia ani mgliste plany, lecz projekt konkretnej ustawy, przedstawionej wczoraj przez resort pracy. Przepisy miałyby wejść w życie w połowie tego roku. Minimalna stawka godzinowa — 12 zł — została określona w projekcie nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), autorstwa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS), skierowanym do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych. Co najmniej taką kwotę mają wypłacać przedsiębiorcy i pracodawcy za pracę wykonywaną na podstawie umowy-zlecenia oraz umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu, zawartych z osobą fizyczną albo osobą fizyczną prowadzącą działalność gospodarczą, która przyjęte zlecenie lub usługi wykonuje osobiście.

Sztuczna wartość usług

— Jak widać, nowela dotyczy nie tylko typowych umów-zleceń, ale też o świadczenie usług, np. księgowych, sprzątania itp. Co ciekawe, obejmuje też osoby prowadzące działalność gospodarczą, które w jej ramach wykonują usługi dla innych przedsiębiorców. Moim zdaniem, godzi to w zasadę swobody umów. Takie ułożenie stosunku w przypadku przedsiębiorców sztucznie podnosi wartość świadczonych usług — mówi Katarzyna Gospodarowicz, radca prawny w Kancelarii Prawnej Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy. Przypomina, że zgodnie z art. 353 1

Kodeksu cywilnego strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swojego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Stawka 12 zł jest kwotą brutto, choć nie zaznaczono tego w projekcie, ale w jego uzasadnieniu. Takie wynagrodzenie ma przysługiwać za godzinę faktycznie wykonanej pracy, czyli ma być stosowane do wszystkich umów, bez względu na sposób ustalania honorarium, czyli np. także przy wypłatach według stawek miesięcznych czy tygodniowych. Spod tego reżimu płacowego miałyby być wyjęte umowy cywilnoprawne z radcami prawnymi oraz pełnomocnictwa dla adwokatów udzielane przez ich klientów. „Takie osoby w praktyce są bowiem wynagradzane na znacznie wyższym poziomie” — napisano w uzasadnieniu projektu.

Bo, jak podkreślono, celem tej noweli jest przeciwdziałanie nadużywaniu umów cywilnoprawnych oraz wprowadzenie ochrony osób otrzymujących wynagrodzenie na najniższym poziomie. Projektodawca zwraca uwagę, że w praktyce wiele osób wykonujących pracę na podstawie takich umów ma ustalone stawki godzinowe niższe niż minimalna płaca przysługująca zatrudnionym na umowy o pracę. Godziny pracy zleceniobiorcy mają być skrupulatnie liczone i zapisane. Firma, dla której wykonuje on pracę, będzie musiała je ewidencjonować, a wykonujący zlecenie lub świadczący usługi będzie potwierdzał na piśmie liczbę wykazaną przez zleceniodawcę.

Projektodawca znalazł też rozwiązanie, na wypadek gdyby podmiot, na rzecz którego ktoś realizuje zlecenie bądź usługi, nie miał możliwości policzyć godzin tej pracy ze względu na miejsce jej wykonywania. Wtedy odpowiednią informację przedstawi mu zleceniobiorca — w terminie poprzedzającym termin wypłaty.

— Analiza projektu prowadzi do założenia, że każdy stosunek cywilnoprawny ma na celu obejście przepisów prawa pracy. Jest to błędne założenie. Poza tym, literalnie go czytając, dochodzi się do wniosku, że kiedy przedsiębiorca w ramach prowadzonej działalności zleci np. prowadzenie ksiąg rachunkowych księgowej również prowadzącej działalność, to i wtedy jest on zobowiązany do wypłaty 12 zł za każdą usługę. Ponadto księgowa będzie musiała złożyć oświadczenie o liczbie przepracowanych godzin. Powstaje pytanie, jak można kontrolować w takim wypadku zleceniobiorcę, skoro usługi świadczy np. w swoim biurze bądź domu — komentuje Katarzyna Gospodarowicz.

Podaje przykład skutków takiego rozwiązania: przedsiębiorca umawia się ze zleceniobiorcą na pewną określoną kwotę. Tymczasem ten przed terminem wypłaty składa informację, według której pracował tyle godzin, że zleceniodawca powinien zapłacić trzykrotność uzgodnionego wynagrodzenia.

Kary i kontrole

Naruszenie obowiązków wynagradzania według ustawowej stawki i ewidencjonowania przepracowanych godzin będzie traktowane jako wykroczenie. Projekt zapowiada za to grzywny — od 1 tys. zł do 30 tys. zł — i tej karze ma podlegać także osoba działająca w imieniu przedsiębiorcy, który nie przestrzega przepisów.

Stosowanie wymagań wprowadzonych nowelą będzie kontrolowane przez inspekcję pracy. Obecnie jest uprawniona do nadzoru i kontroli przestrzegania przepisów prawa pracy. Obowiązujące przepisy nie przewidują możliwości prowadzenia kontroli wynagradzania osób zatrudnianych na zlecenie lub świadczących usługi na podstawie umów prawa cywilnego. Dzięki projektowanej noweli organy PIP będą mogły nakazać przedsiębiorcy wypłatę wynagrodzenia w ustawowej wysokości. Uprawnienia inspekcji mają pójść jeszcze dalej. Będzie ona mogła prowadzić kontrole bez uprzedzenia i o każdej porze dnia i nocy. Szczególnie w sprawach dotyczących stanu bezpieczeństwa i higieny pracy, legalności zatrudnienia, wynagradzania zleceniobiorców i ewidencjonowania ich godzin pracy. Wczoraj pisaliśmy, że taką decyzję podjął główny inspektor pracy po zmianie interpretacji międzynarodowych przepisów. Od lipca mają to regulować przepisy ustawy o PIP.

Młodzi z pełną płacą

Zmieni się też sytuacja osób rozpoczynających karierę zawodową. Obecnie w pierwszym roku pracy wynagrodzenie może być niższe niż minimalna płaca, ale nie mniejsze niż jej 80 proc. Projektodawca przypomina, że taką możliwość przyjęto dla poprawy sytuacji na rynku pracy, zwłaszcza osób młodych. „Wprowadzono ją w specyficznych warunkach społeczno-gospodarczych ze szczególnie wysokim poziomem bezrobocia” — czytamy w uzasadnieniu projektu, według którego od przyszłego roku obecne rozwiązanie zostanie zniesione. Minimalna płaca ma przysługiwać wszystkim bez wyjątku w jednakowej wysokości, niezależnie od stażu pracy.

16,4 mln Tyle jest osób aktywnych zawodowo — szacuje resort pracy według danych GUS za 2014 r. na podstawie badania BAEL.

487 mln zł O tyle mogą wzrosnąć wydatki pracodawców w 2017 r. po zniesieniu przepisu, który pozwala wypłacać pracownikom w ich pierwszym roku pracy pensję stanowiącą 80 proc. płacy minimalnej. Resort pracy szacuje, że takich osób z takim wynagrodzeniem jest ok. 89,3 tys.

SONDA

Przedsiębiorcy: zachęcać do zatrudniania, nie utrudniać biznesu

DR GRAŻYNA SPYTEK-BANDURSKA, ekspert Konfederacji Lewiatan

Przedstawiony projekt rodzi dużo wątpliwości, związanych przede wszystkim z tym, że przenosi regulacje z prawa pracy do prawa cywilnego, ingerując w jego podstawowe zasady. Stoimy na stanowisku, że nie należy mieszać tych dwóch porządków. Organy nadzoru powinny skoncentrować się na zwalczaniu nielegalnego zatrudnienia i na tym, by zawierano umowy o pracę wtedy, gdy występują przesłanki do zawarcia takich umów. Na pewno nie jest tak w przypadku wszystkich umów cywilnoprawnych,więc odgórne narzucanie stawki minimalnej i, dodatkowo, wprowadzenie obowiązku tworzenia ewidencji godzin pracy, to wylewanie dziecka z kąpielą.

ŁUKASZ KOZŁOWSKI, ekspert ds. ekonomicznych Pracodawców RP

Obawiam się, że dzięki nowelizacji ustaw rząd nie osiągnie oczekiwanych celów, ale tylko utrudni życie i przedsiębiorcom, i ich zleceniobiorcom. By wyeliminować patologie, związane z innymi formami zatrudniania, należy stworzyć mechanizmy zachęcające do zawierania umów o pracę, a nie utrudniającezawieranie umów innego rodzaju. Ci, którzy na podstawie umów cywilnoprawnych zarabiali więcej niż 12 zł brutto za godzinę, to liczna grupa — w przypadku mikroprzedsiębiorców, realizujących zlecenia dla firm, trudno byłoby zapłacić ZUS, zarabiając mniej. Dla nich prowadzenie ewidencji czasu pracy będzie dodatkowym, zbędnym obciążeniem, a w dodatku nie do końca wiadomo, jak to zrobić. W przypadku umów- -zleceń zleceniodawca często oczekuje po prostu efektu, nie interesuje go liczba godzin pracy czy miejsce ich wykonania — a teraz będzie musiał to w jakiś sposób kontrolować.

SŁAWOMIR WAGNER, prezes Polskiej Izby Ochrony

Sprawę niezapowiedzianych kontroli oceniam negatywnie, bo każda taka kontrola dezorganizuje funkcjonowanie firmy, a nie wydaje się, by poza branżami newralgicznymi, jak paliwowa, było to rzeczywiście konieczne. Plan wprowadzenia minimalnej płacy godzinowej przy umowach-zleceniach oceniam natomiast pozytywnie i myślę, że przy wszystkich formach umów powinno się dążyć właśnie do określania minimalnych stawek godzinowych. W przypadku branży ochroniarskiej ucywilizuje to rywalizację w przetargach.

Będzie wiadomo, że koszt pracy to minimum 12 zł brutto za godzinę i firmy będą musiały rywalizować ceną na innych poziomach, optymalizując swoją działalność operacyjną — a nie optymalizując formy zatrudnienia pracowników.

BOGDAN PANHIRSZ, prezes PSB Mrówka

Minimalne stawki godzinowe dla pracujących na umowach-zleceniach to dla nas żaden problem — po prostu dlatego, że w centrali nie zatrudniamy na takich umowach i to w ogóle rzadkość w naszej branży. Tak zwane „śmieciówki” to raczej problem wśród wykonawców budowlanych, głównie wśród małych podwykonawców, którzy zatrudniają też „na czarno”, a nie wśród sprzedawców. Osobiście uważam, że zmiana jest słuszna, bo pracownikowi trzeba godnie płacić. Co do kontroli: przyjmujemy liczne, czasem dwie na raz, i nie obawiamy się ich, bo nie mamy nic do ukrycia. To oczywiście może zdezorganizować pracę, ale jeśli inspekcja pracy będzie wchodzić bez zapowiedzi, to raczej problem może pojawić się po ich stronie, gdy na przykład pracownik odpowiedzialny za dany dział będzie w tym czasie na urlopie lub poza biurem.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / 12 zł i ani grosza mniej