Poznań, Łódź, Koszalin i Ruda Śląska. To właśnie w tych miastach mają w najbliższych latach powstać spalarnie śmieci. Ale nie za pieniądze miejskie. Kasę wyłożą firmy w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) i Unia Europejska (UE).
– Te projekty to przykład pionierskich inwestycji PPP z udziałem dofinansowania UE. Będą to hybrydowe modela partnerstwa, gdzie finansowanie będzie pochodzić jednocześnie z funduszy unijnych, krajowych pieniędzy publicznych oraz kapitału prywatnego. Tylko te przedsięwzięcia pochłoną 4,44 mld zł, z czego unijne dofinansowanie dla nich wyniesie w sumie 1,51 mld zł – ujawnia Krzysztof Siwek, dyrektor w departamencie przygotowania projektów indywidualnych w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego (MRR).
Postępowania przetargowe mają być ogłoszone najpóźniej w pierwszej połowie 2011 r.
– Bardzo zależy nam na tym, by przynajmniej jeden z tych projektów wypalił w tej perspektywie finansowej. Najbardziej zaawansowany w pracach jest Poznań, gdzie jeszcze w pierwszym kwartale 2011 r. może zostać ogłoszony przetarg na wybór partnera prywatnego – podpowiada.
Biuro prasowe poznańskiego magistratu potwierdziło, że ten termin jest realny.
- Plan jest taki, by zrealizować kluczowe projekty do 2015 r. Łatwo nie będzie, ale jest to możliwe – zapewnia Krzysztof Siwek.
Rudzie nie po drodze
Dziś wydaje się, że najtrudniej będzie zrealizować inwestycję w Rudzie Śląskiej. Tamtejszy projekt otrzymał co prawda pozytywną opinię środowiskową, ale może się ona okazać bezprzedmiotowa, ponieważ w mieście zmieniły się władze. Nowa prezydent, Grażyna Dziedzic, w trakcie kampanii wyborczej dała się poznać jako przeciwniczka budowy dużej spalarni śmieci dla całej aglomeracji. Jej zdaniem, lepszą opcją byłaby budowa mniejszego zakładu tylko na potrzeby miasta.
Dyrektor z MRR przypomina, że pieniądze unijne są rozdzielone na wskazane cele kluczowe, ale jeśli coś nomen omen nie wypali, to może nastąpić przesunięcie dotacji na inne przedsięwzięcia. Spalarnie śmieci powstają także w innych miastach jak Kraków, Szczecin, Bydgoszcz, Białystok czy Konin.
– Tak jak w przypadku Konina, którego projekt jest na liście rezerwowej, a teraz przesunął się do przodu. To pozytywny wyjątek, gdzie nie było protestów do decyzji środowiskowej – mówi Krzysztof Siwek.
Na liście projektów spalarni resort ma także kilka innych przedsięwzięć wartych 3,79 mld zł, z czego dotacje unijne wyniosą 1,77 mld zł.
Warunek Brukseli
Ale przed projektami spalarniowymi jeszcze daleka i wyboista droga. Bo to, że są zaawansowane, nie oznacza, że szybko domkną się kwestie finansowe. Wnioski beneficjentów o dofinansowanie są poddawane wnikliwej weryfikacji i ocenie niezależnych ekspertów. A jeśli ich wartość przekracza 50 mln EUR, to są także weryfikowane m.in. przez Komisję Europejską (KE), która ostatecznie potwierdza maksymalną wysokość dofinansowania.
– Szukamy kompromisu z KE, która wychodzi z założenia, że o przyznaniu dofinansowania zdecyduje dopiero w momencie, gdy znajdziemy partnera dla inwestycji. Nam zależy na tym, by decyzja o dotacji była wcześniej – mówi dyrektor.
Obecnie MRR ustala z KE ścieżkę postępowania, która pozwoli na zamknięcie procesu wyboru partnera i weryfikacji przez Brukselę w tym samym czasie. Zatwierdzenie projektów przez Brukselę pozwoli na podpisanie kontraktów z wybranymi partnerami.
W środę MRR organizuje forum dla inwestorów, na którym zaprezentuje im cztery projekty spalarni.